#w9zQh
Mianowicie wpadli na bardzo „inteligentny” pomysł, by wydrukować nekrolog nielubianej przez nich nauczycielki i powiesić kartkę wśród innych na bramie pobliskiego kościoła.
Sprawa szybko się wydała, nauczycielka dosyć mocno to odczuła zdrowotnie, sprawców nie wykryto.
Tzn. nie wykryto do pewnego momentu. Bo ja wiedziałam, kto to zrobił. Przypadkiem siedziałam na tylnym siedzeniu samochodu zaparkowanego pod bramą (mama załatwiała coś w kościele), więc koledzy mnie nie widzieli, pomimo iż uważnie lustrowali i nasze auto, i to stojące obok. Jednak na nich nie doniosłam. Bałam się, że się dowiedzą (a był to typ ludzi, którzy potrafili uprzykrzyć życie), zresztą nawet nie byłam pewna, czy dyrektor mi uwierzy na słowo, bo żadnych dowodów nie miałam.
Co zrobiłam? Wydrukowałam ich nekrologi, powiesiłam na tej samej bramie oraz na wszelki wypadek na wejściu do szkoły. Co zabawne, koledzy na ich widok tak się wystraszyli, że ktoś ich wykrył, że sami poszli do dyrektora i się przyznali. Musieli przeprosić nauczycielkę na apelu w obecności całej szkoły, do tego obniżono im zachowanie.
Nikomu nigdy się nie przyznałam, że to byłam ja. Bo nauczycielka była surowa i wymagająca, miała też specyficzny sposób bycia i wypowiadania się (możliwe, że ze względu na wiek), ale była też sprawiedliwa, odnosiła się z szacunkiem do uczniów i nikogo nie faworyzowała ani nie gnębiła (nawet wspomnianych kolegów po całej sytuacji traktowała na równi z innymi). I chociaż nie lubiłam jej przedmiotu, to do dziś wspominam ją jako jednego z najlepszych nauczycieli, jakich spotkałam w swoim życiu. A wtedy po prostu uznałam, że nie zasłużyła na coś takiego tylko dlatego, że dwóch dzieciaków nie radziło sobie z materiałem i w taki sposób postanowili to na niej odreagować.
Bardzo ciekawe wyznanie i wreszcie coś anonimowego!
Jak jeszcze studiowałem, to ktoś na uczelni porozwieszał nekrologi pewnego niezbyt lubianego doktora.
Nekrolog musiał być bardzo szybko usunięty bo inaczej hieny dziennikarskie z co najmniej dwóch popularnych gazet by nie odpuściły tematu. O ile ta sytuacja w ogóle miała miejsce.
Gdzieś lokalnie? No błagam.
Zakładam, że chodzi o brukowce Fakt i Super Express. Pisali już o ,,zemście uczniów”, ale tam nie chodziło o nekrologi, a o zdjęcia nauczycieli pochodzące z Facebooka czy Instagrama, które uczniowie umieszczali na portalach randkowych, dodając do nich niewybredne opisy.
Co do pomysłu z nekrologiem nielubianej nauczycielki, to uczniowie albo sami wpadli na taki pomysł, albo ktoś to ściągnął z książki Haliny Snopkiewicz ,,Słoneczniki”. Tam była opisana identyczna sytuacja.