#w2krb
Kilka dni temu nasza mama dostała możliwość pracy zdalnej i siedzi z nami w domu. I wiecie co? Czy wszyscy ludzie z tego pokolenia nie umieją się cieszyć życiem? Mama po skończonej pracy bierze się za sprzątanie. Okna, układanie w szafkach. I tak prawie codziennie. Rozumiem, że trzeba dbać o porządek, oczywiście. Tylko boli mnie, że od kiedy pamiętam mama zamiast posiedzieć z nami i np. obejrzeć film czy ułożyć puzzle lub zagrać w Scrabble, cały wolny czas spędza na porządkach. A potem jeszcze narzeka jak to się narobiła i ledwo chodzi.
Rozmowy nic nie dają. Próbowałam nakłonić ją do czytania, znaleźć jakieś hobby. Na nic. Jej jedyny sens życia to chyba praca i ogarnianie domu od rana do nocy. W wolne dni wstaje o 6 rano i na siłę szuka sobie pracy. Pomagam z bratem jak mogę, byle zawsze zrobić co trzeba jak najszybciej, zarówno by odciążyć mamę, jak też po to, by coś nam zostało z czasu wolnego. Naprawdę boli mnie, że zamiast cieszyć się, że można coś razem porobić, to na samą myśl o wstaniu rano i sprzątaniu chce mi się wręcz płakać.
Nie wszyscy ludzie z tego pokolenia nie umieją cieszyć się życiem. Nie uogólniaj.
A twoja mama widocznie nie umie, nie sprawia jej przyjemności nic poza sprzątaniem i narzekaniem. Widocznie takie ma hobby.
Autorka nie uogólnia tylko zadała pytanie "czy wszyscy ludzie..."
Pytanie było w formie uogolnienia, więc nie wiem po co ta dyskusja.
Może nie wszyscy ale jak patrzę na moją mamę i ciocie to pomimo tego że czysto i tak sprzątają. To najbliższe osoby z tego pokolenia co znam i przebywam u nich często więc dla mnie to jakieś 70%. Im dalej w las tym więcej drzew a każdy jest inny więc na pewno są ludzie którzy az tak nie sprzątają. Z mojego pokolenia w mojej rodzinie są 4 dziewczyny ja i trzy kuzynki i jako jedyna zawsze mam syf w domu a u nich wszystko na błysk a i tak narzekają że bałagan. Nie lubię marnować czasu na codzienne sprzątanie, raz na dwa tygodnie a porządnie mi starczy, ale kto co lubi niech robi.
Może jest kinestetykiem i tego potrzebuje. Może ma zachowania obsesyjno-kompulsywne.. Liczcie się z tym, że jej nie zmienicie.
bycie kinestetykiem nie ma tu nic do rzeczy.
Człowiekowi nigdy nie dogodzisz. Jedni się skarżą, że mama poświęca im podczas kwarantanny za dużo czasu, drudzy mówią, że jest na odwrót. Aurorze zrozum, że twoja mama lubi tak spędzać czas, a na pewno woli bardziej sprzątać do utraty sił, niż użerać się z wami.
Wydaje mi się, że rodzic też jest od tego żeby chociaż tę godzinę dziennie poświęcić i spędzić z dziećmi czas chociażby grając w bierki.
Myślę, że to zależy od kompilacji wielu czynników. Rodzic powinien spędzać czas z dziećmi, ale w grę wchodzą wiek, nawyki rodzinne, osobowości członków rodziny, ich aktualne nastroje i cała masa innych, bardziej subtelnych elementów. Podczas izolacji w domach wszystko może się zmienić i stać tykającą bombą.
Ja na przykład nie lubię spędzać zbyt wiele czasu z moją rodziną, bo na dłuższą metę mnie irytują i nie rozumieją, że potrzebuję pobyć sama nawet wtedy, kiedy wyraźnie to mówię. Po 5 dniach od zamknięcia uczelni już desperacko chciałam wrócić do miasta, w którym studiuję. Na ten moment ciągle chodzę wściekła, ale nie mam też serca powiedzieć, żeby się ode mnie odczepili. W końcu to nie ich wina, że mamy różne charaktery i temperamenty.
Zupełnie jak moi rodzice. Nie potrafią odpoczywać i po prostu siedzieć na dupie. Sprzątanie, gotowanie, praca w ogrodzie lub przenoszenie pracy do domu. Nawet w wakacje zamiast wylegiwać się na plaży, biegają w te i we wte jakby mieli motorek w tyłku.
A moze ona mimo tego jest szczęśliwa? Tak lubi żyć więc po co ją na siłę zmieniać?
Może chociażby dla zdrowia. Mama moich znajomych też tylko by sprzątała i "z nudów zrobiła pranie". Całe życie poświęciła na opiekę nad dziećmi i teraz z powodu zdrowia powinna dużo odpoczywać i dzieci muszą jej przypominać, że teraz musi odpoczywać aby szybciej wyzdrowiała.
Moja mama też się tak zachowuje. Nie zmienisz tego
Ciekawa sprawami z "matki". Część kobiet poświęca wesołe hobby bo przecież mają dziecko/dzieci, a trzeba się nimi zająć. Nagle pojawia się zdolność w organizowaniu czasu, bo praca, dom ogarnąć, pomyśleć co komu na obiad i ogólnie przejmują wszystkie, albo większość obowiązków na siebie, nawet jak mąż pomoże posprzątać czy pozmywa naczynia.
Tak bardzo skupiają się na byciu dobrą mamą, że nagle okazuje się, że dzieci są duże, dom wysprzątany, a one przed ostatnie kilkanaście lat nie miały nic innego do roboty jak praca i bycie dobra żoną i matką. Co oczywiście nie oznacza bycie kurą domową... Tylko brak zainteresowań poza "życiem codziennym".
Moja została tak wychowana - usiąść i siedzieć to znaczy marnować czas. Jest przecież tyle do zrobienia. I powiem Ci, że bardzo dużo czyta i ma hobby. A jednak musi układać, prasować, przecierać, poprawiać i odkurzać. A jeszcze trzeba coś pomalować, uszyć itp
Ciekawe jest to, że zostali tak wychowani, więc ich dzieci często nie mają nic do roboty, więc dla odmiany nowe pokolenie cieszące się życiem (a pranie samo się zrobi) ;P
to jest bardzo smutne. Wiele osób z tego pokolenia zostało tak wychowanych.Jak im nie podasz czegoś na tacy albo nie powiesz co mają zrobić to potrafią tylko sprzątać i jeszcze marudzić że wszystko na ich głowie. Z jednej strony nerwica natręctw a z drugiej....smutny człowiek bez życia i zainteresowań....
moim zdaniem to ona ma problem typu ocd, perfekcjonizm
bo ile mozna sprzatac w wysprzatanym mieszkaniu? ukladac poukladane ubrania?
to ucieczka