#uuA1b

Parę dni temu zostawiłam moje dwuletnie dziecko pod opieką dziadków, którzy mieszkają na obrzeżach miasta. Jako że młody od kilku tygodni nie nosi już pieluch, dziadek wziął go na spacer po lesie i… nauczył sikania na drzewa.

Wczoraj poszłam z moją pociechą do centrum handlowego. W strefie dla dzieci było sporo ludzi i wiele ciekawych atrakcji. Między innymi sporej wielkości dmuchaniec do skakania, pośrodku którego znajdowało się dmuchane drzewko. Zgadnijcie, co zrobiło moje mądre dziecko na oczach zebranych rodzicieli i dzieciaków?

Trzeba było wyprosić z dmuchańca wszystkie małolaty, wezwać służby sprzątające oraz na koniec wyraźnie zasugerować mi, że nie jestem mile widzianą osobą w tym miejscu.
anonimowe6692 Odpowiedz

Tak jakby dwuletnim dzieciom się takie akcje nie zdarzały nagminnie, choćby w formie posikania się w spodnie. Normalnie powinni dać Ci jakies szmatki do posprzątania tego i po wszystkim przywrócić dzieci do zabawy, włącznie z Twoim.

Dodaj anonimowe wyznanie