#wFoHP

Gdy byłam dzieckiem, zmarła moja mama. Mieszkaliśmy w jednym podwórku z dziadkami. Po tej tragedii oczywiście zajęła się nami babcia, bo tata nie dawał sobie z tą stratą rady. Pod dumnymi słowami "opieki nad biednymi dziećmi i samotnym ojcem" kryły się upokorzenia, wyzwiska, maltretowanie itp. Dzisiaj jedna z tych historii.

Truskawki smakują praktycznie każdemu, nie? Ja mam wstręt. Oto dlaczego.

Moja babcia w okresie letnim lubiła robić na obiad dania z sezonowymi owocami, warzywami itp. Jednak nie potrafiła zrozumieć, że dziecko może nie lubić obiadów na słodko. Zawsze jadaliśmy u niej obiady, więc wyboru za bardzo nie miałam. Nie dostałabym nic innego do jedzenia niż to, co ugotuje babcia.
Tego dnia zrobiła kluski z truskawkami. Grzebałam w talerzu i praktycznie nic nie zjadłam, bo nie smakowało mi. Moją babcie musiało to strasznie wkurzyć, bo razem z moją ciocią trzymały mnie na siłę i wpychały te kluski w gardło jak gęsi. Płakałam, błagałam, żeby mi dały spokój, ale ich to nie ruszało. Reszty rodziny też. W pewnym momencie zwymiotowałam na talerz, który i tak już był dosyć obsmarkany od mojego płaczu. Dostałam wtedy jeszcze w twarz łyżką. Chwilę jeszcze moja babcia patrzyła jak mnie katuje, wyraźnie z siebie zadowolona. Potem dała mi spokój. Nikt z rodziny się za mną nie wstawił.

Jak widzę kluski z truskawkami, to mam odruch wymiotny. Nawet zapach truskawek mnie drażni. Dziękuję babciu za opiekę.
ad13 Odpowiedz

Czyli gdyby się Wami nie opiekowała i nie mielibyście w ogóle żadnych obiadów do jedzenia, to byłoby lepiej, bo dziś lubiłabyś truskawki? Jakoś nie jestem przekonana... Teoretycznie wcale nie musiała Was karmić ani Wam gotować i mogła mieć na to kompletnie wyrąbane, więc może - mimo wszystko - jednak jest też za co jej podziękować?
Wpychanie dziecku jedzenia na siłę i bicie, czy upokarzanie go, jest oczywistą patologią, ale to - "Nie dostałabym nic innego do jedzenia niż to co ugotuje babcia." - akurat popieram. Głód jest najlepszym kucharzem, a ciągłe podstawianie pod nos pięciu dań do wyboru uczy tylko kręcenia nosem na wszystko i wybrzydzania.

cfts

Ale nie musieli wpychać nic na siłę płaczącemu dziecku. Nie lepiej byłoby zostawić ją w spokoju bez obiadu? Po paru godzinach z głodu sama zjadłaby te kluski i to prędzej nauczyłoby ją szacunku do jedzenia, które ktoś dla niej przygotował.

ad13

Ale czy zdanie: "wpychanie dziecku jedzenia na siłę i bicie, czy upokarzanie go, jest oczywistą patologią" sugeruje Ci, że uważam inaczej?

Smutnabula

ad13 jak zawsze staram się zrozumieć obie strony to to co ty mówisz jest trochę przesadą. Dzieci do któregoś roku życia mają kubki smakowe w całej jamie ustnej. Czyli smaki czują znacznie bardziej intensywnie. Stąd to całe wybrzydzanie. I owszem lepiej zostawić aż będzie głodne i samo zje ale też trzeba mieć świadomość że do niektórych rzeczy dziecko będzie przekonywać się stopniowo lub wcale (też ma prawo nie lubić czegoś).
I nie. Za takie coś nie ma co dziękować. Za traumy i zniszczoną psychikę się nie dziękuje nawet jeśli były w tym dobre zamiary. Nawet nie można mówić że gdyby się nimi nie zaopiekowała to byłoby gorzej. Tego typu rzeczy wpływają na całe życie niestety także autorka ma prawo gardzić babcią.

Orava

ad13, ale autorka wspomina, że to nie jedyna tego typu historia. Jeśli coś tak prozaicznego, jak obiad był w stanie doprowadzić to babsko do takiej furii i nikt autorki nie obronił, to myślisz, że w innych sytuacjach było lepiej?

ad13

Smutnabula, być może. Nie będę się spierać, bo wiem, że bywam czasem trochę zbyt zasadnicza, również w stosunku do dzieci (na szczęście zazwyczaj więcej jest z tego pożytku, niż szkody ;]).

Odnośnie do dziękowania - tu można się zastanawiać (dlatego też użyłam trybu przypuszczającego). Fakt faktem, że ta babcia nie miała żadnego obowiązku w ogóle się nimi interesować i była to tylko jej tzw. dobra wola. Może gdyby się nie zajmowała wcale, byłoby (pod względem całokształtu) lepiej, a może jednak nie.
Ja akurat nie umiem tak uogólniać i sprowadzić do jednoznacznie negatywnej, czy pozytywnej oceny wszystkich zachowań, czy działań człowieka. W przypadku osoby, z którą wiążą mnie jakieś relacje, zawsze to analizuję, jakbym wypisywała w tabelce - po jednej stronie plusy, po drugiej minusy. Więc jest tak, że mogę kogoś za pewne rzeczy "nienawidzić" i uważać, że wyrządził mi krzywdę (co po przemyśleniu sprowadza się do uczucia politowania nad jego brakiem umiejętności odpowiedniego postępowania w tych sytuacjach), jednocześnie będąc mu za inne wdzięczna (i w tych kwestiach go szanując). Dlatego napisałam "mimo wszystko" (no ale ja, co pewnie daje się zauważyć, kompletnie nie myślę emocjami).

Orava, nie brałam pod uwagę, że mógłby to być jednorazowy incydent.

Smutnabula

ad13 być może ja podchodzę do tego inaczej z racji tego że zostałam wychowana przez toksyczną matkę. I tak jak wiem że wiele dla mnie zrobiła i zrobiła to najlepiej umiała to wiem też jak potężne szkody wyrządziło to wszystko w mojej psychice.
I mam też świadomość jak niewielu ludzi potrafi o tym myśleć w ten sposób także interesujące jest spotkać kogoś takiego.
Jednak im drobniejsze rzeczy na które naciska taka osoba tym większa krzywdę wyrządza. Teraz to niby tylko truskawki ale w ogólnym rozrachunku tego typu rzeczy zbiera się sporo i może to bardzo utrudniać zwyczajne funkcjonowanie. taki nacisk na to że dziecko nie ma prawa się sprzeciwiać w dorosłości powoduje że taka osoba nie radzi sobie kompletnie z pewnością siebie i asertywnością. Zwłaszcza jeśli takie sytuacje pojawiały się regularnie. Ba może to doprowadzić do napadów lękowych lub nerwicy w dorosłości.
No i jest różnica do bycia zasadniczym (to jest akurat w porządku) a wymuszaniem jedzenia aż do wymiotów co jest po prostu znęcaniem się.

ad13

Smutnabula, wiem, absolutnie tego nie kwestionuję, dobrze zdaję sobie sprawę ile pracy wymaga naprawianie psychiki po takich przejściach i jak skomplikowany jest to proces (pracowałam kiedyś z dzieciakami z rodzin dysfunkcyjnych). Emocje w takich przypadkach jak najbardziej mają prawo być właśnie takie, ale one na dłuższą metę nie są dla człowieka dobre i go niszczą, dlatego czasem warto spróbować (na początek choćby na chwilę) odłożyć na bok to, co się czuje i spróbować ocenić sytuację także od strony wyłącznie zdroworozsądkowej, bo wtedy może być odrobinę łatwiej pewne sprawy zacząć sobie w głowie pomału układać.

"No i jest różnica do bycia zasadniczym (to jest akurat w porządku) a wymuszaniem jedzenia aż do wymiotów co jest po prostu znęcaniem się."
Nie no, napisałam, że to jest niekwestionowana patologia.
Zasadnicza byłam tutaj w kwestii "nie chcesz - nie jedz" i tego to stwierdzenie dotyczyło.

ad13

Dopiszę jeszcze - żeby nie było - w żadnym wypadku nie mam tu na myśli usprawiedliwiania patologii (takie zachowania swoje przyczyny mają, ale szukać ich należy w sprawcy, nie w ofierze), a jedynie odgraniczenie tego, co było złe, od tego, co było ok, zamiast zgeneralizowania na podstawie (wyłącznie negatywnych) emocji.

Jest to też moim zdaniem różnica, czy rodzice powołują na świat dziecko i później robią mu z życia piekło, (lub gdy to co w wyznaniu robi nauczycielka przedszkolna - z opowieści dawnej koleżanki, mojej rówieśniczki), czy na kogoś spadają te obowiązki z zaskoczenia i bez jego udziału sprawczego, a mimo tego decyduje się wziąć je na bary. (Z wyznania wynika, że ojciec nie dźwignął swojej roli, więc były to obowiązki dwojga rodziców, plus opieka nad nim.)

rutabo

Wiem ze takie obiady robilo sie w ubogich rodzinach, np zupe owocową. Wiec czynnik ekonomiczny tez był tu tłem. Bieda az piszczy a dzieciak wybrzydza, pewnie zrobił awanture że zarcie obrzydliwe, to babce pusciły nerwy. Ale tak wtedy ludzie sie zachowywali, nie było to dobre, ale kto nie dostał sciera od babci za młodu jak wywijał takie numery?

ohlala

Babcia stosowała wobec nich przemoc, więc nie, nie ma za co dziękować. Kiedy w sprawę zamieszana jest przemoc - nigdy nie ma za co dziękować oprawcy. To są zresztą techniki manipulacyjne - "patrz, biję cię, ale przecież robię też coś dobrego, więc jestem ok". Wstyd, że coś takiego w ogóle napisałaś, ad13.

Zobacz więcej odpowiedzi (8)
bazienka Odpowiedz

o mam to samo z babcia i smietana z twarogiem, do dzis mam odruch wymiotny na sam zapach, zapomnij o serniczku...
wspolczuje i mocno przytulam

Wolandczarny Odpowiedz

U mnie w domu jest taka zasade, że jeśli dziecko nie chce to nie je i jest potem głodne

diana2705

Aha. Rozumiem, że Tu lubisz każdą potrawę i jesz wszystko?

Ibaiu05

Diana, skąd taki wniosek? Xd chodzilo o to ze dzieci mają wybor. Jeśli czegos nie lubią nie jedzą. Dzieci mają mniejsze zapotrzebowanie kaloryczne i jak 1 na jakiś czas nie zjedzą obiadu, a podczas dnia zjedzą wiecej innych rzeczy, np. Większe śniadanie albo wiecej kanapek na kolacje, no nie wiem. Każdy na inne preferencje, a robienie dania odobnego nie zawsze ma sens ;)

chlef123

Uważam, że i tak lepiej niż karmić na siłę. Karmienie na siłę = gwałt.

Waniliowabeza Odpowiedz

Od 4 lat nie lubie truskawek, cale zycie je żarłam, chyba nastapiła automatycza niechęć.
Ale pamietam zmore mojego dziecinstwa krupnik. I scene jak siedze przy stole a babcia i matka kaza mi go jeść, nawet byl przypalony, ale co tam, zryj nie gadaj. Tez zasmarkana wkoncu zygnelam. Tylko, ze one wtedy nie darly sie, raczej... przejeły sie swoja głupotą (?)
Nienawidzę krupniku, na sam zapach reaguje mdłościami i ten piep*ony przypalony krupnik mi sie przypomina

Waniliowabeza

Tak, a to jest inny krupnik? A czekajcie, kaszanka chyba sie tez tak nazywa?

Waniliowabeza

Sokoli, takiego Krupniku tez nie lubie :)

Ssynapse Odpowiedz

Nie takie rzeczy ci będą wpychać do gardła xD

rutabo

Tak mi się skojarzyło z prezerwatywą o smaku truskawkowym, ale pewnie chodzi o test na Covid.

Ssynapse

Rutabo ani nie o to, ani nie o to, ale widzę ciekawe masz rozrywki xD

Waniliowabeza

Znajac Ssynapsa to pewnie chodzi o... "lizaka"

Ssynapse

A co, masz ochotę? :v

Waniliowabeza

Nie jadam słodyczy, a juz tym bardziej od obcych

rutabo

@Ssynapse Nie uzywam prezerwatyw, ale jak ktoś nalega to się poswiece.

Agatulka Odpowiedz

Dzięki wam drodzy anonimowi mogę popisać się wiedzą, jest to odruch pawłowa

Agatulka

O właśnie ad13 kiedyś mi podpowiedział hah

Agatulka

O właśnie ad13 i kiedyś podpowiedziała haha

ad13

Miło, że pamiętasz ;]

Dodaj anonimowe wyznanie