Gdy miałam 8 lat, w Wielki Piątek pojechałam z babcią i dziadkiem do kościoła. Poszliśmy "na chór" (piętro w kościele). Usiedliśmy w ławce koło mojego wujka, który siedział przy barierce. Jednak jako 8-letnie dziecko to ja chciałam przy niej siedzieć, więc zamieniłam się z wujkiem miejscem. Do głowy wpadł mi świetny pomysł na zabawę - spuszczanie śliny i wciąganie jej z powrotem do buzi.
Po kilku minutach zabawy ślina spadła na głowę łysego pana. Żeby nie było na mnie, odmieniłam się z wujkiem miejscami. Do końca mszy siedziałam jak na szpilkach. Gdy wychodziliśmy z kościoła, nie wiedzieć czemu, łysy pan dziwnie spoglądał na mojego wujka. Od tej pory przestałam się tak bawić w kościele.
Dodaj anonimowe wyznanie
Tak szybko się przesiedliście, że koleś nie zauważył, że to byłaś ty?
OMG haha xd