#xJ8Ji
Siedziałam tak i można powiedzieć, że czekałam już na śmierć. Wtedy do pokoju wszedł mój dziadek. Starszy człowiek, po 80., nie wiem, czy do końca rozumiał co się ze mną wtedy działo. Przeszedł przez pokój i sięgnął po pudełko z orzechami, które zawsze trzymał w szufladzie pod telewizorem. Usiadł obok mnie jak gdyby nigdy nic i poczęstował mnie tymi nieszczęsnymi orzechami. Normalnie odmówiłabym wpadając w płacz, ale tym razem o dziwo tego nie zrobiłam. Dlaczego? Mój dziadek przeżył Holokaust, był w getcie, a potem w obozie. Przeżył piekło, a historie o głodzie jaki tam panował były znane już w całej rodzinie. Dziadek nigdy nie został zdiagnozowany, ale zmagał się ze straszną traumą praktycznie do końca swoich dni. Jednym z objawów tej traumy było to, że często chował orzechy i chleb w różnych miejscach w domu. Zazwyczaj nie jadł tych rzeczy przy innych, zawsze w pośpiechu, po kryjomu, tak jakby bał się, że ktoś może mu to zabrać. Nigdy nie widziałam, żeby poczęstował kogoś innego. Ten gest tak bardzo mnie rozczulił, że postanowiłam się nie poddawać.
Po latach można powiedzieć, że jestem już zdrowa, choć bywają gorsze dni. Dziadzia z nami już nie ma, ale jego pudełko z orzechami nadal trzymamy w tym samym miejscu.
Cieszę się, że Twój stan zdrowia się poprawił! A gest Dziadka prawdziwie wzruszający!
Dla odmiany: wielki plus :)
Także
ode mnie tez :)
Wzruszyłam się ;)
Chociaż smutno mi się zrobiło na wspomnienie tego, co przeszedł Twój dziadek.
Pierwszy raz od dawna czytam tak dobre wyznanie, a co do treści, to naprawdę kochane, wzrusza i zarazem daje do myślenia.
Wielki, przeogromny P L U S!
Jakby to byla powiesc, to w retrospekcji - dekady temu w obozie, dziadek by sie z kims nie podzielil swoimi zapasami i nigdy nie mogl sobie tego wybaczyc a twoja anoreksja byla by smutna poezją zycia, wydarzeniem ktore pozwolilo by mu umrzec w pokoju ;)
nie wiadomo, niektorzy sie dzielili... moze po prostu komfort, ze moze zjesc ile chce, sam?
Bazienka... ja jebie Ty jesteś psychologiem? Serio? I nie wiesz czym jest trauma? Przeżyty głód zostaje w komórkach i jest przekazywany dalszemu pokoleniu przez co właśnie chowa sie z jedzeniem i je sie samemu mimo, ze żywności jest pod dostatkiem dla każdego domownika. Ja od zawsze nie lubię, kiedy podbiera mi sie z talerza i wole jeść sama, żeby mieć pewność ze będzie wystarczająco dużo posiłku dla mnie. Nie jestem biedna, moge sobie pozwolić na duże porcje albo zrobić dokładkę. Ale mój dziadek przeżył po wojnie głód. I on tez sie z chlebem chował. Bo bal sie ze głód wróci a nie bo może zjeść ile chce.
Woda słyszałam o tej traumie. Sama zauważyłam ze bardzo niechętnie dziele się jedzeniem. Wcześniej zwalałam to na przebyta chorobę ale czasem mam wrażenie ze trauma przodków przeszła na dalsze pokolenie bo widzę po bracie ze gdy wyciągnie jedzenie które da się podzielić to najczęściej wychodzi z pokoju. Co do dziadka to nie wiem. Był dzieckiem, na starsze lata cierpiał na demencję i już w ogole mało wspominał obóz. Z tego co wcześnie mówił to niektórzy dzielili rzeczy na najmniejsze cząsteczki podczas gdy inni byli gotowi zabić za kromke chleba.
Tayla Nie ma czegoś takiego jak dziedziczenie traumy. Poczytaj sobie o II wojnie światowej to więcej zrozumiesz na ten temat.
Woda Dokładnie. Każdy kto przeżył ten koszmar dokładnie tak samo to uzasadnia.
No, tylko ze psychologowie są zgodni do dziedziczenia traum w drugim pokoleniu. Czyli ze mój dziadek miał traumę, moja mama nie a ja mam swoje odruchy spowodowane stanem psychicznym dziadka właśnie. Widzę to w moim pokoleniu. To samo tyczy sie traum zgwałconych kobiet- ich wnuczki z jakiegoś powodu czują lęk przed mężczyznami i/lub stosunkiem.
Siedzę w pracy, czytam to wyznanie i płaczę.. Taki dziadek to skarb. Ja swoich nigdy nie poznałam. A Tobie powodzenia w tych gorszych dniach.
Bardzo fajne wyznanie :)
Jak ja bardzo Cię rozumiem moja babcia była zesłana do niemieckiego obozu. Często opowiadała jak ogolono im głowy i jaki potworny głód cierpiała. Jesienią zbierała jabłka i chowała je gdzie się da, znajdowałyśmy je jako dzieci w różnych miejscach ale najczęściej były to kieszenie płaszczy i buty.
Ładne wyznanie
Znam się trochę na głodówkach leczniczych i jeżeli od dawien dawna nic nie jadłaś to taki orzech, po tygodniach głodowania, by cię zabił.
Nie glodowalam tygodnie tylko przez rok byłam na restrykcyjnej diecie. Nie wiem czy mój organizm wytrzymałby głodówkę w tamtym momencie. Nie pamietam co wtedy codziennie jadłam ale nie jadłam dosłownie nic. Np. były to 2 małe jabłka dziennie, jeden mały jogurt na wieczór czy białko jajka z ogórkiem. Wody z miodem nie tknęłam bo miód miał dużo cukru i wtedy widziałam to jako puste kalorie które mogłabym wykorzystać np. na marchewkę. Czasem ciężko mi nawet uwierzyć ze było tak źle.