#wSjEZ

W mojej klatce schodowej były zepsute drzwi, można było otworzyć je przez pociągnięcie, bez wpisywania kodu, sygnału z domofonu i klucza. Myślę, że to w pewnym sensie mnie uratowało.

Sytuacja miała miejsce zimą, gdy o 5 rano było jeszcze ciemno. Pies domagał się wyjścia, więc postanowiłam na szybko wyprowadzić go na trawnik przed klatką schodową. Wyszłam z nim i czekałam aż zrobił swoje, gdy zauważyłam podjeżdżający samochód (wyglądał jak dostawczak ze spa lub salonu kosmetycznego). Nie podjechał blisko, bo wjazd bezpośrednio pod klatki zagradzał słupek przeciwwjazdowy. Trochę mnie to zdziwiło, bo na osiedlu nie było takiego salonu, a było dość wcześnie. Poczułam się dość niepewnie, więc zaczęłam ciągnąć psa w stronę klatki. Z samochodu wysiadło dwóch mężczyzn. Zaczęli iść w moją stronę. Wystraszyłam się, więc zaczęłam wracać do mieszkania, przyspieszyłam kroku, oni też. Pociągnęłam psa do góry (był lekki i miał szelki, a dodatkowo zapierał się, by zostać), złapałam go pod pachę i zaczęłam biec do mieszkania. Oni biegli za mną, na szczęście drzwi były zacięte i otworzyły się przez pociągnięcie (niestety im też).

Schody przeskakiwałam w tempie Bolta. To był chyba najszybszy bieg w moim życiu.
Wpadłam do mieszkania (zostawiłam drzwi niezamknięte na klucz) i się zamknęłam. Słyszałam, że wbiegli piętro wyżej, a później od razu zaczęli schodzić. Nie widziałam ich przez wizjer, bo ani ja, ani oni nie zapalili światła na klatce.
Po zdarzeniu odjechali (nie widziałam rejestracji).

Nie zgłosiłam tego na policję. Bałam się, że mnie wyśmieją, zresztą nie miałam żadnych istotnych informacji. Nie zrobili mi też nic, poza krótkim pościgiem.
Do dziś nie wiem czego chcieli, choć boję się tego, co mogli zrobić. Później wychodziłam już tylko z chłopakiem.
paella Odpowiedz

Błąd, zgłosić powinnaś. Gdzieś niedaleko mógł ich złapać monitoring, mogli też być jacyś świadkowie

DisabledBunny

Autorka ma rację. Bieganie o 5 rano po klatce to nie przestępstwo. Szczególnie, że nie zrobili później absolutnie nic (nawet nie zapukali do drzwi). Policja nie ma żadnych podstaw do otworzenia sprawy.

Bezszelestnieeeee

Bez dowodów co najwyżej dyżurny na komisariacie powie, że wyśle dodatkowy patrol(w praktyce tego nie zrobi)i tyle. Niestety wiem z autopsji.

Ostrzenozeinozyczki

Zawsze istnieje możliwość, że tak czy siak byli ścigani listem za jakieś inne odpały. Raczej nikt normalny nie robi takich rzeczy. Samo zgłoszenie pomogłoby ich namierzyć jeżeli policja i tak ich szukała za inne numery. Jak to mówią, takie zgłoszenie raczej nie zaszkodzi a może pomóc.

paella

Wasze komentarze świadczą o tym, że nie ma sensu iść na policję, bo nic nie zrobią a później psioczycie jak to policja nic nie robi. Może dać im szansę? Może ktoś już zgłosił podobny przypadek? Może zgłoszenie trafi do policjanta, który przyjmie je poważnie? Dlaczego skazujecie na porażkę nie mając pojęcia jak to zostanie potraktowane?

TumpTumpTump

@paella dziecko drogie - tak jest w 99% ;POLICJA NIC NIE ROBI Z TAKIMI SPRAWAMI!
Znam kilkadziesiąt historii ,od znajomych/rodziny gdzie szli na policję o kradzież ,bójkę i nic nie robili
Za to mam znajoma ,która dostała wezwanie w charakterze świadka ,grubszej sprawy i po przesłuchaniu wylądowała u psychiatry - tak miła policja ja zastraszyła na przesłuchaniu

VaianaMar Odpowiedz

Powinnaś zgłosić, albo wysłać anonimową wiadomość na jakiś fanpage Twojego miasta, żeby dali informację. Może chcieli Cię porwać, może będą chcieli porwać inną dziewczynę.

ananas1ek

Raczej szukali mieszkania do skrojenia, a jej było by łatwo zabrać klucze...

Wrath1

@VaianaMar dokładnie. Zawsze to szansa na rozbicie jakiejś szajki takich zwyrodnialców.

Ostrzenozeinozyczki

Ananas1ek
Złodzieje mają lepsze patenty na wejście do pustych mieszkań. Taka akcja wiąże się z niepotrzebnymi krzykami i przypałem. Prędzej jakieś świry, gwałciciele albo handlarze organami. Ogólnie dobrze, że udało jej się zwiać.

Agatorek Odpowiedz

Nie zapominaj też o zamykaniu drzwi na klucz. Nawet jak wychodzisz „na chwilkę”.
Jak mieszkałam jeszcze w bloku (mieszkanie na „zamkniętym osiedlu”, to kilka razy miałam sytuację, że ktoś próbował wejść do mieszkania (naciskał na klamkę bez pukania). Raz była to sąsiadka z góry, bo się pomyliła (widziałam przez wizjer), a raz ktoś, kogo nie znałam.

bialamurzynka

Spoko, ale w tym wypadku akurat przydały się nie zamknięte - zwyczajnie nie zdążyłaby ich otworzyć.

bazienka

czesta metoda kradziezy- wejdz, zlap co popadnie i uciekaj
a ludzie czesto blisko drzwi trzymaja klucze, czasem portfel
kiedys tak probowal wejsc mi do mieszkania zul, bo "on tu kiedys mieszkal, ale go oszukali"

TumpTumpTump

@Agatorek
Zamknięte osiedle ,czy nie - jak dla mnie to bezpieczniej jest na tym drugim
Na tych zamkniętych to ludzie mają chyba ogonki ,bo nigdy furtki nie zamykają i domofon niekiedy był otwarty cały dzień

Ssynapse Odpowiedz

A nie słyszałaś czasem tekstów typu "my chcemy tylko porozmawiać o Jezusie!"

badar2 Odpowiedz

Zawsze należy zgłaszać takie rzeczy na policję.

mamatofika Odpowiedz

Polecam też mieć przy sobie gaz pieprzowy. Kosztuje niedużo, zajmuje mało miejsca, a odkąd go mam zawsze w kieszeni to czuję się trochę bezpieczniej. Może w takich sytuacjach udałoby się go użyć i obronić.

TumpTumpTump

Ostrożnie @mamatofika
Mój się tak się bronił i dostał zawiasy

TumpTumpTump

Mój eks - przepraszam za literówkę

egzemita Odpowiedz

Może chcieli cię po prostu o cos spytać bo zauważyli że źle podjechali. A o piątej rano nie chcieli się drzeć na cały blok. Potem się zorientowali że wzięłaś ich za napastników i biegli żeby to wyjaśnić ( bo policji wyjaśnia się trudniej , zwłaszcza już leżąc na ziemi ). Mało prawdopodobne ale nie jest to niemożliwe.

PoraNaPiwo

Na 99% tak było, ale jest jeszcze opcja, że dziewczyna mogła zostać pocięta na organy, albo wywieziona do burdelu. Mi się wydaje, że gdyby chcieli się o coś spytać, to zawołali by z auta, przecież z kilku, czy kilkunastu metrów nie trzeba drzeć ryja żeby słyszeć. Ewentualnie wyszedł by jeden z auta.

agathe

I nie szliby bez słowa w jej kierunku jak jakieś creepy, tylko od razu wołaliby "Proszę pani!" albo coś w tym rodzaju. Raczej łatwo jest wyczuć czyjeś intencje, inaczej każdy uciekałby przed każdym w obawie, że ma złe zamiary. Tutaj ewidentnie ci dwaj faceci chcieli jej coś zrobić, inaczej nie goniliby przerażonej dziewczyny i nie ładowaliby się do czyjegoś bloku. No błagam. Przecież sprawa jest raczej oczywista, na pewno nie chcieli jej o nic pytać

zurawinka

@egzemita Aleś Ty naiwny....

kanouga Odpowiedz

Jak wygląda dostawczak do spa ? Serio pytam

Maria26

Wypluwa bąbelki o zapachu morskiej bryzy z wydechu

osobaanonimowa Odpowiedz

Niestety aż przykro czytać ale pies autorki wyznania nie posiada jakiegokolwiek instynktu obronnego, czego można byłoby się po psach spodziewać, żadnej właściwej reakcji, a na dodatek utrudniał ucieczkę :(

Azus Odpowiedz

Jakoś mi się nie chce wierzyć, żeby osobę chcieli porwać zaraz przy bloku...
Szkoda, że nie jjest podane, czy pies rasowy, bo to on mógł byc celem. Da się na tym zarobić, a prawdopodobieństwo, że policja to oleje jest dosyć wysokie.

Tacy, co ludzi porywają robią to zazwyczaj inaczej, lub w miejsca, gdzie jest mało osób...

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie