#whQ0F

Tuż po odebraniu prawa jazdy kupiłam samochód. Mały i gruchot, ale ważne było tylko to, że jest własny. Od razu zaczęłam nim jeździć do szkoły, ale z powodu braku parkingu, parkowałam w pobliżu szkoły przy jakichś domach. Ulica była pod górkę i pobocza zawsze zapełnione, dlatego zatrzymałam się na samym jej końcu, w najbardziej stromym miejscu.

Wracając ze szkoły wsiadłam do samochodu. Przede mną był zaparkowany samochód w takiej odległości, że musiałam wycofać żeby wyjechać. Okazało się, że coś nie gra ze skrzynią biegów. Do tego ta górka. Ilekroć starałam się cofać, dodawać więcej gazu itd, to zjeżdżał. A przede mną nowa, wypolerowana czarna BMKa. Byłam przerażona. Próbowałam ciągle cofać, ale przód mojego samochodu był już tylko centymetr przed tamtym. Zestresowana zadzwoniłam po tatę, ale był na końcu miasta więc musiałam trochę poczekać. 

Siedziałam tak w tym samochodzie i zauważyłam kilku napakowanych łysych gości na podwórku przed domem obok. Jeden wyskoczył na chodnik jak tylko mnie zobaczył. Zaczął krzyczeć teksty w stylu "CO TY K... ZROBIŁAŚ?!" i inne, pełne przekleństw. Uchyliłam okno i przerażona mówię, że coś nie działa w skrzyni i nie mogę wycofać. Obejrzał, czy na pewno nie wgniotłam się w jego auto, po czym zawołał "Chłopaki chodźcie, wypchniemy panią!".

Grzecznie wytłumaczył co mam robić, a kilku karków w mgnieniu oka wręcz przeniosło mój samochód tak, że jedyne co musiałam zrobić, to tylko pojechać do przodu. Myślałam, że wyciągną mnie z tego samochodu i pobiją, ale okazali się być bardzo pomocni :)
Raz23babajagapatrzy Odpowiedz

Gdybys wgniotla to auto, to mogliby nie byc tacy pomocni.

Dodaj anonimowe wyznanie