#uTRWy

Bardzo mało pamiętam z czasów zerówki i z całych lat 90., jednak ten dzień zapamiętam do końca życia. Jak każdego ranka moja mama przyszła mnie obudzić do szkoły. Już przy śniadaniu czułem, że nie czuję się zbyt dobrze, jednak moja rodzicielka uznała, że symuluję i zaprowadziła mnie do szkoły. Cały czas hamowałem się przed puszczeniem pawia, jednak w pewnym momencie nie wytrzymałem. Pierwszy chlust wymiocin wylądował na podłodze. A szykowało się tego jeszcze sporo. Jako że ja i moi koledzy i koleżanki mieliśmy wówczas po 6 lat, nie było zalotów damsko-męskich, a ciągła wojna płci. Jeden z moich bardziej pomysłowych kolegów widząc co się dzieje krzyknął - "Na lalki! Rzygaj na lalki!". Pomimo skrętu w brzuchu podłapałem ideę mocnego uderzenia we wroga i bez dłuższego namysłu ruszyłem w stronę dziewczyńskich zabawek. 
W drodze przybyła kolejna dostawa "broni", którą przytrzymałem w ustach i gdy już stanąłem nad pięknymi, uśmiechniętymi lalkami wypuściłem wszystko, dodając ostatnie wypróżnienia z żołądka. Dziewczynki zaczęły krzyczeć i płakać, a chłopcy świętowali zwycięstwo. 

Nauczycielka, która odwoziła mnie do dom, obłożyła swoje nowiutkie Seicento ('98 rok) szmatami i papierem toaletowym w przeczuciu, że też nie jest kompanem dla naszej "męskiej" bandy. Całe szczęście do domu dojechałem bez ekscesów. W domu czekał tato z pasem, ale było warto.
Doge2 Odpowiedz

Zlać dzieciaka, bo źle się czuł i zrzygał. Piękna rodzina.

Lavandavandy

Na lalki...

Diddl

Do czego by nie doszło, gdyby jego rodzicielka nie uznała, że symuluje i nie zaprowadziła go chorego do szkoły. Ok, zrzyganie się na lalki nie było dobrym zachowaniem, ale miał 6 lat, kolega krzyknął, żeby rzygał na lalki, a że mieli wojnę płci i dodatkowo źle się czuł, to raczej nie myślał wtedy, że nie powinien tak robić. Kara może się należał, ale nie bicie. I przede wszystkim rodzice powinni się interesować zdrowiem dziecka. Dziecko im rzygało w zerówce, a ojciec już czekał z pasem.

wwirzepracy

To jest właśnie "wychowanie" z lat 90-tych. Dziecko chore to trzeba je zlać, bo pewnie specjalnie zachorowało. Niestety też przez to przechodziłam, przy czym bił mnie dziadek. Jak lezałam w gorączce i majaczyłam, płakałam żeby dziadek mi zrobił herbatę, a dziadek stwierdził że mu przeszkadzam w oglądaniu telewizji, wziął pas i mnie zbił. Herbatę zrobiła mi mama jak wróciła z pracy po kilku godzinach...
Kiedyś też jak to dziecko, wlazłam na stertę rupieci, które dziadek trzymał na ogrodzie, rozcięłam sobie nogę o jakąś blachę. Dziadek usłyszał mój płacz, nie umiałam z tej sterty zejść. Jak mnie z niej zdjął to oczywiście olał lejącą się z nogi krew, tylko jeszcze mnie zlał kijem.
Patologia. Ale jak co do czego to dziadek był przekonany że tak należy wychowywać dzieci i on nie robi nic złego i absolutnie nie jest patologią i osobą stosującą przemoc wobec dziecka. Bije z miłości.

Mandragora13 Odpowiedz

No tak pobić dziecko bo od początku mówiło, że źle się czuję i w końcu zwymiotowało. Tragiczna rodzinka

Dodaj anonimowe wyznanie