#xY2PU

Jestem zdiagnozowaną psychopatką. Nie chodzę po świecie i nie morduję, jak wielu z was mogłoby się wydawać. Nauczyłam się naśladować emocje do tego stopnia, że nikt poza moim psychiatrą o tym nie wie. Mam pracę i znajomych, ale co kilka lat zmieniam kraj lub miasto, bo ludzie jednak oczekują, że nawiążę z nimi bliższe relacje po takim czasie.
Ot, wyznanie po ósmej przeprowadzce w moim życiu.
Corazwiecejpustki Odpowiedz

Osiem przeprowadzek bo obawiasz sie reakcji znajomych oczekujacych nawiazania blizszych relacji. Ech, kiedys to byli psychopaci, a teraz takie toto delikatne, emocjonalne.

MerryCherry

Ja bardziej to rozumiem, że autorkę męczą bliższe kontakty z kolegami. Z biegiem czasu mimo wszystko ludzie poznają się bliżej. Sądzę, że taka sytuacja jest dla autorki trudna do zniesienia.

bezdomna

Jeśli się nie chce poznawać bliżej, to nie trzeba, jestem tego doskonałym przykładem. 10 lat w jednym miejscu i ani jednego bliskiego przyjaciela. Mam znajomych z pracy, z którymi raz na miesiąc - dwa wyjdę na drinka i to wszystko. Przecież nikt nie ciągnie na siłę na spotkania, imprezy, nikt nie zmusza do rozmawiania, zwierzania się, plotkowania, słuchania plotek.
Skoro mi się udaje iść samotnie przez ten dziki świat, to każdy może, jeśli naprawdę będzie tego chciał.

Nimi3938

Ten komentarz bardzo mnie rozbawił <3

Nvm Odpowiedz

Taa...po 1 psychiatrzy nie diagnozują czegoś takiego jak psychopatia. Co najwyżej osobowość dyssocjalną.
Po 2 osobowości psychopatyczne dzielą się na dwa rodzaje: tych którzy wchodzą w konflikty z prawem (co by oznaczało, że prawdopodobnie nie jesteś takim super sąsiadem) oraz wysoko funkcjonujących. W tym drugim przypadku nie miałabyś problemów z utrzymywaniem powierzchownych kontaktów z sąsiadami.
Po 3 „psychopaci” nie potrafią czytać emocji innych ludzi, skąd więc wiesz, że inni czegoś od Ciebie oczekiwali?
Po 4 jestem singielką, od lat mieszkam sama, z sąsiadami nie utrzymuję kontaktów ponad „dzień dobry” czy kurtuazyjne odebranie paczki od kuriera. W pracy trzymam ludzi na dystans. W życiu nie odczułam potrzeby zmiany pracy czy przeprowadzki bo „ludzie oczekują ode mnie czegoś więcej”. Wybacz, ale nikt nic nie oczekuje, większość ludzi ma się wzajemnie głęboko w nosie. Jako „psychopatka” Powinnaś chyba o tym wiedzieć najlepiej :)

PrzezSamoH

Właśnie to samo pomyślałam, jeśli chodzi o punkt 4. Ludzie nie oczekują nawiązania z nimi kontaktu. Jak kilka razy wykręci się od wspólnego wyjścia to zwykle już nie proponują.

bazienka

ad1. klasyfikacja sie smienia, w obecnych wersjach owszem, jest to podpiete pod osobowosc dyssocjalna, ale utarlo sie w srodowisku, ze to nazwa zwyczajowa
poza tym nie wiemy, kiedy autorka dostala diagnoze, moglo to byc i 10 lat temu i wiecej
ad2. to nie chodzi o problemy, to chodzi o brak potrzeby
ad3. tu tez nie chodzi o "czytanie" innych ludzi, a po prostu o obserwacje ich- bezposrednia, a takze w filmach, czytanych ksiazkach i wypracowanie sobie powtarzalnego wzorca emocji, ktorych ludzie wymagaja w danych sytuacjach; psychopata nie czuje tych emocji lub odczuwa je bardzo slabo, ale to byloby dla reszty dziwne, wiec czesto maskuja sie i odstawiaja takka szopke na pokaz, by nie wzbudzac sensacji. a inspiracje skads wziac trzeba
ad4. moze za bardzo poplynela w te mimikre?

anu0

Skoro co kilka lat i 8 przeprowadzek to na pewno więcej niz 10 lat temu

Nvm

Bazienka
1. Klasyfikacja w tej kwestii jest od co najmniej 20 lat niezmienna, psychiatrzy bardzo niechętnie stosowali określanie kogoś mianem psychopaty, poza tym z tekstu wynika, że autorka nadal jest pod opieką psychiatry, więc tym bardziej powinna znać aktualną diagnozę. Już pomijam, że prawdziwość wyznania mocno obniża pisanie jako kobieta, bo te trzykrotnie rzadziej cierpią na tę przypadłość, wpływa też ona w mniejszym stopniu na ich życie.
2. To już trochę czepianie się semantyki, jeśli autorka nie czuje potrzeby utrzymywania kontaktów to jak już napisałam - nikt od niej tego nie oczekuje i mogłaby mieć to spokojnie w nosie
3. Tu już wybitnie kwestia semantyki bo dla mnie obserwacja i czytanie ludzi to to samo.
Do 4 nawet nie odczuwam potrzeby się odnosić.
Btw. Wiecie dlaczego w dzisiejszych czasach nie mamy już tylu skrajnych psychopatów popełniających gwałtowne zbrodnie? Między innymi dlatego, że czasy się zmieniły i w dzisiejszym społeczeństwie psychopaci funkcjonują znacznie lepiej. Mamy mniej reguł, więcej ludzi może żyć jak chce, znacznie mniejszy odsetek osiąga punkt zwrotny.

SaneInsane

Jakby wszyscy mieli siebie nawzajem w poważaniu, to nigdy nie spotykalibyśmy się z czymś takim jak obgadywanie za plecami.

queenB Odpowiedz

Koronaferie...

Nayla

psychotesty! do pracy! na zaburzenia osobowosci! XD i to mowi "specjalistak”

Whiteknight Odpowiedz

Może mało w życiu widziałem, ale nie wydaje mi się, żeby psychopata przejmował się opinią innych. A jeśli tak dobrze naśladujesz emocje, to po co wizyta u psychiatry? Do takiej diagnozy potrzeba ścisłych specjalistów w tej dziedzinie.

bazienka

byc moze zostala zdiagnozowana w dziecnstwie/okresie adolescencji, a wtedy do lekarza prowadza cie rodzice i tyle

Whiteknight

Ale twierdzi, że poza psychiatrą i nią samą nikt o tym nie wie, więc rodzice odpadają. To po pierwsze. Po drugie, jednym z kryteriów diagnostycznych jest ukończone osiemnaście lat.

bazienka

ukonczone 18 lat tez jest taka umowna granica
ogolnie wtedy okresla sie zaburzenia osobowosci, bo u dzieciakow to roznie bywa
ale nie oszukujmy sie, jak ktos ma dany styl zachwoan 17 lat i 11 miesiecy, to rokuje to dosc jednoznacznie
a bo ja wiem, czemu ona to zrobila? moze z ciekawosci, moze przy okazji jakichs psychotestow do pracy?

Whiteknight

Widzę taką możliwość przy testach na pozwolenie na broń, chociaż tutaj pewnie by oszukiwała w miarę możliwości. Nie ma co zgadywać. Najsłabszym punktem wydaje mi się to zainteresowanie tym, co inni pomyślą na tyle, by zmieniać miasto czy nawet kraj.

Młody wiek rokuje dobrze i myślę, że o ile nie mamy do czynienia z niebezpieczną jednostką, rozsądny psychiatra powinien wstrzymać się z równie poważną diagnozą młodego człowieka. W tym roku kończę dwadzieścia trzy lata i z tego względu specjaliści długo się wstrzymywali przed postawieniem mi diagnozy mieszanego zaburzenia osobowości. Słyszałem naprawdę różne bezsensowne diagnozy, więc nie zdziwiłbym się, gdyby psychiatra z wyznania popełnił błąd.

Nie czepiałbym się, jednak jeżeli to wyznanie nie jest prawdziwe, to dokładamy kolejną cegiełkę do budowania stereotypów. Gdyby nie to, to niech sobie ludzie opowiadają wymyślone historie do woli, ale w takim przypadku szkodzą osobom zaburzonym czy ich bliskim.

ohlala Odpowiedz

Jacy ludzie? Przecież nikt nie zmusza do posiadania znajomych.

bezdomna Odpowiedz

Nie nawiązuję bliższych relacji, bo jestem introwertyczką, nie psychopatką i nigdy nikt tego ode mnie nie oczekiwał.
W sensie, że w jaki sposób ci to okazują? Zapraszają na spotkania, wyjścia, imprezy?
Odmawiasz i wtedy co, obrażają się lub przestają zapraszać? I dlaczego miałoby ci to przeszkadzać, skoro i tak nie chcesz się z nimi przyjaźnić? Kompletnie nie rozumiem twojej logiki.

Ekoniks Odpowiedz

Psychopaci nie powstali w naturze bez powodu. Sprawdzają się choćby jako żołnoierze z powodu braku wyrzutów sumienia.
Ale średnio mi się chce wierzyć, że masz akurat to zaburzenie. Zwykli ludzie nie przejmują się tym co inni powiedzą o ich życiu towarzyskim, a co dopiero psychopaci.

Whiteknight

Psychopaci nie sprawdzają się jako żołnierze, bo podejmują zbędne ryzyko i nie słuchają poleceń - tak przynajmniej twierdzi Hare. Jeśli dobrze pamiętam, ktoś próbował wykorzystać ich w lotnictwie i kończyło się tak, że mieli w poważaniu poziom paliwa i zwyczajnie się rozbijali.

bazienka

za to sa znakomitymi politykami, czasem ksiezmi, prezesami korpo itp.

Whiteknight

Zależy od poziomu funkcjonowania. Mogą świetnie radzić sobie na prestiżowych stanowiskach, ale, podobnie jak w przypadku osób neurotypowych, to dotyczy tylko pewnego odsetka tej grupy. Był taki artykuł, że wśród zawodów z nadreprezentacją psychopatii pojawią się na przykład zawody zaufania publicznego (poczucie kontroli, cudze zaufanie, możliwość czerpania zysków). To jeszcze nie implikuje jednak tego, że świetnie sobie z czymś radzą. Przy chirurgu mógłbym się zgodzić, pod warunkiem, że zaburzenie umożliwi ukończenie studiów.

Przy polityce czy prezesowaniu na pewno przeszkadza ograniczona zdolność do długodystansowego planowania. Pomóc tu może wsparcie albo wysoki iloraz inteligencji (nie znalazłem wyników żadnych badań, ale mam taką hipotezę, że poziom funkcjonowania różnych zaburzeń psychicznych zależy od zdolności intelektualnych jednostki. Widziałbym to nawet w przypadku psychozy).

senna Odpowiedz

Nie masz obowiązku zaprzyjażniania się ze współpracownikami, tłumaczą to też introwertyzm, fobia społeczna i kilka innych cech charakteru. Nie musisz się przeprowadzać.
Podobno psychopaci są znakomitymi politykami, pracownikami korpo czy banków, bo mają cechy potrzebne do awansu. Nie muszą zabijać. Mogą poprzestać na manipulacji.

Softkitty1 Odpowiedz

Po co rzekomemu psychopacie psychiatra? To nie jest choroba która się leczy. Szczególnie gdy ktoś nie ma skłonności do przemocy. Poza tym współcześnie można żyć kompletnie samotnie, mieć relacje kurtuazyjne np w pracy, z sąsiadami itp i nikogo to nie gorszy i nie zmusza do przeprowadzki.

Softkitty1 Odpowiedz

Jestem profesjonalnym dobrym pracownikiem. Nie mam bliskich kontaktów z nikim z pracy. Rozmawiamy na tematy zawodowe i kurtuazyjne ale z nikim nie chodzę na piwo, kawę czy imprezę. Nikt się tym nie dziwi nie gorszy i nie oczekuje jakiejś integracji. Współczesnie ludzie nie oczekują bliskich kontaktów, nie cisną na to więc zmiana pracy z tego powodu to kuriozum.

Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie