#ugWiq
7-8 lat, 1 klasa podstawówki. Biegłam do łazienki, ostatkiem sił się wstrzymując. Nagle pani nauczycielka mnie łapie i z wrzaskiem, że po korytarzu nie wolno biegać. Próbuję coś wtrącić, że ja naprawdę muszę, ale gdzie tam. Generalnie skończę w piekle i cały świat zginie, bo JA śmiem biegać po korytarzu. Niestety nie byłam na tyle odważna, żeby po prostu odejść, no i popuściłam. Pani widząc to hyc mnie za rękę i do dyrektorki. Ta każe mi poczekać z nauczycielką na hali. Za jakieś 15 minut wchodzą WSZYSCY, ja na środku i rozpoczęto apel, na którym każdy dowiedział się co zrobiłam i jak naganny czyn to jest. Wszyscy w śmiech, ja ledwo łapię oddech z powodu płaczu i wstydu.
Po szkole oczywiście histeria (tak, musiałam siedzieć do końca lekcji w mokrych spodniach, nie były to czasy, gdzie dzieci miały telefony komórkowe), opowiedziałam rodzicom co się stało. Natychmiastowa zmiana szkoły, sprawa do kuratorium oświaty, dyrektorka została zwolniona, nauczycielka o ile pamiętam dostała coś w rodzaju nagany.
Do tej pory na myśl o tym się czerwienię.
Niezła trauma mogła z tego powstać.
Czemu ty wszystkich hejtujesz?
Gdzie tu hejt? O_o
Podejrzewam, że Norsk uznał(a) komentarz pealli za sarkazm.
Aha. Niektórzy to się serio potrafią doszukać.
Właśnie.
Czemu tak wielu ludzi nadużywa określenia „hejt”? Kurczę, teraz nie można w ogóle zwrócić komuś uwagi na błąd, skrytykować w przystępny i niezłośliwy sposób, ani nawet napisać zwykłego komentarza, bo niektórzy wszystko sprowadzają do hejtu. Kurczę, nawet wczoraj na pewnej grupie facebookowej ktoś zadał pytanie, jakaś osoba odpisała grzecznie, że odpowiedź można łatwo znaleźć w internecie (pytanie było w stylu „wziąć czy wziaść”), a już ktoś się przyczepił, żeby nie hejtować. Wtf?
Fakt, hejt to może za dużo powiedziane. Bardziej czepianie się.
Może ma okres, weźcie z niej zejdźcie xd
Tylko że z tego naprawdę mogła powstać trauma. Te wszystkie reakcje: histeria, płacz, wstyd. No i zsikanie się pod siebie, gdzie wszyscy o tym wiedzą. Jak w jakimś koszmarze. Próbuję jak mogę doszukać się sarkazmu w wypowiedzi paella, ale (przynajmniej mi) nijak się to nie udaje. Do komentarza Jesse się nie odniosę, bo przytyk o okresie jest poniżej wszelkiego poziomu.
Ja nie odebrałam tego komentarza jako sarkazm, nie widzę w nim nic obraźliwego. Widzę tu raczej zwykłe stwierdzenie faktu, nie czepiajmy się na siłę.
Miło przeczytać historię, gdzie rodzice dla odmiany nie olali sprawy, tylko coś z nią zrobili.
Jakaś psychopatka ta nauczycielka, a żeby ją tak ktoś kiedyś upokorzył. Szkoda tylko autorki wyznania.
Brawo dla rodziców 👏👏👏
boze jak ci wspolczuje
brawo dla rodzicow, ze zajeli się ta sprawa tak skutecznie- nie każdy wiedziałby, by napisac do kuratorium
u mnie przedszkolanki miały zwyczaj pietnowac dzieci, które popuscily podczas leżakowania- stawialy taka osobe przed grupa i mowily "x to sikun!" i pozwalaly grupie ogladac mokry tylek dziecka, smiac się z niego i przezywac...
Współczuję, w mojej „zerówce” panie zawsze starały się dyskretnie załatwić taką sprawę. Raz jeden z kolegów narobił w majtki, kiedy pani się zorientowała, wzięła go do łazienki dyskretnie i pomogła mu się w miarę ogarnąć. Jeden kolega to zobaczył i rozpowiedział, że się Marcin zesrał, ale pani od razu wytłumaczyła wszystkim, że nic się nie stało, każdemu mogło się zdarzyć i nieładnie jest się z kogoś naśmiewać.
no i to jest prawidlowa reakcja
sama tak pomagalam dzieciaczkowi na koloniach, na szczescie nie dowiedzial sie nikt poza jego siostra, ktora przyszla do mnie z ta sprawa
Ja pieprzę, co za szkoła.
U nas kiedyś nauczyciele nie chcieli na lekcji wypuszczać, ale twój przypadek to jakieś ekstremum.
Z tego co pamietam wypuszczanie z lekcji nie bylo jakims wielkim problemem. Wiadomo, czasem nauczyciele pomarudzili, ze od tego jest przerwa ale czesto pozwalali wyjsc. Tutaj moim glownym przewinieniem byl bieg po korytarzu, a ze nauczycielka i dyrektorka najwidoczniej mialy problemy same ze soba to skonczylo sie jak sie skonczylo.
@JodiPicoult u nas bieganie po korytarzu też mocno tępili, bo na jednym z korytarzy była szyba oddzielająca sale dla 1-3 podstawówki od reszty i kiedyś jeden debil przydzwonił w tę szybę i poharatał sobie głupi łeb. A na lekcjach, jeśli w ogóle wypuszczali, to do pewnego momentu było wzdychanie "No jak już bardzo musisz, to idź".
Nauczycielka i dyrektorka pojebane ekstremalnie, to fakt. Dobrze, że się tak skończyło, bo różnie to bywa w PL.
Powinny Ci spore odszkodowanie zapłacić. Gdybym była na miejscu rodziców to utłukłabym takie larwy żywcem.
O kurde, dobrze że się rodzice zainteresowali tym
O matko, jak mi się przykro zrobiło :(
Mogłaś chodzić tam gdzie ja do szkoły też takie chore akcje mieli, ale tam nikogo nie zwolnili i nikt nic nie zrobił.