W moim liceum ludzie palili papierosy w toaletach. Nauczyciele mieli dyżury na korytarzach i tamtego dnia padło na nauczyciela geografii. Swoją drogą spoko gościa, który wpadł do toalety ze słowami:
- Trzecie klasy dopalać. Pierwsze i drugie - wypier..ć.
Dodaj anonimowe wyznanie
To na pewno był kumpel Edka
@Ostrzenozeinozyczki tez tak mysle
nie wiem jak przepalony mózg trzeba mieć, żeby nie móc wytrzymać kilku godzin bez papierosa i przez to wkurzać wszystkich niepalących
@GeddyLee Ci z najbardziej przepalonym budzą się w nocy, żeby zapalić. Znajomy, który zmarł na raka przełyku tak miał.
Tylko palacz to zrozumie...
@GeddyLee Bo im się należy i koniec. Takie zachowanie widać nawet wśród dorosłych, palą w pracy robiąc sobie pełno przerw gdzie uczciwy człowiek musi pracować za nich, i niech palacze się nie tłumaczą, że to nałóg itd. bo nałogów jest multum, gracz nie bierze komputera do pracy, alkoholik nie leje wódy do gęby między regałami a ćpun nie daje sobie w żyłe tłumacząc coś klientowi...
Wychodzilabym razem z nimi i jadla np. mandarynke. Albo kawalek jablka.
Jakby ktos mial z tym problem- no co, oni tez wychodza.
Wychodzilabys jeść mandarynkę w tym smrodzie?
Czy nie miałoby więcej sensu zorganizować "legalną" palarnię gdzie np dyżurowałby palący nauczyciel? Zamiast tak kitrać się po kiblach i wkurzać wszystkich innych. Nie dość że śmierdzi dym albo mieszanka różnych smaków z "e" sprawia że chce ci się rzygać. Plus jak potrzebujesz się załatwić to nawet nie ma jak przejść...
U nas tak było, ci co mogli palić chodzili na palarnie, ci co nie mogli, kitrali się i tak w kiblach.
U nas była palarnia zamknięta na kłódkę, ponoć używana kiedyś. Ludzie jednak rzadko palili w toaletach, z reguły wychodziło się na zewnątrz
U nas w budzie to w sumie palili, gdzie chcieli. I tak nikt tego nie pilnował, w damskiej kilka szkolnych gwiazd miało ulubioną miejscówę i nie dało się tam wytrzymać od smrodu.
U mnie prowizoryczna palarnia byla za domem na przeciw szkoly, nauczyciele wiedzieli, nikt sie nie dowalal, w lazienkach nie smierdzialo.
Mnie raz nauczycielka ostrzegła przed dyrektorem. Otworzyła drzwi i powiedziała ,,(Moje imię), dyrektor idzie, więc zgaś to". Akurat wtedy sikałam, ale miłe to było z jej strony i generalnie byłam w szoku xD
Moja polonistka w gimnazjum zrobiła to samo. Chodziło wtedy o mojego wychowawcę,który mnie nie znosił i usilnie dążył,do wydalenia mnie ze szkoły.
Swoją drogą,nigdy nie zapomnę jego miny,gdy spotkał mnie tam po latach na praktykach.
Mnie to zawsze bardzo denerwowało, że ludzie palą w szkolnych toaletach. Zawsze było tyle ludzi palących, że nie dało się wejść do środka + osoby, które czekają w kolejce żeby skorzystać. A że w każdej toalecie tak było, to czasem trzeba było wytrzymać do końca wszystkich lekcji. Jakby nie było łatwiej jakąś palarnię zrobić.
Palenie na terenie szkoły powinno być zabronione obojętnie kto by to nie był, uczeń czy nauczyciel, i surowo karane.
A jak ktoś wcale nie palił tylko akurat walił konia to co wtedy?
U mnie w szkole palenie w toaletach było absolutnie nietolerowane. Raz przyłapany - nagana od dyrektora. Drugi raz - wypad ze szkoły!
Swoją drogą jakim trzeba być niedorozwojem, żeby w szkolnym kiblu palić ?! Tak ciężko poczłapać te pare kroków od szkoły ?!
U mnie w liceum nauczyciele nie stali już na dyżurach. Nie wiem czy to zgodne z prawem, ale tak było.