#wkwAc
Bajka kończyła się, kiedy wracałam do domu. Wieczne pretensje ze strony ojczyma, że to nieposprzątane, tamto niezrobione. A spróbowałabym tylko wtedy trzasnąć drzwiami albo coś odpyskować – od razu pas albo kabel leciały w obroty. Dostawało mi się nawet za to, co mama zleciła jemu, ale nie nie chciało mu się tego zrobić, i przekazywał to mnie.
Mama i siostra nigdy nic nie powiedziały. One były traktowane jak księżniczki. Zabierał je na zakupy, do kina, kiedy ja w tym czasie kosiłam trawnik albo grabiłam liście.
Pewnego dnia nadszedł wyczekiwany przeze mnie od niepamiętnych czasów dzień moich 18 urodzin. Spakowałam swoje rzeczy i wyszłam. Po prostu wyszłam.
Nie wiedziałam, dokąd mam iść, stwierdziłam, że najlepszym rozwiązaniem będzie wsiąść do pociągu i pojechać do dziadków na drugi koniec Polski.
Oni chyba jako jedyni wierzą mi, co tak naprawdę działo się w domu i mnie wspierali. Babcia, gdy zobaczyła siniaki na nogach i zgrubiałe paski od kabla na pośladkach, zabrała mnie na obdukcję, a później na policję.
Z tego, co potem słyszałam od mamy, odwiedził ich dzielnicowy, chwilę porozmawiał i na tym sprawa się skończyła. Jednak dostałam jakby zastrzyku chęci zemsty na tym gnoju, przez którego mam teraz stany lękowe i ciężką depresję.
Pojechałam do nich. Zaczęłam go wyzywać, krzyczeć, obrażać, aż w końcu stało się to, na co czekałam. Uderzył mnie.
W mojej mamie coś się obudziło, bo zaczęła mnie bronić. Na nieszczęście ją też uderzył. Chociaż może i na szczęście?
Mnie tłukł tak, że wyszłam stamtąd cała zakrwawiona. Ledwo oddychałam, miałam złamany nos, pęknięte żebra...
Pojechałam prosto do szpitala, stamtąd zadzwonili na policję.
Wszczęto proces ukarania go.
I wracając do tego, że może jednak na szczęście uderzył moją mamę, dlatego, że moja siostra zeznała, że uderzył ją, bo mama się wszystkiego wyparła i powiedziała, że to moja wina, bo go prowokowałam.
Dostał zawiasy.
Ale na tym nie koniec.
Siostra panicznie się go bała, unikała go, jak mogła. Któregoś dnia ojczym kazał jej jechać na rowerze 30 km do sklepu, bo nie opłaca mu się odpalać samochodu, a potrzebował jakichś śrubek z budowlanego. Powiedziała, że jest zmęczona po treningu. Tyle wystarczyło, żeby skatował ją tak, że ledwo uszła z życiem.
Gnój niedługo wychodzi z więzienia.
Moja siostra uciekła na drugi koniec Polski, nie utrzymuje kontaktu z mamą, podobnie jak ja. Dlaczego? Bo powiedziała, że nie ma zamiaru brać rozwodu z powodu takiej błahostki.
Między ludźmi kochająca się rodzinka, w domu patologia.
Przykro się czyta jak matka woli faceta od własnych dzieci, A na starość (o ile on wcześniej jej nie skatuje na śmierć, bo teraz już nie będzie mógł się wyżywać na tobie ani twojej siostrze, zostanie mu tylko wasza matka do tego) będzie zgrywać biedną porzuconą przez dzieci samotną staruszkę, oczywiście nie przyznając się, że sama na to zapracowała.
Dlaczego zgrywać? Ona będzie biedną, porzuconą staruszką. To że długą i ciężką pracą do tego doprowadzi, to już inna historia. Każdemu co mu się należy.
stare wyznanie sprzed lat. Mam nadzieję, że się autorce poukładało.