Mój teraz już narzeczony powiedział jak, gdzie i kiedy się oświadczy. Po prostu wsiedliśmy do auta, pojechaliśmy tam i wróciliśmy. Nawet nie zadał dobrego pytania, jak klękał... A ja po prostu tam stałam jak na pasowaniu do przedszkola.
Dodaj anonimowe wyznanie
Zawsze mogłaś odmówić..., ba, dalej możesz się wycofać skoro to ma zrujnować Twoje wyobrażenie o księciu na białym koniu pod wieża księżniczki...
Jeżeli odrobina postarania się to już książę na białym koniu to w dzisiejszych czasach lepiej nie wchodzić w związki. Przynajmniej człowiek będzie wtedy wolny i uniknie wielu rozczarowań.
Porozmawiaj z nim szczerze i powiedz, czego Ci zabrakło. Nie chodzi o drogie oświadczyny, tylko o gest, emocje i poczucie, że ta chwila jest wyjątkowa. Nie duś w sobie rozczarowania, bo Twoje uczucia też są ważne.