#uhgBT

Wszystko stało się jakiś rok temu, byłem z klasą w kinie. Oczywiście trzeba było mieć kasę na bilety autobusowe w obie strony i na wejście do kina.

Moja mama ma znajomości ze wszystkimi kanarami w mieście, a to przez to, że jest dosyć charyzmatyczna i mam brata inwalidę.
Do czego zmierzam? Otóż wracając komunikacją miejską siedziałem z dzieciakami z tyłu autobusu nad silnikiem, a na kolejnym przystanku wlazła moja "ciocia". Wiadomo, krzyczy "bilety do kontroli" i kolegom z klasy serca skaczą pod gardła - myślę, że to akurat normalne.
Przechodzi na tył, sprawdzając po kolei każdego, aż podchodzi do mnie (dialogu dokładnie nie pamiętam). Przywitałem ją jakby była członkiem rodziny, bo to przybrana ciocia, wymieniliśmy parę zdań i nawet nie zażądała biletu do kontroli ode mnie😜

Po wszystkim, jak sprawdziła każdego i wysiadła na kolejnym przystanku, klasa była w szoku😂

Ma się te kontakty. Ot, taka sytuacja😉
ad13 Odpowiedz

OT taka* !
Nie załapałam - dlaczego koledzy z klasy się zestresowali, jeżeli musieli wcześniej wpłacić pieniądze na bilety? I dlaczego byli w szoku?

cmsjvpx

Kiedy chodziłam do liceum, to każdy bilet zapewniał sobie we własnym zakresie, nikt z nauczycieli nie zbierał kasy na bilety i nie kupował ich specjalnie dla nas, bo większość dojeżdżających miała karty miejskie. W wyznaniu jest napisane tylko, że każdy miał mieć pieniądze na bilety, a nie, że to nauczyciel je kupował.

Hiholatek

Ja się zawsze stresowałem kanarem, nawet jeśli miałem miesięczny, a bilet i legitke sprawdzałem z 5 razy przed jazdą XD

Retiro Odpowiedz

Pocieszne.

Vemonis Odpowiedz

Co to za bzdury? W takiej sytuacji bilety ma ze sobą nauczyciel i kasuje za wszystkich żeby nie było żadnych problemów że ktoś zgubił albo chciał zaoszczedzić.

Skobel1

A od kiedy to. Od około 5 klasy sami musieliśmy kupować sobie bilety, to już nie było w interesie nauczyciela. Tylko się pytał czy, aby na pewno każdy ma.

Wrath1

Ano właśnie, to nie przedszkole, gdzie nauczyciel ma się martwić o takie rzeczy.

diq1

Vemonis, a co jeśli ktoś miał miesięczny?
Mial zapłacić kolejne dwa złote, żeby nauczyciel mógł sobie skasować bilety za wszystkich?

PiratTomi

Diq1, rusz głową. Taki uczeń przedstawiał nauczycielowi bilet okresowy.

bazienka Odpowiedz

no i brawo nauczyles dzieciaki, ze mozna krasc
tak, jazda bez biletu to kradziez

Whisper

Autor nie napisał, że jechał bez biletu, więc zakładam, że go miał, biorąc pod uwagę sytuację. Po prostu nie został sprawdzony. Jakoś nie widzę w tym przykładu dla reszty klasy.

PiratTomi

Jakoś nie sądzę by charyzmatyczna matka, która próbowała ugrać darmowe przejazdy, bo ma niepełnosprawne dziecko, nauczyła go, że ma płacić za przejazd busem. Tym bardziej, że kontrolerzy nie sprawdzają im biletów, bo ich znają.

ToTylkoJa90 Odpowiedz

Czy mi się wydaje,czy napisałeś "wyznanie" o tym, jak spotkałeś bliską znajomą rodziny, która pracuje jako kontroler biletów? No niesamowita historia!!!

Ebubu

Anonimowe - nie wszyscy się przyznają że mają w znajomych kogoś takiego...
Znajomy jest policjantem, a jego brat bardziej z tych HWDP... do dzisiaj jak się na ulicy mijają to udają że się nie znają... a na imprezach rodzinnych to podobną gadają i chleją ze sobą jak... jak bracia no...

dnoiwodorosty Odpowiedz

Fejm! :)

nata Odpowiedz

Fascynujące.

Krulerekcyjny Odpowiedz

Spier**laj, mały masonie. Połamał nogi bratu i szczęśliwy.

kanouga Odpowiedz

Też kiedyś jechałam autobusami z przesiadkami i pech chciał, że ta sama trasa jechali kontrolerzy. Dwa razy sprawdzili mi bilet, za trzecim machnęli ręka i poszli w drugą stronę. Śmiechom nie było końca

Skobel1 Odpowiedz

Ja małam bilet MZK roczny i też się każdy dziwił (sami mogli kupić tylko kwartalny maks).

Dodaj anonimowe wyznanie