Działo się to 7 wiosen wstecz, w gimnazjum na lekcji biologii. Wszyscy z niecierpliwością wypatrywali przez okno błogich wakacji. Brakowało jednak jeszcze paru tygodni, a czas dłużył się i dłużył. Jeden z moich kolegów, słynący z gadulstwa, chcąc nieco pobudzić towarzystwo, podzielił się z nami swoją mądrością. Zaczepił więc nauczycielkę:
- A wie pani, że jak się je deski, to się sra wiórami?
Na co nauczycielka, nie odrywając wzroku od okna, westchnęła:
- Taaak? To zacznij jeść książki - może zaczniesz srać wiedzą.
Dodaj anonimowe wyznanie
Bez sensu
I suche
Jak ten wiór.
W sumie dobrze że to jest anonimowe. Autor / Autorka nie przykleił(a) sobie łatki króla de*ilnych i suchych historyjek do swojego imienia i nazwiska.