#8Xgkr

Znałam go od podstawówki, choć naszą relację ciężko było nazwać znajomością. Rzadko rozmawialiśmy, a jak już, to tylko o lekcjach. Był typowym przykładem klasowego błazna. Cały czas uśmiechnięty, roześmiany. Choć z niego żartowali, choć go obrażali, on nigdy nie wydawał się być z tego powodu smutny. Wręcz przeciwnie, sam się śmiał, sam do tego zachęcał. Czasem dołączałam, w końcu nie miał nic przeciwko.

Zawsze był miły dla wszystkich. Zawsze pomagał, jak tylko umiał. Wszyscy go wykorzystywaliśmy, namawiając go do odwalania za nas czarnej roboty. W końcu nie miał nic przeciwko. Często nas rozśmieszał, zazwyczaj robiąc z siebie głupka, ale nigdy nie braliśmy go pod uwagę w żadnych planach. Nikt nigdy nie dbał o to, co ma do powiedzenia. Był błaznem, kolesiem od czarnej roboty, nic więcej. A on nie miał nic przeciwko.

Czasem zdawało mi się, że na mnie spogląda, jednak zawsze odwracał wzrok, nim zdążyłam się upewnić. Śmieszyła mnie myśl, że mogłabym się mu podobać.
Po gimnazjum nasze drogi się rozeszły. Choć w naszym mieście było tylko jedno liceum, on poszedł do innej klasy. Z tego co widziałam na korytarzach, nic się nie zmieniło. Wciąż był traktowany tak samo i wciąż nie miał nic przeciwko.

Ponownie spotkaliśmy się na krótko przed maturą. Wracałam z jakiejś imprezy, wpadłam na niego po drodze. Nie było w tym nic dziwnego, nasze miasto było małe, łatwo było na kogoś wpaść. Zaproponował, że mnie odprowadzi. Zgodziłam się. Bałam się wracać sama.

Był inny niż zazwyczaj. Nic nie mówił, nie śmiał się, nawet się nie uśmiechał. Kilka razy widziałam, że próbuje coś powiedzieć, ale rezygnował, nim jakikolwiek dźwięk opuścił jego usta. Ja także nie próbowałam inicjować rozmowy. W końcu co ktoś taki jak on mógłby mieć do powiedzenia?


Zdobył się na odwagę, kiedy byliśmy już pod moimi drzwiami. Zapytał, czy możemy przez chwilę porozmawiać. Byłam zmęczona, pijana. Chciałam się położyć. Odmówiłam. Nawet nie podziękowałam, że mnie odprowadził. Zamknęłam mu drzwi przed nosem.


Tego samego wieczora skończył ze sobą. Mówią, że przez wiele lat cierpiał na depresję. Nie leczył się, nie chodził do psychiatry: w naszym małym mieście byłby to wyrok. Nawet po tym co zrobił niektórzy śmiali się, że był słaby psychicznie. Nikt go nie żałował, nikt go nie znał.

Mimo że minęło już kilka lat, nie mogę sobie wybaczyć. Nie mogę sobie wybaczyć, że choć zawsze był dla mnie miły, ja nigdy nie byłam miła dla niego. Choć nigdy nie odmówił pomocy, ja zawsze tylko go wykorzystywałam. Że ten jeden raz, kiedy potrzebował mojej pomocy, ja go odtrąciłam. Że nigdy mu nie podziękowałam za to, że mnie odprowadził.
Czasem zastanawiam się, czy gdybym wtedy poświęciła mu kilka minut, czy gdybym wtedy mu podziękowała, czy gdybym była choć trochę milsza, to nadal by żył.
Oretyrety Odpowiedz

I co? Przestałaś zachowywać się jak suka? Czy nadal traktujesz ludzi jak śmieci?
Tak, gdybyś miała ludzkie odruchy, być może by żył. A przynajmniej ty nie czułabyś się podle.

Makigigi

I co? Czujesz się teraz lepiej? Lepszy/ lepsza?
To, że autorka żałuje, że nie zauważyła nieszczęścia chłopaka, to znaczy, że ma ludzkie odruchy i że jest dobrą osobą. Poza tym ludzie się zmieniają, dojrzewają i często nie postępują tak samo, jak wtedy, gdy byli gówniarzami.

MalinowaMamba1

Właśnie, każdy popełnia błędy. To, że w tym przypadku konsekwencja tego była tragiczna, nie oznacza że możesz wyzywać ją od suk. Ona nawet nie mogła tego przewidzieć. Ciekawe, czy Ty, gdybyś źle się czuł, zgodziłbyś się jeszcze z nim zostać.

StaryTapczan

Czy masz pewność, że Autorka nie popełni samobójstwa, bo TY wyzwałeś/aś ją od suk i obwiniłeś/aś o samobójstwo kolegi? Masz pewność, że przez Ciebie ona nie targnie się na swoje życie? Przez Ciebie i Twoje słowa? Przez Ciebie i innych, którzy wypisują do niej tak paskudne słowa? Jak się czujesz z tym, że w tym momencie możesz być odpowiedzialny/a za ewentualną smierć innego człowieka?

MalinowaMamba1

Starytapczan, w punkt

MalinowaMamba1

A mi byłoby każdego człowieka szkoda, gdyby stała mu się jakąś krzywda bez względu na to jakie błędy w życiu popełnił

milA00

Skąd w Tobie tyle jadu i jeszcze plusy za to zgarniasz... Bylaby suka gdyby ja to obeszło, a ona do tej pory o tym myśli i żałuję. Skąd miała wiedziec, że chłopak popełni samobójstwo? Myslisz, że gdyby wiedziała to zachowałaby się w ten sposób? Nie, więc zastanów się za nim coś napiszesz. Po za tym to anonimowe wyznania, wyznanie jest anonimowe, przestańcie w końcu wyzywać ludzi którzy dodają tutaj wyznania ich umoralniac .

milA00

* i ich

Mmpp00

Nigdy tak się nie zdenerwowałam, jak po tym komentarzu. Nie mam zamiaru cię wyzywać, nie mam zamiaru nawet mówić, jak wielką hipokrytką jesteś. Obrażasz dziewczynę, która dawno temu jako nastolatka nie zauważyła cierpienia chłopaka, który dobrze się maskował? Skąd miała wiedzieć, że coś sobie zrobi? Gdyby go wyśmiała, gdy on by jej się zwierzył to inna sprawa, ale ona nie mogła tego przewidzieć. Też miałam adoratorów, którzy niezbyt mnie interesowali pod względem uczuciowym i trzymałam ich na dystans będąc dla nich miła. Jeżeli jeden by się zabił z miłości, to co, może to moja wina, że go do siebie nie dopuściłam? Nikt nie mógł tego przewidzieć. Chłopak był źle traktowany, nie przeczę, ale jeszcze raz powiem-nie było tego po nim widać. Gdzie byli rodzice? Nikt nie zauważył? Równie dobrze jest to wina nauczycieli, rodziców, prezydenta i lekarza rodzinnego.

HoustonNaZadupiu

Przez to siedzenie w domu ludziom zaczyna odpierdalać widzę. Aż w głowie mi się nie mieści, że oretyrety dostał tyle plusów. Co z Wami ludzie??

Ekoniks

Autorka wyczuła, że coś jest nie tak, a miała to gdzieś i chamsko go zbyła. Mam nadzieję, że ktoś postąpi z nią tak samo jak będzie potrzebować pomocy

Zobacz więcej odpowiedzi (4)
MagicPower Odpowiedz

Straszne jest to, że takich ludzi jest więcej i zazwyczaj nikt nie chce takiej osoby wysłuchać, pomóc bo i po co?
Do tego dochodzi przemoc psychiczna i czasami fizyczna.
Przykre jest to, bardzo przykre i okropne...

Jawiem1210

Bo ludzie mają gdzieś innych ludzi i też nie potrafią w ogóle słuchać ze zrozumieniem.

Mmpp00

Tak. Dzieje się to niezależnie od tego, czy jesteś lubiany, czy nie.

MamDwaPsy Odpowiedz

Ja stanę trochę w obronie autorki. Skąd autorka miała wiedzieć, że chłopak miał problemy? Skoro wygłupiał się i wydawał się szczęśliwy, to skąd miała wiedzieć, że tak to się skończy? Ludzie mylą zwykły smutek z depresją, tutaj poszło to w druga stronę, nie zauważyła, że chłopak robił jedynie zasłonę dymną swoim zachowaniem.
Co do spaceru to pragnę przypomnieć, że autorka była pijana. Po za tym już się z nim nie widziała na co dzień możliwe, że sytuacja chłopaka jeszcze bardziej się pogorszyła.
Dodam jeszcze, że nie znamy dokładnego powodu jego samobójstwa.

Jeżeli chcecie życzyć jej najgorszego to musicie wiedzieć, że jesteście od niej gorsi, bo autorka przyznała się do wyrzutów sumienia, na tyle silnych, że musiała się z tym podzielić z nami, a Wy specjalnie jeszcze chcecie ją dobić.

bazienka

autorka jest tak samo winna jak i cala reszta jesli go wykorzystywali, wysmiewali
nawet jesli nie bylby w depresji, wykorzystywanie czyjejs uczynnosci czy naiwnosci nie jest w porzadku

StaryTapczan

Nie twierdzę, że wykorzystywanie chłopaka było dobre, ale z wyznania wynika, że chłopak nie miał nic przeciwko. I nie, nie uważam, że mogli go tym samym wykorzystywać, ale nie uważam też, żeby Autorka czy koledzy byli winni jego samobójstwa tylko dlatego, że X lat temu zdarzyło im się parę razy wykorzystać chłopaka do odwalenia jakiejś pracy. Nie wiemy, co się działo w umyśle tego chłopaka, nie wiemy, co go skłoniło do samobójstwa, nie wiemy, co się działo w jego rodzinie, bo może to tam był problem? Obwiniacie Autorkę i życzycie jej najgorszego, chociaż ona nie była jego oprawcą, a robicie z niej tego oprawcę.

MamDwaPsy

Bronie jej, ponieważ pamiętam inne podobne wyznania i komentarze były wręcz takie, aby autor/autorka najlepiej sam/a się powiesił/a. Ludzie piszą, że zrozumieli błąd, że żałują, że ich to męczy, ale nie, komentujący sami wchodzili w rolę kata, dobijając swoimi komentarzami. Mam nadziej, że chociaż tutaj co po niektórzy przemyślą sprawę. Nie chodzi mi o to, aby ja wspierać czy wybielać, a jedynie o to, aby powstrzymać chociaż kilka osób przed takiego typu komentarzami.

StaryTapczan Odpowiedz

Czepiacie się Autorki i ją obrażacie, niby z jakiej racji? Jasne, mogła być milsza, jasne, mogła z nim wtedy porozmawiać, ale była pijana. Serio oczekujecie racjonalych odruchów od nietrzeźwej osoby? Po drugie, skąd ona mogła wiedzieć, co się dzieje wewnątrz tego chłopaka? Autorka jasno napisała, że on sam często zachęcał do żartów o sobie. Sama znam wiele takich osób, które aby rozśmieszyć towarzystwo, naśmiewają się sami z siebie. Znam wiele osób, które mają taki styl życia, że są po prostu śmieszkami, mają dystans do świata i do siebie. Jasne, mogli chłopaka nie wykorzystywać, ale kto mógł się spodziewać, że ta jego błaznowatość jest jedynie przykrywką depresji? Czego wy oczekujecie, że człowiek będzie jasnowidzem? Że gówniarz w wieku gimnazjalnym będzie myślał jak odpowiedzialna, dorosła, dojrzała osoba? Śmieszni jesteście, to Wy zachowujecie się jak potwory, skoro jesteście w stanie wzbudzać w Autorce poczucie winy z powodu samobójstwa kolegi.

StaryTapczan

Już pod tym wyznaniem pojawiły się wyzwiska od suk i życzenie Autorce wszystkiego, co najgorsze. I oni mają czelność obwiniać Autorkę? A sami co w tym momencie robią?

StaryTapczan

A czym na to zasłużyła? Skąd pewność, że zabił się przez nią? Wiecie, jakie było życie tego chłopaka? Znacie go? Skąd wiecie, że nie miał np. problemów w rodzinie? Że w domu nie było awantur, że ktoś z jego bliskich nie umarł, nie zmagał się z jakąś ciężką chorobą, albo że ktoś go nie skrzywdził, nie molestował, nie stosował wobec niego przemocy? Skąd w Was to przekonanie, że popełnił samobójstwo przez to, że w szkole kilka razy ktoś na niego zrzucił odwalenie kilku prac? Skąd wiecie, że nie miał problemów wcześniej? Osądzacie Autorkę, a nie macie pojęcia, co nim kierowało. Jasne, chciał porozmawiać, Autorka mu odmówiła pijana. Czy wy wdajecie się w rozmowę dosłownie z każdym? Czy Wy nigdy nikomu nie odmówiliście rozmowy, bo np. nie mieliście czasu, byliście zmęczeni, pijani? Może też odmówiliście komuś w potrzebie i nawet tego nie wiecie? Nie macie prawa obwiniać Autorki, bo nie macie pojęcia, co kierowało tym chłopakiem.

StaryTapczan

Bo pod innym komentarzem napisałaś, że nie jest Ci jej szkoda. Nie wiem, może miałaś coś innego na myśli, ale w każdym razie nie brzmiało to fajnie.

Inetta

A czy autorka miała obowiązek z nim rozmawiać gdy się źle czuła i PRZEWIDZIEĆ co się stanie?

ToTylkoJa90 Odpowiedz

Anonimowe i naprawdę dobrze opisane.

bazienka Odpowiedz

mniej wiecej tego sie spodziewalam juz na poczatku historii, ze to tylko maska
strasznie slabo sie zachowalas, nie tylko tego ostatniego wieczoru, ale przez caly czas, zwlaszcza wysmiewajac sie z niego
samokrytyka to takie dziadowstwo, ktore kaze ci sie smiac z siebie, bo lepiej ze smiechem powiedziec cos samemu niz uslyszec to od kogos innego zupelnie powaznie
mam nadzieje, ze zamiast sie tym teraz dreczyc, wyciagniesz wnioski na przyszlosc i bedziesz inaczej zachowywac sie w takich sytuacjach

MalinowaMamba1 Odpowiedz

Bardzo Ci współczuję :( ale nie zamarteiaj się - nic nie poradzisz

olo Odpowiedz

Jesteście obrzydliwymi ludźmi, aż do porzygu. Obyś Ty i reszta mieli wyrzuty sumienia do końca życia, chociaż to i tak mała cena.

Mmpp00

Równie dobrze mogę napisać, że ta dziewczynka, którą w przedszkolu wywalaliście z domku z klocków jest wasza ofiarą i powinniście zgnić w glebie, bo teraz dziewczynka jest bardzo aspołeczna i ma niskie poczucie własnej wartości. Wiesz ile lat temu miała miejsce ta sytuacja? Nie mogli tego przewidzieć. Dziewczyna ma wyrzuty sumienia, to się liczy.

StaryTapczan

A skąd Ty wiesz, że to ich wina? Śmiali się z niego, bo błaznował, bo ich rozśmieszał i wyraźnie jest napisane, że on sam śmiał się również z siebie i zachęcał do tego innych. Czy jeśli ktoś z Twoich znajomych śmieje się sam z siebie i Cię rozśmiesza, to podchodzisz do niego z grobową miną i mówisz, żeby się nie zabijał? Skąd mieli wiedzieć, że jego zachowanie było przykrywką? Skąd wiesz, dlaczego się zabił? Może miał problemy w rodzinie? Jego depresja mogła zacząć się dużo, dużo wcześniej, a Autorka i jej znajomi mogli w ogóle nie mieć wpływu na to, co zrobił ten chłopak.

Dragomir Odpowiedz

Strasznie mi przykro z tego powodu. Nie wyrzucaj sobie tego, byłaś wstawiona i chciałaś odpocząć, a chłopak nie dawał sygnałów że coś jest nie tak...moglaś z nim porozmawiać, ale to była jego decyzja. Wartość własnego życia uzależnił od tego, czy ktoś z nim porozmawia, potraktuje poważnie a sam przez lata robił z siebie pajaca. Nie Twoja wina, nie jesteś wróżką. Mi jest trochę przykro bo miałem w klasie jedną dziewczynę, nie była specjalnie lubiana i trochę się z niej śmialiśmy, jak to większość chłopaków ale nie żebyśmy jej dokuczali, tylko jakoś nie budziła naszej sympatii. Często chorowała, nikt z nas nie wiedział czemu właściwie. Już w szkole średniej, a poszliśmy do różnych i nie miałem z nią kontaktu, dowiedziałem się że zmarła na raka. Niby nie ma w tym mojej winy, ale nieraz mu przykro że nie umiałem z nią normalnie porozmawiać. Choć i ona nie wykazywała chęci integracji, to bez sensu bo by mnie pewnie olała. Ale nieraz o niej myślę.

Izopropylowy Odpowiedz

Kurcze, dziwnie tak przeczytać wyznanie o sobie (nie licząc samobójstwa). Wiem że trudno to stwierdzić ale wydaje mi się że byłem w jakiś sposób podobny do tego chłopaka, miałem dokładnie te same metody na brak akceptacji w otoczeniu. (W każdej szkole jest jakiś śmieszek, uważajcie może to właśnie ktoś taki). Wolałem sam zacząć śmieszkowanie z siebie niż żeby oni znaleźli kolejny głupi powód żeby mi dopiec. Różnicą w zakończeniach byłoby to, że miałem parę osób których nie doceniałem a które (jak dzisiaj uważam) utrzymały mnie przy życiu i dały trochę tej słynnej przyjaźni. Ostatecznie myślę że uratowało mnie po prostu szczęście i ludzie którzy coś we mnie zobaczyli.

Poczucie winy jest oznaką że coś do Ciebie dotarło z tej lekcji, mam tylko nadzieję że nie pociągnie Cię ono na dno.

Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie