#x65S1
Telefon w niedzielę od córki chorej - babunia w stanie agonalnym z rakiem piersi. Córka mówi tylko tyle, że babcia zalała całe łóżko i trzeba ją przebrać. Byłam pewna, że rana na piersi po prostu przeciekła, ale już od wejścia czuć było coś innego...
Babunia leżała tak jak ją zostawiłam w piątek - nieprzebrana, rana oczywiście też przeciekła, ale to nie wszystko... Fekalia aż kapały z materaca.
Zrobiłam co musiałam, zajęło to ponad 3 godziny (sama zmiana opatrunków to ponad godzina). Szczerze, to po wszystkim nie wiedziałam jak się nazywam.
Po wszystkim poszłam do córki, która wypłacała mi za pracę, no i wtedy poczułam się jakby ktoś mi strzelił w twarz - dała mi 20 zł z pytaniem, czy wystarczy.
To było ostatnie spotkanie z tą rodziną.
Szkoda tej babuni ;/
Autorce jednak nie szkoda, bo hajs się nie zgadza.
niebieskiatrament, uważasz, że autorce nie jest szkoda i nie jest zbulwersowana, bo chce godnej zapłaty za trzy godziny taplania się w odchodach? Serio tylko tyle wywnioskowałeś z tej historii? Jak dla mnie to jeszcze tylko podnosi absurd i zj**anie mózgowe córki babki, która proponuje żałosne 20 złotych za taką robotę. Mi byłoby wstyd.
niebieskiatrament - rozumiem, że oddajesz połowę swoich zarobków dla osób, które potrzebują pomocy? Czy też to, że nie spotykasz ich osobiście, oznacza, że oddawać im swoją pracę mają tylko osoby, które pracują w pewnych branżach?
Aha, i to że ktoś opiekuje się chorymi osobami, nie oznacza, że robi z siebie wolontariusza. Chyba nie wiesz jak ciężka jest to robota i jak odpowiedzialna. Opiekunowie też mają swoje życie i muszą żreć. Wymaganie pieniędzy jest normalną sprawą za pracę, ale chyba wg ciebie ona powinna robić to za friko.
Rozumiem iż, autorka mogła poczuć się obrażona i niedoceniona. Sama bym się tak poczuła i ledwo wyhamowałabym chęć strzelenia córce babuni w twarz. Ale przynajmniej ja przywiązuje się do osób/ zwierząt którymi się opiekuje ( kiedyś w liceum pomagałam w rodzinnym domu dziecka, potem przepacowałam w lini telefonicznej dla samobójców 5 miesięcy, obecnie już 2 razy robiłam za dom preadopcyjny dla chorych kociaków) . Mnie osobiście sumienie by zagryzło bo nie wiedziałabym, w jakim stanie jest babcia, czy np. nie wdało się zakażenie przez leżenie we własnych odchodach i beztroskę tępej córeczki. Niestety opieka nad ludźmi chorymi ( bezdomnymi zwierzętami, porzuconymi dziećmi). nie jest zwodem dla każdego i wymaga bardzo wiele empatii i pogodzenia z tym,że często wiele się na tym traci. Nie da się traktować tego jako zawodu nastawionego na jak największy zarobek a jako misję.
No widzę, że niektórzy woleli by zostawić Bacie we własnym gównie. Duma ponad empatią. Bywa. Ja bym tak nie umiała olać czyjeś życie bo zostałam obrażona. Przy czym Babuleńka za nic nie odpowiada a to ona będzie za to cierpieć. Smutne.
Niebieski atrament no owszem szkoda. Autorka mogla to zglosic do opieki spolecznej. Choć corka pewnie znalazla nowa opiekunke chocby z wygody. Nie mozesz jednak oczekiwac od autorki że bedzie pracowac charytatywnie. Co innego zostac godzine dluzej pro bono czy zmienić plany na weekend, bo podopieczny potrzebuje pomocy, a co innego pracowac za 6 zl za godzine. To jest zawod autorki, a nie wolonatriat po godzinach. Ona tez musi oplacic rachunki, kupic jedzenie, srodki czystosci, ubranie, czasami np lekarza a byc moze utrzymać dziecko. Kazdy kto sam sie utrzymuje wie, że nie jest to proste. Empatia w takim zawodzie polega na dobrym traktowaniu podopiecznych a nie pracy za darmo. Wątpię by autorka oczekiwała milionow, raczej godnego wynagrodzenia za naprawde ciężka prace. No kurde 6 zl? To w fastfoodzie czy markecie więcej zarobisz. ( bez obrazy dla osob w ff czy marketów).
Nikt nikogo nie zmusza do wykonywania takiego zawodu. Więc jeśli warunki pracy/ zarobki/ podejście "klinetow"/ charakterystyka zawodu nie odpowiada danej osobie to przecież nikt nikogo nie zmusza do tak niewfziecznej pracy ( bo ona taką jest )
Przeraża mnie taki brak szcunku wobec innych...
Brak szacunku i dla matki i dla pracy innych
Ale powiedziałaś coś tej córuni od siedmiu boleści? Bo ja bym chyba z nerwów nie wytrzymała! Kiedyś zrobiłam awanturę pielęgniarkom na oddziale, gdy o godzinie 11 założyłam mojemu chłopakowi pampersa, jak przyszłam na następny dzień koło 15 to miał tego samego. Wywalczyłam swoje, bo później obchodziły się z nim jak z jajkiem...
A rodzina tej babci to przepraszam bardzo gdzie byla? Czekali jak na zbawienie dopoki przyjedzie autorka zamiast pomoc? Widac jak ją kochają
Mojej koleżanki babcia też juz musi mieć pampersa i tylko leżeć. Rodzina nie zmienia jej pampersa ale za to mają panią, która 2 razy dziennie, 7 dni w tygodniu przychodzi to robić. Mają też panią do sprzątania, która 2 razy w tygodniu sprząta łazienkę babci i jej pokój. Córkaa, z którą babuszka mieszka dużo pracuje i nie ma na to czasu. Czy to znaczy, że jej nie kocha? Absolutnie. Zależy wszystko od podejścia.
@xxyyzz
Ale tu jest mowa o sytuacji z wyznania i dyskusja dotyczy tylko tej sytuacji.
Dlatego lepiej z góry narzucać kwoty, ustalić konkretnie, a nie. A babci współczuje rodziny...
chciało by się skomentować całe wyznanie, wyrazić złość, smutek, szacunek, odnieść się do każdej z opisanych osób... ale chyba nie potrafię opisać wszystkiego co myślę na ten temat
Nienawidzę takich typu ludzi, ktorzy własną rodzinę traktują jak gówno.
zglos to do mopsu jakiegos
nie wiem czy takie narazenie na dodatkowe chorobska z brudu pod kodeks nie podlega
to jest razace zaniedbanie i moze jak ta corka dostanie nadzor to sie wezmie do roboty przy matce
swoja droga nie wiem jak takie cos wlasnej matce mozna zrobic...
Na zachowanie "córki" nie ma żadnego usprawiedliwienia
Wiem, że opinie na ten temat są podzielone, ale jednak uważam, że eutanazja powinna być legalna... Nie chciałabym tak egzystować, bo tego nie można już nazwać godnym życiem.
Tak się zastanawiam, czy takie sytuacje można gdzieś zgłosić?