#wSuqV
Mój pierwszy okres trwał chyba 4 dni, gdy się skończył, nagle pojawił się ból brzucha. Najpierw był strach w stylu „omg, pewnie macica mi pękła” (liczyłam cicho na to, że moje comiesięczne tortury skończą się w taki lub podobny sposób wcześniej niż koło pięćdziesiątki), a potem do mnie dotarło, że przecież trzeba co jakiś czas coś z siebie wydalać. Powiedziałam rodzicom, że boli mnie brzuch, bo muszę zrobić kupę, a nie mogę, skłamałam, że nie robiłam od dwóch dni. Mama poszła i kupiła czopki. Tak się ich przestraszyłam, że ze stresu zrobiłam, co trzeba, bez ich użycia.
Do tej pory mam blokadę przy każdym okresie, a nawet jak nie mam okresu, to nie załatwię się poza domem. Początkowo byłam w stanie nie robić tego przez kilka dni, dziś mi się udaje co drugi dzień, ale zawsze zatykam sedes. Znalazłam więc na to sposób. Na sedes zakładam worek, robię swoje do worka, po czym razem ze śmieciami zrzucam zsypem do kontenera (mieszkam w wieżowcu).
Polecam każdemu z zaparciami!
Czy ja dobrze zrozumiałam ,że boisz się krwawić do toalety więc robisz kupę do worka i uważasz że to jest dobre?
Freud chyba określ tę przypadłość jako "najebane we łbie".
A może to był Jung...
Jeszcze mniej edukacji seksualnej. Dalej niech prowadzą je księża i katechetki a o to ich efekt w pełnej krasie
Co ma es do tego przypadku? Dziewczyna wiedziała co to jest okres, wiedziała jak używać podpasek, tylko dostała dziwnej fobii by krew nie dostała się nigdzie indziej niż podpaska, co przy obfitej miesiaczce i potrzebie dwójki czasem jest nieuniknione by skapywała?
Tutaj przydaloby sie psycholog.
Kurde, zdarzyło się mieć tygodniowe zaparcia, a nigdy nie zapchałam kibla.