#w2A8c
Są dni, że idę do pracy i dzień leci; lekcje OK, lecz coraz częściej stresuję się, boli mnie brzuch (nawet jak pomyślę o pracy). Nie wiem, jak długo wytrzymam... Staram się nie zanudzić uczniów, pracujemy w grupach, oglądamy filmy, tik toki, wymyślam zadania interaktywne... A i tak coraz częściej, zamiast realizować materiał, muszę przywoływać do porządku, prosić o nierozmawianie. Mam wrażenie, że właśnie taki archetypowy nauczyciel, który krótko trzyma dzieciaki, jest najlepszym rozwiązaniem. Te wszystkie nowe modele nauczyciela nie sprawdzają się...
Do tego ilość obowiązków poza lekcjami. Tony papierów (gdybym była wychowawcą, to jeszcze więcej) to istny kosmos momentami... Siedzę po nocach i tworzę.
Oglądamy tiktoki? Czyli że oswajasz dzieci z jedną z najbardziej uzależniających i ryjacych banie platform?
Zakładam, że jesteś jeszcze dość młoda, bo zazwyczaj większość nauczycieli starszych stażem ma już wypracowane "jakieś" swoje metody prowadzenia lekcji. Po prostu na bazie swoich doświadczeń musisz wypracować swoje. Ze skutecznych metod, które ja pamiętam szczególnie wryła mi się w pamięć metoda nauczycielki matematyki, która im większy hałas zaczynał panować w klasie, tym bardziej ściszała głos. A potem odpytywała losowe osoby i dawała minusy za brak odpowiedzi (pięć minusów to była jedynka, z tego co pamiętam). Klasa dość szybko nauczyła się uciszać siebie nawzajem, żeby nie ponosić przykrych konsekwencji. Prawdopodobnie ta metoda dzisiaj nie wpisywałaby się w schemat "modnego" nauczyciela, ale za to działała.
Masz rację, nauczyciel który trzyma krótko jest najlepszy i najefektywniejszy w procesie nauczania. Jak jest w roli starszego kolegi, to uczniowie popisują się jeden przez drugiego i robią co sami chcą, przeciągając granicę bo z kolegą można.
I postanawiając, że zostaniesz nauczycielką nie wiedziałaś z czym to się wiąże?
To jakby urzędnik publiczny nie lubił pracy z ludźmi.
Okaże im trochę autorytetu.
Nie zgodzę się, miałam wiele takich nauczycielek i wyszłam na ludzi. Studiuję, pracuję, zwiedzam świat. Wszystko zależy od charakteru dziecka, a tu główną rolę odgrywają rodzice