W 3-4 klasie podstawówki znalazłam pod drzewem małego rannego ptaszka, który prawdopodobnie wypadł z gniazda. Niewiele myśląc zabrałam go do domu, oczywiście z myślą uratowania mu życia. Zastanawiając się co by mu tu dać do jedzenia, wpadłam na genialny pomysł aby podać mu robaki. Kupiłam żywe robaki w sklepie zoologicznym. Po przyniesieniu ich do domu niewiele myśląc wrzuciłam je na patelnię i usmażyłam. Ptaszek ostatecznie nie przeżył, ale liczą się chęci, nie?
Dodaj anonimowe wyznanie
mialam tak samo z kuzynka jak bylysmy male.. opiekowalysmy sie nim , karmilysmy go, ale zdechl :(
hahaha mistrz!
Biedne robaki.
nie -,-
Czemu nie?
Właśnie? Co złego zrobiła? Była mała.
Mała, a smażyła na patelni? No way!
Poza tym nawet mój 4-letni syn wie, że ptaki jedzą surowe robaki.
To była 3-4 klasa podstawówki. Czytanie ze zrozumieniem.