#xiVua
Lodówka musi być na klucz, bo wcześniej chodził jeść w nocy płatki z mlekiem.
Wszystko bierze do buzi, dodatkowo często zjada te rzeczy np. Często je kapcie.
Wyciera kupę w swoją pościel. Gdyby mama nie zauważyła, to spałby w takiej.
Nie wspominając, że trzeba wycierać mu po wiadomej czynności. Moi rodzice od raz myją mu gąbką, bo tak szybciej.
Nie umie czytać i pisać.
Raz się wkurzył, skoczył i zarwał podłogę. Do tego notorycznie zarywa fotel, po czym ucieka do swojego pokoju, że to niby nie on.
Strasznie głośno krzyczy gdy chce mu się coś powiedzieć.
Ale najgorsze jest to, że on dorasta i hormony w nim buzują. Cały czas trzyma w rękę w gaciach. W dodatku ostatnio, gdy przyszłam do nich zdjął gacie, które były całe od kupy, położył się do łóżka i robił ruchy posuwiste. W całym domu było słychać skrzypienie łóżka. Dostał opieprz od mamy, a i tak dalej to robi, nawet się nie wstydzi.
Tego co wyprawia jest cała masa. Zawsze gdy przychodzę to zostaję uraczona nową historyjką. Kiedyś bardzo współczułam, ale im dłużej tego słucham tym bardziej śmieszne mi się to wydaje, że nastolatek może się tak zachowywać. Nie wyobrażam sobie jak trudno musi być mieć takie dziecko. Co z tego, że dostają na niego pieniądze i to niemałe. Rozważają oddanie go do ośrodka.
Sądząc po opisie to w osrodku ma wieksze szanse, niz zostajac u was. To, ze jest gruby jest zasluga tylko i wylacznie rodzicow. Uzaleznienie od gier - tak samo - to oni mu dawali zarcie i to oni mu pozwalaja na granie.
Z większością komentarza się zgadzam, ale co do otyłości to różnie bywa. Jeśli chłopiec cierpi np. na zespół Pradera-Willego to otyłość jest niestety wpisana w tę chorobę. Tacy ludzie mają kompletnie zaburzone łaknienie i posuną się do wszystkiego żeby je zdobyć - to by tłumaczyło lodówkę zamkniętą na kłódkę
@Whitetea Na zespół Pradera-Williego akurat nie cierpi, skoro do 4 roku życia rozwijał sie normalnie. Bardziej by tu pasowalo, ze coś mu uszkodziło płaty skroniwe mózgu.
I tak nie ma to żadnego znaczenia na winę rodziców za otyłośc. Chęć żarcia nie powoduje otyłości - powoduje ją żarcie. A skoro dzieciak jest pod opieką rodziców, to właśnie oni ponosza odpowiedzialność za to, że to żarcie mu w nieograniczonych niemalże ilościach dostarczają. Zamykanie lodówki na klucz "bo w nocy robil sobie płatki" jest tu śmiechu warte, bo to akurat na tyłość osobnika miało najmniejszy wpływ. Główna przyczyną są śniadanka, obiadki, podwieczorki i kolacyjki - oraz to w jakich ilościach musiał je dostawac by sie spaść.
Nie próbuję diagnozować chłopaka, bo po takim opisie to bezcelowe (z resztą opis mamy z perspektywy rodzeństwa, które nie było zapewne wtajemniczone w diagnozowanie brata), tylko pokazać, że nie wszystko jest oczywiste. Łatwo jest powiedzieć że to wszystko wina rodziców ale przecież to jest skrajne uproszczenie. Jeśli dziecko ma jakąś genetyczną chorobę to otyłość nie musi wynikać ze złego odżywiania tylko z szeregu nieprawidłowości w organizmie. Przy wspomnianym zespole Pradera-Willego dziecko jest ciągle głodne więc potrafi wyjadać ze śmietników albo kraść. Ma też przy tym wszystkim mniejsze zapotrzebowanie kaloryczne, więc nawet jedząc "normalnie" będzie otyłe. Wszyscy ludzie dotknięci tą chorobą są - myślisz że 100% tych rodziców nie dba o swoje dzieci?
I nie próbuje tu nikogo usprawiedliwiać, z wyznania bije niezrozumienie dla choroby brata i smutno się to czyta. Ale nie zmienia to faktu że ocenianie po kilku zdaniach czyjegoś rodzicielstwa w kategoriach zero-jedynkowych też jest słabe.
autorko zajebiste diagnozy już masz a to dopiero część pierwsza czekaj jak się rozkręcą dalej
Czy Twój brat jest w jakiejś terapii? Sam z siebie się nie nauczy niczego, tu potrzeba specjalisty...
Czy zamiast mózgu masz orzeszka? Oczywiście nie chodzi o brak więzi i wielkiej miłości do chorego brata, bo dla mnie jest normalne, że nie da się wręcz takiej więzi utworzyć z kimś tak chorym. Ale jak można napisać, że bawi Cię, że nastolatek tak się zachowuje? Przecież on nie jest nastolatkiem tylko, jak sama napisałaś, czterolatkiem. Dostawanie na niego pieniędzy to nie jest jakaś nagroda pieniężna za chorego członka rodziny. Wow wygrałeś, masz chorego syna, dostajesz od nasz nagrodę! No to tak nie działa, to są pieniądze po to, żeby takie dziecko nie było w tak okropnym stanie jak Twój brat. Naprawdę lepiej byłoby Twojemu brat gdzieś indziej. Masz w sobie zupełnie zero empatii.
Podejrzewam, że ona by chciała by on był jak najdalej od niej, żeby rodzice mogli się go pozbyć. Nie wymagaj od niej, że będzie się spuszczac nad bratem, którego uważa za debila.
ty piratka tak z doświadczeń o tym spuszczaniu czy to twoje ukryte marzenia?
Dostawal jakies leki? Byl/jest pod opieka profesjonalisty? Rodzice, oprocz brania na niego hajsu, starali mu sie jakos naprawde pomoc?
Bo jesli nie, to serio zniszczyli chlopakowi zycie.
Oddanie go do ośrodka byłoby chyba dobrym pomysłem, bo z tego, co piszesz, nie macie pojęcia jak się nim zajmować, co z nim robić i, przede wszystkim, uważacie, że takie zachowanie jest jego winą. A przynajmniej Ty, autorko.
Są takie leki, które u osób niepełnosprawnych hamują popęd seksualny. Rozważcie to poważnie.
Prawda. Jeszcze zrobiłby komuś krzywdę :/
A przed tymi 4 latami nie miał niczego stwierdzonego? Jak mama w ciąży była nic nie wykryto?
A czemu go trzymają w ogóle w domu?
Bo to ich dziecko?
Patrząc po tym, jak go traktują, to prawdopodobnie po to, żeby dostawać pieniądze z zasiłków.
Teraz nie ma wzmianki o tym, że traktują go źle, ale wcześniej musieli mieć myślenie jak większość rodziców zdrowych dzieci- później go wychowany, no i stąd uzależnienie, otyłość, załatwianie w pościel. Był czas na te rzeczy, teraz już tylko specjalista.
Prawda jest taka, że takich ludzi powinno się od razu oddawać do ośrodka. Chyba że chcesz zmarnować życie na zajmowaniu się człowiekiem który nic nie wniesie do twojego życia, albo społeczeństwa. Marnowanie czasu i pieniędzy podatników...
Tu autorka. Wy wszyscy myślicie ze to takie proste jak piszecie? Chłopak ma swój pokój, łóżko, czyste ciuchy, wszystko czego potrzebuje. Były próby nauczenia go ubierania skarpet czy mycia tyłka ale on do dziś tego nie robi. Piorą mu pościel uwaloną g*anem za każdym razem gdy to ubrudzi. Rodzice o niego dbają jak mogą, ale on nie chce współpracować. Chodził na terapię z mamą, ale już się skączyła, nic nie dawała. Był również zapisany do programu odchudzającego, chodziliśmy z nim na siłownię, ale nie chciał ćwiczyć, szybko się rozkojarzał. Efekty były na początku, schudł trochę, ale im dalej w las tym gorzej. Krzyczał i darł się, że nie chce mu się chodzić. Trzeba było zrezygnować. Posiłki również dostaje, normalne porcje - nie żadne tłuste posiłki. Problem jest taki, że on zje i za 5 minut znwou krzyczy że chce jeść. Dlatego lodówka jest na klucz, bo rodzice przecież nie mogą stać nad nim 24 godziny na dobę. Pomagałam mu na początku, ale jak nic do niego nie dociera to co mam zrobić. Tylko umiecie wieszać psy, bo myślicie, że jesteście lepsi. Mieć takie dziecko jest niezwykle trudne. Rodzice nie chcą oddać go ośrodka, bo tam mogą go jeszcze bardziej zniszczyć, wszyscy wiemy jak w takich ośrodkach są traktowani ludzie umysłowo chorzy. Chodzi do szkoły specjalnej, dojeżdża każdego dnia taksówkami. Nie zdajecie sobie sprawy jak on krzyczy, że nie będzie chodził do szkoły. Dlatego parę lat temu wyprowadziłam się na swoje, bo codziennie rano jest dym. Mam płakać nad nim jaki biedny? Oczywiście że mu współczuję, ale on się tak zachowuje to już tylko pozostaje się śmiać. Jedynie pozostaje nadzieja że z tego wyrośnie.
Ja tam Ciebie autorko rozumiem, studiuje pedagogike specjalną ,miałam już styczność z rodzinami ,w których jest właśnie osoba z niepełnosprawnoscią,wiem jak to wszystko wygląda. Rozumiem wszystkie twoje negatywne emocje, masz do nich pełne prawo. Trzymam kciuki za Ciebie i twoją rodzinę, może uda Wam się znaleźć odpowiedniego specjalistę, który będzie w stanie wam pomóc. A komentarzami się nie przejmuj.
Nie przejmuj się komentarzami, ludziom często sytuacja wydaje się prosta dopóki sami się w podobnej nie znajdą. Uważam, że ośrodek nie jest złym pomysłem, to placówka przystosowana do opieki nad takimi osobami, być może mając fachową opiekę na co dzień brat choć trochę by zaczął się dostosowywać. Moim zdaniem warto wybrać dobrą placówkę i chociaż spróbować, przecież nie jest to decyzja nieodwołalna.
Dobrze, że jest sprostowanie. Negatywne emocje są w pełni zrozumiałe, po prostu zaniepokoiła mnie forma wyznania. Co innego napisać, że jest się złym na rzeczywistość i ciężko się z nią zmagać, a co innego pisać, że zachowanie niepełnosprawnej osoby śmieszy. Jeśli rzeczywiście stwarzacie bratu najlepsze warunki z możliwych i robicie co w waszej mocy, by mu pomóc, zwracam honor.
olonek jeżeli tylko studiujesz i miałaś styczność z takimi rodzinami ale sama nie masz osoby niepełnosprawnej 24/7/365 to z pewnością nie wiesz jak to wszystko wygląda ale przynajmniej wykazujesz zdolność spojrzenia nieco szerzej aniżeli pozostali wypowiadający się tutaj "eksperci"
@Archos, oczywiście się zgodzę z Tobą. Mnie tylko przeraziło to, co w komentarzach wylało się na autorkę. Chciałam wyrazić tyle zrozumienia dla sytuacji, ile tylko mogę :)
Nie ma czym się przejmować. Większość ludzi lubi oceniać i krytykować, nie stawiając się w sytuacji twoich rodziców. Jest wielkie parcie zwłaszcza w Polsce żeby rodzić takie dzieci i się nimi zajmować, a ludzie nawet nie patrzą jakie jest to ciężkie i wyniszczające.
Sami by takiego nie wzięli, ale na innych wymuszają zajmowanie się...
On się nadaje do psychiatryka. Swoją drogą, jak można zarwać podłogę? 🤔
130 kilo żywej wagi wystarczy że poskacze
Nadal nie wydaje mi się to możliwe, żeby podłoga ot tak się zarwała. Podłoga to nie twór, pod którym są wolne przestrzenie. Nawet jakby w miejscu skakał, to raczej ciężko by mu było jakikolwiek ją uszkodzić, w co dopiero zarwać.
Może mieszkają w domu, który przypomina te pato lepianki z programu nasz nowy dom.