#wxrkl
On był rozwodnikiem, a ja mam górę domu jednorodzinnego, to postanowiliśmy, że zamieszkamy u mnie, ale najpierw remont, trzeba kuchnię zrobić. Życie wywrócone do góry nogami, meble moje sprzedane, bo przecież kupimy nowe, codziennie tylko remont i praca. Dziecko zaczęło dokazywać, bo nikt dla niego czasu nie miał, bo trzeba szybko remont zrobić. Mały złośnik, ale damy radę, po remoncie się wszystko ustatkuje. Codziennie słyszę, jak to bardzo kocha, że nas nie skrzywdzi itp.
Wiedział, że jestem po przejściach, znał całą prawdę o mnie. Aż pewnego dnia, kiedy to on był u matki na weekend, bo ja w pracy, niczego nieświadoma dostaję SMS-a, że to koniec, że uczucie wygasło, gdzie jeszcze z rana pisał mi, jak mocno kocha. Powód: hm... dziecko za bardzo niegrzeczne jest. Tydzień później zabrał swoje rzeczy.
Rozumiecie? Skończył związek przez SMS-a, bo mu zaczęło nagle dziecko przeszkadzać. A ja? Ja zostałam znowu sama, ze złamanym sercem i remontem. Nie dość, że w serce w rozterce, to i w domu bałagan.
Rozumiem że facet zachował się nieodpowiedzialnie. Ale jednego czego nie rozumiem, to dlaczego dziecko ponad 10-letnie dokazywało tak, że nie dało się tego jakoś opanować i aż facet zawinął nogi za pas? No chyba że jest niepełnosprytne, to wtedy nic dziwnego, różne są ułomności. Albo nie mógł się nawet odezwać, bo "to nie twoje dziecko", ale dziecko właziło mu na łeb i traktowało nawet nie jak kolegę, a jak śmiecia a potem to była niby jego wina, bo on się nie stara... Brakuje dużej części wyznania.
Przemoc wobec dzieci, to chyba nie był aż taki zły pomysł. Przynajmniej w niektórych przypadkach.
Zdefiniujmy najpierw przemoc. Jak dziecko jest zdrowe, rozumie ale celowo nie chce słuchać, to ono dopuszcza się przemocy psychicznej na rodzicach/nauczycielach/opiekunach czy kto tam je piastuje. Nie jest to do końca świadome może, bo makówa jeszcze nie jest w pełni rozwinięta ale złośliwe jak najbardziej. Jeśli tłumaczenie nie pomaga, jeśli zrobienie tego samego (czyli pozwala się doświadczyć dziecku tego samego, czym samo z takim upodobaniem i złośliwością częstuje innych) nie prowadzi do rozwoju wyobraźni, że cos może być krzywdzące to czas by dziecko poznało granice, które testuje. Karny klaps (nie powodujący uszkodzeń a jedynie żeby dupa zaszczypała) wydaje się być rozsądnym kompromisem i reakcją na przemoc ze strony niesubordynowanego dziecka. Zrozumienie przyjdzie z czasem, empatia też. A niekiedy nie. Ale respekt powinien natychmiast się pojawić.
Mam mieszane uczucia po przeczytaniu niby współczuć ale z drugiej strony, "mały złośnik zaczął dokazywać". Ponad 10 lat to nie takie małe dziecko, mógł mu dać tak w kość że facet wolał się wycofać teraz niż po wpakowaniu wszystkiego w remont nie swojego domu
"Dziecko dokazywało" czyli robiło niewinne psikusy a facet się zwinął? Jestem bardzo ciekawa jak to wyglądało z punktu widzenia twojego faceta. Zerwanie przez SMS jest słabe, plan nie ogarniania dziecka bo jest remont jeszcze bardziej.