W zeszłym roku postanowiliśmy z kumplem wybrać się do Niemiec. Ani ja, ani on nigdy tam nie byliśmy, żaden z nas nie znał języka. Po kilku dniach zabrakło nam kilku produktów, więc postanowiliśmy udać się do marketu. Niestety pech chciał, że nie umieliśmy znaleźć wielu z nich, a z językiem u nas słabo. Kumpel rozejrzał się i zobaczył na kasie kobietę. Powiedział coś w stylu "Ta jest ładniejsza od pozostałych, stawiam dychę, że jest z Polski" i podszedł do niej. Powiedział grzecznie "Dzień dobry", zapytał o produkty, a kobieta uśmiechnęła się i w naszym ojczystym języku powiedziała gdzie co leży.
Dodaj anonimowe wyznanie
Mieszkam w Niemczech od 6 lat i niezliczoną ilość razy doświadczyłam takich sytuacji. Idę ulicą i z daleka widzę grupkę mężczyzn o typowo polskiej urodzie, zbliżam się i słyszę ojczysty język i najczęściej komentarz w stylu: ładna z twarzy ale dupsko wielkie/niebrzydka ale taka ulana :-) (tak, jestem spaślakiem)
Zawsze witam się pięknym "Dzień dobry"
I słyszę ciche "o kurrr..."
Nie ma jak stereotypy :) trafiło się ślepej kurze ziarno. Zakładając, że historia jest prawdziwa.
Widocznie ty i kolega nie należycie do osób inteligentnych skoro nie wpadliście na pomysł użycia tłumacza google
Albo choćby sprawdzenia sobie jak takie podstawowe produkty się nazywają tam