#wnNPB

Mam 18 lat. Potrafię sobie poradzić niemal w każdych warunkach. Mógłbym powiedzieć, że wychowywałem się właściwie sam, walcząc z rodziną, bo życiowe "rady" i "ostrzeżenia", które dostawałem od mojej chorej na schizofrenię rodzicielki (mieszkaliśmy odkąd pamiętam tylko we dwoje) musiałem wybijać sobie z głowy, bo już w wieku 6-8 lat widziałem, że coś jest nie tak  ("Nie myj się tak często. Raz na tydzień wystarczy, bo ci się warstwa ochronna zedrze"). Również niezliczone ilości zabobonów, o których myślałem, że tak po prostu jest - czarne koty, lustra, po trzy obrazy na jednej ścianie z Maryją i Jezusem itp. Do kościoła co niedziela i o 5 nad ranem różaniec. Do szkoły szedłem zmęczony, ale zadowolony, że mogę porozmawiać z kimś normalnym i się pobawić, pośmiać się i pograć w piłkę. Z ubraniami też było ciekawie.

Gdy szedłem do trzeciej klasy, chciałem mieć czarne dżinsy, żeby dobrze wyglądać. Wcześniej za bardzo nie zwracałem uwagi na ubrania, dopóki rówieśnicy nie zaczęli się ze mnie śmiać. Mama powiedziała, że nie mogę chodzić w czarnym, bo to symbol szatana. Pieniądze miałem, dostałem od dziadków po opowiedzeniu co się stało. Decyzji mamy nie rozumiałem. Potrafiłem się dobrze sam ubrać, ubrania wybierałem chodząc po sklepach z babcią, bo mama próbowała ubierać mnie jak dziewczynkę, co wywierało na mnie duży stres.

Raz stałem z mamą w sklepie z ubraniami, rodzice z innymi dziewczynkami obchodzili nas szerokim łukiem, z politowaniem patrząc co mama na mnie zakłada, ale nikt nie zwrócił jej uwagi. Ja w krzyk, darłem się, bo wiedziałem, że lepiej zrobić scenę teraz w sklepie, niż żeby śmiali się w szkole. Krzyczałem zapłakany, wyjąc z nadzieją, że coś się zmieni, wołałem "Co ty robisz! Tak chłopaki przecież nie chodzą! Nie zakładaj mi tego!". Podeszła do nas pani ekspedientka, a ja znów eksplodowałem płaczem. Kobieta nawet nic nie powiedziała, wystarczyło, że przed oczami miałem porównanie mojej matki nie dbającej o wygląd i o wszystko, a obok stał normalny człowiek, o którym marzyłem, żeby był moim rodzicem. W tamtym momencie w mojej głowie kłębiło się bardzo dużo myśli. Nie rozumiałem już nic. Nie rozumiałem skąd takie reklamy w telewizji, że cała rodzina siedzi przy stole i jest szczęśliwa i dlaczego mam tak, a nie inaczej. Mama się zdenerwowała i wyciągnęła mnie ze sklepu za rękę, tak uniknąłem zakupów.

[Kończy mi się miejsce, chętnie dopiszę, jak interesujące]
paella Odpowiedz

Interesujące. Nie rozumiem tylko dlaczego dziadkowie czy ojciec pozwolili chorej matce na opiekę nad Tobą?

JMoriarty Odpowiedz

Po raz kolejny napiszę- powinno się badać psychiatrycznie ludzi, którzy chcą mieć dzieci. Jak to możliwe, że wymaga się więcej żeby jeździć samochodem niż żeby wychowywać człowieka?

glebokiepragnienie

Nie, ale trzymanie ręki na pulsie w inny sposób?

PaniPanda

@typiara
No nie, nie może mieć dzieci i tyle, ewentualnie się wysyła na leczenie?

glebokiepragnienie

Albo przymusowe wizyty u psychologa, terapia czy coś

Mmpp00

Jako dziecko chorej osoby potwierdzam. Nie każdy dzieci powinien posiadać.

Wredna90

A jak to sobie wyobrażasz? Test psychologiczny przed wypisaniem z porodówki?

PaniPanda

Nie przy wyjściu z porodówki, bo wtedy już po ptokach, a poza tym są lepsze, bardziej humanitarne rozwiązania. Badania powinny być wykonane najpóźniej podczas ciąży, najlepiej w ogóle przed zapłodnieniem.
A jeśli ktoś się poczuje tym urażony, to moim zdaniem to znak, że nie powinien posiadać dziecka - odpowiedzialność za drugiego człowieka to znacznie więcej niż wypełnienie testu.

Italiano

Zgadzam się, że nie każdy powinien być rodzicem. Ale serio, testy? Przecież to jest nierealne. I niebezpieczne, takie wtykanie się w prywatną sferę. Kto niby miałby mieć władzę decydowania, kto zasłużył na dziecko a kto nie? Jak egzekwować? Co niby jest miarodajne? Każdy test można oszukać, a ludzie się zmieniają. Dzisiaj jest ok, a za rok może wyjść choroba psychiczna, może wpaść w alkoholizm. Pomysł beznadziejny.

Qzin

A czemu nie przymusowo kastrować? Lepiej tak niż pozwalać na krzywdę dziecka.

CyraneczkaZKoviru

Niestety też padło na mnie, i niestety musiałam z kimś takim mieszkać bo niestety był moim „rodzicem”. Nie wiem jak ale chciałabym żeby coś takiego było kontrolowane, bo oddałabym wszystko żeby się nie urodzić wcale albo w innej rodzinie, tej szczęśliwej.

PaniPanda

@Italiano
Jakoś podobne procedury są już przy adopcji, więc nie wierzę, że to nie jest do wymyślellnia.
Nie zgodzę się z tym, że to jest niebezpieczne (xD) bo to ma wielką szansę uchronienia przed prawdziwym niebezpieczeństwem - patologiczna rodzina. Może myślisz, że to prywatna sfera, ale gdy wchodzi w grę niezależne, przyszłe życie, ludzie powinni schować dumę do kieszeni. Jeśli jest dobrym rodzicem, przejdzie test. Nie, to nie - presja posiadania dzieci często wychodzi od społeczeństwa, i warto też z tego zdawać sobie sprawę
Jest już instytucja, która zajmuje się takimi sprawami, gdy jeden z rodziców się zmienia - opieka społeczna. Nie zawsze jest skuteczna, dlatego warto zapobiegać.

Zobacz więcej odpowiedzi (4)
GeddyLee Odpowiedz

dopisz, bo niedokończone

WatermelonQueen Odpowiedz

Jejku, co za ”matka”... Dobrze, że jej nie słuchałeś.

karlitoska Odpowiedz

myślałam, że reszta będzie w komentarzu, ale nie znalazłam...

lilarose Odpowiedz

Że ojciec zostawił ciebie z nią 😖

WatermelonQueen Odpowiedz

Jejku, co za ”matka”... Dobrze, że jej nie słuchałeś.

zielonoszara Odpowiedz

Czekam na dalszą część

Morderczaopona Odpowiedz

Witaj w klubie, nie jesteś jedyny. ;)

moonblossomq0 Odpowiedz

Autorze, to nie fair, powiedziałeś, że dopiszesz i zero kontynuacji. Nieładnie :c

Dodaj anonimowe wyznanie