#x4adE
Po około 3 tygodniach zdecydowałem, że chcę odzyskać resztę swoich rzeczy, więc włamałem się do garażu, wziąłem z niego drabinę, wdrapałem się na dach i zakradłem do okna górnej sypialni. Wziąłem trochę rzeczy z mojego pokoju, ale kiedy schodziłem z dachu, ojczym zrzucił mnie z drabiny na ziemię i popatrzył na mnie surowym wzrokiem pełnym tak wielkiej pogardy i morderczej nienawiści, że poczułem paraliżujący strach, jakiego nigdy w całym moim życiu nie poczułem. Nawet kiedy to piszę, wciąż to trochę czuję.
Nigdy wcześniej nikomu o tym nie powiedziałem. Nikomu nie życzę takiego wspomnienia.
Tak ciężko było wezwać policję? Nikt nie ma prawa nie oddać Ci Twoich rzeczy.
i powodowac zagrozenie zycia
To wtedy ojczym mógł go posądzić o wtargnięcie na cudzą posesje i obronę własnego mienia. A tak ogólnie to skąd policja by wiedziała, że to są akurat rzeczy jakiegoś gówniarza? Zapewne paragonów nie zbierali za zabawki.
Emika528 Ty tak serio? A matka to co? Widmo? Rodzina i znajomi to co? Nie świadkowie? Akt małżeństwa, miejsce zameldowania lub zamieszkania podawane w dokumentach to ściema? Ojciec nie może posądzić syna o wtargnięcie, jeżeli dzieciak przyszedł po to, co jego. No trochę logiki proszę.
Sytuacja rodem z kiepskiego amerykańskiego filmu. Ojczym nie pozwolił rzeczy zabrać... A mama co? Obserwowała i dopingowała? Średnio w to wierzę 🤷♀️
No właśnie, tak po prostu zostawiła wszystkie rzeczy? Ja rozumiem pierwszy szok, ale żeby nie przyjść na drugi dzień w towarzystwie policji i upomnieć sie o swoje?
A skąd byłoby wiadomo, że to są jej rzeczy? Wśród moich znajomych była podobna sytuacja do tej przedstawionej w wyznaniu: chłopak wypieprzył dziewczynę z dnia na dzień nie zdążyła zabrać bodajże telewizora, laptopa itp. Oczywiście sprzęt kupiła na jakimś OLX'e czy innym tego typu Allegro i paragonów nie posiadała. Zadzwoniła na policję i zapytała się co w takiej sytuacji ma zrobić na co oni, że bez paragonów nic się nie da zrobić, bo nie da się udowodnić od tak, że te rzeczy są jej a nie jego. Może ewentualnie oskarżyć go o przywłaszczenie mienia, ale to chwilę zajmie. W między czasie chłopak zdążył pozbyć się fantów, najprawdopodobniej oddał do lombardu, i sprawa się rypła: nie ma rzeczy, nie ma sprawy. Nigdy nie odzyskała ani pieniędzy, ani fantów. Tak więc jeżeli matka tego dziecka nie zbierała paragonów za każdą głupią zabawkę, za każdy ciuch itp to nic się nie da z tym zrobić.
Jeśli był przemocowcem to jest to bardzo możliwe m
I on za to nie odpowiedział? Przecież mógł zrobić Ci krzywdę, zrzucając Cię z drabiny.