#YlzRd
Mam 29 lat, własną firmę i mieszkam poza granicą Polski. Do wszystkiego doszłam sama, a w oczach mojego rodzeństwa jestem najgorszą osobą na świecie.
Opowiem Wam dlaczego.
Odkąd pamiętam, moi rodzice spożywali alkohol, i to w niemałych ilościach.
Mój ojciec dostawał szału, jak tylko się napił. Rozwalał meble, bił nas i naszą matkę. Ale to nie było takie normalne bicie. Powiedziałabym, że było bardzo wyszukane. Do dzisiaj mam ślady na plecach po pogrzebaczu do pieca. Mój brat ma bliznę na nadgarstku po małej siekierce do drewna. Całe nasze ciała są pokryte bliznami.
Moja matka nie była lepsza, gdy widziała, że jestem gdzieś chwalona, faworyzowana, gdziekolwiek, nawet w szkole, to w domu dostawałam taki wpierdol, że przez tydzień nie mogłam iść do szkoły!
A jak ojciec się dowiedział, że matka mnie nie puszczała do szkoły, to na samo wspomnienie przechodzą mnie ciarki.
Kiedyś po kolejnej pijackiej bibie, jak jeszcze zima była naprawdę surowa, matka wyrzuciła mnie z domu w samej piżamie bez butów na zewnątrz. Uciekłam wtedy do dziadków, a stamtąd z odmrożeniami trafiłam do szpitala.
Co więcej, moi rodzice byli cwani. Tak nas zastraszali, że słowem nie pożaliłam się moim dziadkom, że coś jest nie tak. Byłam tak szczęśliwa, jak dziadek zabierał mnie do siebie, że od razu zapominałam, co się dzieje. Jednocześnie wiedziałam, że za 2-3 dni będę musiała wrócić do domu, przez co ciągle żyłam w strachu.
Moi dziadkowie też nie mieli łatwo z moim ojcem (jednocześnie ich synem) – zastraszał ich, mówił, że gdzieś mnie wywiezie, jak tylko komukolwiek zgłoszą, co się u nas dzieje.
Pewnie zapytacie, co na to opieka społeczna, policja, nauczyciele?
Sprawa nie była łatwa. Jak już wspomniałam, rodzice byli cwani, świetnie się tłumaczyli ze wszystkiego. W nauczycielach też nie miałam oparcia. W ich oczach byłam leniwa, brudna. Ba! Jak kiedyś poskarżyłam się pani pedagog, co się u nas dzieje, jak pokazałam jej moje plecy i ślady po papierosach na stopach, to stwierdziła, że zmyślam, bo nie chce mi się uczyć! Na następny dzień wezwała moją matkę i wszystko jej opowiedziała. Dosłownie wszystko.
Jak się domyślacie, w domu czekał mnie koszmar. Miałam do wyboru kabel, pogrzebacz i pas z ogromną klamrą. Sąsiedzi wzywali policję, ale ta jak tylko się pojawiała, to w domu nastawała cisza. Udawali, że nikogo nie ma w mieszkaniu.
To tylko początek mojej historii, to, jak trafiłam do rodziny zastępczej, a potem sama stałam się rodziną zastępczą dla mojego rodzeństwa, to nic w porównaniu z tym, co miałam w domu.
Pomimo tego wszystkiego, co nas spotkało, moje rodzeństwo jest pogrążone w wielkiej żałobie, rozpaczają i lamentują. Nie rozumieją, że śmierć takiej osoby nie jest powodem, aby zapomnieć, to nie jest powód, aby wybaczyć. Nie komuś, kto na ziemi zrobił ci piekło.
Straszne...
Masz prawo nie nosić żałoby, a Twoje rodzeństwo ma prawo płakać za matką. Ty masz swoje uczucia i wspomnienia, oni swoje. Każdy inaczej odbiera świat. Twój odbiór nie jest jedynym słusznym. Bardzo mi przykro z powodu tego wszystkiego co Cię spotkało i myślę, że jesteś siłaczem bo mimo braku zapewnienia podstawowych potrzeb w dzieciństwie, dałaś radę osiągnąć sukces. To dobrze, że koncentrujesz się na sobie. To zdrowe.
Masz prawo czuć wszystko co czujesz. Trzymaj się!
Na Twoim miejscu specjalnie wróciłbym do Polski tylko po to, żeby odlać się na jej grób.