#wZ3MX
Na przyjęciu mama panny młodej co rusz puszczała do mnie oko rozpływając się jaka to piękna byłaby ze mnie i świadkowej para i jaka szkoda, że Malwina jest już zajęta! Uśmiechaliśmy się wtedy obydwoje jak dwa osły przebrane za jednorożce. Malwina cały czas odbierała SMS-y od swojego chłopaka i bardzo starała się epatować tą heteroseksualną przykrywką, nie oszczędzała zwłaszcza mnie, postanowiłem więc grać w tę gierkę, choć obydwoje wyczuwaliśmy różne rzeczy ewidentne dla ludzi z naszej branży. Mimo wszystko gadało nam się bardzo fajnie, szybko przełamaliśmy lody, ale w miarę jak przychodziły kolejne SMS-y od jej chłopaka, Malwina stawała się coraz bardziej spięta. W pewnym momencie przeprosiła, wyszła przed lokal i miała dość poważnie wyglądającą rozmowę przez telefon. Dołączyłem do niej po chwili i zapytałem, czy wszystko OK. Odpowiedziała, że nie bardzo, że od dłuższego czasu stara się już zerwać z tym chłopakiem, ale on ją szantażuje emocjonalnie, płacze, że się zabije jeśli go zostawi i że nadal ją kocha. Skomentowałem, że musi być strasznym dupkiem i żeby uciekała.
Kilka dni później omawiając przebieg przyjęcia z panną młodą weszliśmy na temat Malwiny. Przyjaciółka powiedziała, żebym zupełnie się nie martwił, że ona użyła tego gostka jako przykrywki, np. żeby chodzić na wesela, ale nie wypaliło, bo nie jest on szczególnie poważnym człowiekiem, więcej z nim problemów niż pożytku i lepiej dla nich obydwojga, że skończyli tę farsę. Zapytałem, skąd wie, że skończyli? Dowiedziałem się wtedy, że nieco później była świadkiem, jak wkurzona Malwina nakrzyczała do słuchawki "...to wskakuj do tego jeziora, ale daj mi już święty spokój!", rozłączyła się i wyłączyła wreszcie telefon.
Historyjka nie miałaby raczej pointy i kompletnie bym ją zapomniał, gdyby nie to, że dowiedziałem się potem, że Malwina wróciła do niego i sprawa ciągnęła się jeszcze pół roku, aż znaleziono tego chłopaka martwego pod lodem.
Szkoda chłopaka, w niczym nie zawinił, a został tak podle potraktowany.
Czy aż tak podle, tego nie wiemy. Może był naprawdę bardzo natarczywy, może naprawdę szantażował na różne sposoby tę całą Malwinę? Co miała robić? Tyle razy padały tu rady, żeby się nie nie nabierać na szantaże samobójstwem, tylko uciekać. Nie wiemy, jak naprawdę było między nim, a tą dziewczyną, miała z nim być z litości? Może próbowała zakończyć to w inny sposób, delikatny, ale nie dawał na to szans, więc w końcu wybuchła? Facet widocznie miał coś nie po kolei, skoro faktycznie popełnił samobójstwo. Nie znamy ich historii, nie wiemy, co się dokładnie między nimi działo.
Są przecież samobójstwa z miłości. Jeśli widziała w jakim kierunku to u niego zmierza (obsesja), powinna była zerwać z nim kontakty. Bez tej sugestii o wskakiwaniu do jeziora. Która u takiej niezrównoważonej psychicznie osoby może być tragiczna w skutkach.
Oczywiście, że są samobójstwa z miłości, ale nadal nie wiemy, co dokładnie wydarzyło się między tymi ludźmi. Może dziewczyna rozmawiała z nim spokojnie, może próbowała tłumaczyć, uspokajać, ale on nie rozumiał? Nie twierdzę, że tekst w stylu „to skacz do tego jeziora” był OK, bo nie był, ale może po tylu tłumaczeniach, prośbach, rozmowach, straciła cierpliwość i wypaliła to całkowicie bezmyślnie? Może nie spodziewała się, że on naprawdę to zrobi, może myślała, że tylko gra na jej emocjach, że ją tylko straszy?
@StaryTapczan tacy ludzie są niestety nieobliczalni i trzeba ważyć każde słowo. Ja np nie sądzę, że jego zachowanie wobec niej było ok (bo nie było), ale jednak nadal uważam, że powinna się powstrzymać od tego tekstu. Niemniej biorę pod uwagę fakt, że wykończona psychicznie przez faceta mogła mieć dość i wypaliła to bezwiednie, w emocjach.
Ale z drugiej strony, nie każdy człowiek spełnia to, co mówi. Niektórzy tylko grają na emocjach innych, straszą samobójstwem, mimo że wcale nie mają zamiaru go popełniać, chcą jedynie w ten sposób zatrzymać tę osobę przy sobie. Nigdy nie wiemy, czy dana osoba naprawdę jest zdolna do tego, co mówi, czy jedynie mówi to, byle nastraszyć drugą osobę i skłonić ją do zmiany zdania. Nie wiemy, czy naprawdę jest niezrównoważona, czy to tylko takie gadanie...
podle- nie podle, szantaze emocjonalne to straszne dranstwo
mogl isc na terapie czy cos
@StaryTapczan dlatego w takich sytuacjach najlepiej jest dmuchać na zimne i zachować pewne rzeczy dla siebie. Tak na wszelki wypadek ;)
No nie wiem, szantaż emocjonalny jest z zły sam w sobie. I nie dziwię się, że powiedziała mu by wskoczył do jeziora.
W sytuacji, gdy ktoś mówi "bądź ze mną, bo jak nie to się zabiję" raczej dużo osób by powiedziało "to się zabij i daj mi święty spokój"
Pewnie masz rację. Niejeden by tego nie wytrzymał. Ja mam teraz na myśli te bardziej świadome pewnych spraw osoby, które potrafią zapanować nad emocjami, wiedząc, że czyjeś toksyczne zachowanie wynika z choroby psychicznej.
To on zachowywał się podle, stosując tak parszywy szantaż emocjonalny. Za jego samobójstwo winę ponosi wyłącznie on sam i jego nieradzenie sobie z jego emocjami i jego rzeczywistością. I odnosi się to do każdego samobójstwa, które jest zawsze ucieczką - od problemów, cierpienia, bólu. Jest to wynik nieradzenia sobie.
Dla mnie bardzo ciekawym jest, że pomimo tej całej tolerancyjnej otoczki i otwartości towarzystwa dziewczyna nie mogła się z sobą pogodzić.
Prawda? Bardzo zastanawiająca sprawa. Ale jak ktoś pisze pod takimi wyznaniami, że one same bywają z tego powodu głęboko nieszczęśliwe, to niee zawsze wina złych homofobów xd
Właśnie też zwróciło to moją uwagę.
Riczkid - akceptacja otoczenia jest istotna, ale najważniejsza jest własna opinia. Mnie osoby homoseksualne w ogóle nie przeszkadzają, nic do nich nie mam. Za to byłoby dla mnie ogromną tragedią, gdybym była lesbijką. I tutaj wsparcie nic by nie zmieniło.
@PrzezSamoH nie dziwię się, że nie odpowiadałoby Ci podobne położenie. Ja myślę, że w takiej sytuacji żyłabym samotnie. To chyba najlepsze z rozwiązań - niekrzywdzące osób trzecich, dzięki któremu taka osoba może żyć w zgodzie ze swoimi wartościami moralnymi.
Malasarenka- jeśli ktoś ma problem ze swoim homoseksualizmem z powodów religijnych lub światopoglądowych to masz rację. Gdybym była lesbijką to z pewnością byłabym w związku, ale nie jest to dla mnie spełnienie w życiu, bo zawsze marzyłam o rodzinie w klasycznym modelu.
Riczkid, nawet jeśli znajomi byli tolerancyjni, to może bała się reakcji rodziny. Albo bała się, żew praktyce wcale jej nie zaakceptują.
Nic dziwnego, jeśli wychowywała się w Polsce. Tolerancyjni znajomi to jedno, ale jeśli była wychowywana w przekonaniu, że bycie LGBTQ jest złe, to dużo wody upłynie, zanim pogodzi się sama ze sobą.
Masakra. Ja bym się chyba w takiej sytuacji pakowała do dołu z wapnem.
Z tego wynika, że dużą rolę odgrywa czyjś system wartości. Wychodzi na to, że dla jednych pewne rzeczy są bardziej, a dla drugich mniej do przyjęcia.
Riczkid - tak, ale w wieku nastoletnim na pewno większą wagę odgrywa społeczna akceptacja niż w dorosłym życiu. Dzieciak, który słyszy na każdym kroku, że jest obrzydliwy może się tak właśnie poczuć. Dorosła osoba z ugruntowaną psychiką opiera się bardziej na sobie.
Masakra. Biedny chłopak.
biedny toksyczny szantazysta emocjonalny? aha
Masz rację Bazienka. Jeszcze kanalia szła do końca w zaparte i by tylko postawić na swoim to się zabił. Co za podły człowiek. Jak ktokolwiek w ogóle mógł pomyśleć, że szkoda chorego człowieka do którego nie dotarła skuteczna pomoc.
Tak, szkoda mi go. Jakiś problem?
Takie postępowe towarzystwo i dziewczę się kitra. No coś podobnego.
Tylko chłopaka szkoda, gorzej nie mógł trafić. Jak nic wykończyła go psychicznie z takimi jazdami.
Chyba on wykończył psychicznie ją, tym szantażowaniem
To nie ona skończyła w jeziorze. I jakoś mi nie żal lesby.
Skończył bo był psycholem xd
I jakoś mi nie szkoda psychola szantażysty
Nom, ale jego porypane zachowanie wynikało z choroby.
Gość był niezrównoważony, szantaż emocjonalny na zasadzie „zostań, bo inaczej się zabije” to klasyczny przykład toksycznej relacji. I dziewczyny mi szkoda, nie czuła się na tyle bezpiecznie, żeby „wyjść z szafy”, i uniknąć tego wszystkiego już wcześniej. A teraz pewnie żyje z wyrzutami sumienia.
ale policje niby do czego? zeby go pilnowali dzien i noc? jakby chcial sobie cos zrobic, to by zrobil
A ja nie rozumiem czemu na siłę sobie wmawiasz, że dziewczyna nie była hetero? Z góry założyłeś, że chłopak to przykrywka na jej homoseksualizm bo nie lubi sukienek? 😂
W sumie dobre spostrzeżenie. Jak widać autor wyznania z góry sobie założył, że nieszczęśliwy związek nieco męskiej dziewczyny z toksykiem koniecznie musi wskazywać na homoseksualizm.
Przyjaciółka mu to powiedziała.
Naprawdę nie wiem nawet jak mam odpowiedzieć na tak debilny zarzut.
Minęło kilkanaście lat, teraz mieszka z żoną na Zachodzie i otwarcie się przyznaje do swojego homoseksualizmu.
No wybacz, ale z wyznania nie do końca to wynika. Co innego jest usłyszeć tego typu deklarację od osoby zainteresowanej, a co innego od osoby trzeciej. Ja tam podchodzę z dystansem do tego typu spraw, bo już nieraz mi się zdarzyło rozpuszczanie różnych plot na mój temat, który nie miały odzwierciedlenia w rzeczywistości.
„Żona” oj, czasem jednak warto wejść na te anonimowe, zawsze to człowiek poprawi sobie humor :”)
Właśnie. Interesujący zwrot w jeszcze bardziej interesującym kontekście. Na szczęście w naszym kraju nie zanosi się w najbliższej przyszłości na rewolucje językowe, jeśli o tego typu zwroty i konteksty chodzi.
Oni mają homoczujnik. Zwąchają się na kilometr. Swego czasu mieszkałem z homosiami przez ścianę i tyle homotowarzystwa jakie się u nich przewinęło to masakra. I tylko jedna dziewczyna była bardzo ładna, reszta to jak mongolski chłopy. A po chłopskich też nie widać często, nie wszyscy byli rurkowcami i po niektórych naprawdę nie było tego widać.
Po chłopakach* też nie zawsze było widać, to miałem na myśli tylko mi słownik zmienił.
Współczuję sąsiedztwa w takim razie.
Chłopak zachowywał się toksycznie, to prawda, ale ona lepsza nie była. Weszła w związek z chłopakiem, do którego nigdy nic nie czuła. Chamskie. Nie ważne, jakie miała powody, tak się nie robi. On mógł ją szczerze kochać. Gdyby to był wyrachowany szantaż, to chłopak nie zrobiłby sobie krzywdy. Był niestabilny emocjonalnie, to prawda, ale takim ludziom się pomaga, zamiast jeszcze ich dobijać.
Jestem zdania, że to ta dziewczyna jest tutaj czarnym charakterem, a nie ten chłopak, którego autor przedstawia w taki zły sposób.
sumie to całkiem anonimowe :)
Chyba degenerate a nie degenerous.
Był słaby psychicznie i nie wytrzymał. A koleżanka też dobra, bawiła się jego uczuciami a on się tylko w to wkręcił niepotrzebnie. No ale może i on był toksyczny, normalna osoba się nie zabija ani nie zatrzymuje nikogo szantażem. Szkoda tylko jego bliskich którzy go kochali, jego mi nie szkoda bo sam to zrobił, czyli na swój sposób chciał.