Od okołu 8–9. roku życia się jąkam. Rodzice szybko to zauważyli i zapisali mnie do logopedy. Problem dość szybko zniknął, ale nie na długo. W wieku 11 lat jąkanie wróciło z podwójną siłą. Powróciłam na zajęcia z logopedii, ale efekty były bardzo powolne mimo ciężkiej pracy. Z każdym miesiącem moja wada coraz bardziej utrudniała mi codziennie rozmowy z ludźmi. Bałam się powiedzieć cokolwiek, bo mogłam się zaciąć w każdej chwili. Dopiero w wieku 12 lat dowiedziałam się, że moje jąkanie wynika z zaciśniętej szczęki oraz silnego stresu. Akuratnie sytuacja rodzinna jeszcze bardziej rozwijała wadę do takiego stopnia, że unikałam, jak ognia, mówienia czegokolwiek. A jeśli już coś mówiłam, to byłam cała napięta i zestresowana. Potem zaczęłam chodzić na fizjoterapię i szczęka nie była tak zaciśnięta i mogłam swobodniej mówić, jednak dalej się jąkałam. Był pewien okres, że mówiłam bardzo płynnie, ale ostatnio to wszystko wróciło.
Nie wiem, dlaczego akurat ja się tak jąkam. W całej mojej rodzinie ten problem posiada tylko mój dziadek (ale i tak w łagodnej formie), no i ja. Przez to wszystko czasem wolę przemilczeć całe spotkanie rodzinne niż męczyć się i stresować powiedzeniem paru zdań. Czuję, że przez moją wadę wymowy zamykam się w sobie. I szczerze, nawet najgorszemu wrogowi nie życzyłabym tego, przez co ja przechodzę.
Dodaj anonimowe wyznanie
No ale skoro wiesz że u ciebie stres zbiera się w szczęce i że powoduje to jąkanie się to dlaczego nie chodzisz regularnie i ciągle na rehabilicje czy fizjoterapię czy fizjoterapię stomatologiczną? Każdy się stresuje. Praktycznie każdy zaciska wtedy szczęke, tylko ty zaciskasz tak mocno że wpływa to na mowę. Skoro to juz wiesz, to wznów leczenie i dbaj o profilaktyke. Nawet są szkolenia online z samomasażu szczęki, to powinno być twoją codzienną rutyną.
I zapomniałam o neurologopedzie. Zaczęłabym od tego.
Niewyraźna mowa i przejęzyczenia po substancjach psychoaktywnych lub lekach wynikają z zaburzenia pracy układu nerwowego, spowolnienia ośrodka mowy i problemów z koordynacją mięśniową. Główne przyczyny to działanie uspokajające, przedawkowanie oraz niebezpieczne łączenie leków z innymi środkami.Wpływ substancji na mowę:
Leki psychotropowe: Szczególnie leki nasenne, przeciwlękowe (np. benzodiazepiny) oraz silne leki przeciwpsychotyczne mogą powodować zwiotczenie mięśni, bełkotliwą mowę i trudności wymawiania słów. Narkotyki i alkohol: Substancje depresyjne (alkohol, opiaty) drastycznie obniżają poziom pobudzenia mózgu. Stymulanty z kolei potrafią wywołać tak szybki tok myśli, że osoba nie nadąża z ich wyraźnym wypowiadaniem, co prowadzi do potknięć językowych. Interakcje i przedawkowanie: Łączenie psychotropów z alkoholem lub innymi narkotykami potęguje ich efekt toksyczny. Skutkiem bywa silne splątanie, całkowicie niezrozumiała mowa oraz senność.
...a co to ma do rzeczy w tym przypadku?
Zażywanie niektórych substancji prowadzi też do pisania takich komentarzy bez związku. Chyba, że uważasz, że dziewięciolatka ćpala jak Charlie Sheen.