#uT11c
Starsza od kilku lat starała się z mężem o dzieci, ale im się nie udawało. Potem były próby in vitro, też nie wyszły. W tym czasie średnia się rozmnażała i nie ogarniała jeszcze bardziej. Dzieci nie słuchają się nikogo, w ich domu nie ma żadnych zasad. Gdy nie słuchają, to się na nie drze, gdy chce mieć spokój, włącza bajki, grę na kompie i potrafi cały dzień siedzieć na Instagramie i cykać piękne foteczki jaką to jest super mamą. Gdy widzę jej Insta, to zastanawiam się jak można tak żyć. W wirtualnym, wykreowanym przez siebie świecie.
Moi rodzice długo pomagali średniej, bo była tak nieogarnięta życiowo. To brali dzieci, to mama chodziła i gotowała jej na kilka dni (a potem fotki na Insta, jaki to siostra cudowny obiad zrobiła przy trójce dzieci). Jednak rodzice mają już swoje lata, są schorowani i obecnie to ja się nimi zajmuję, ogarniam cały dom, jedzenie, pilnuję, żeby brali leki, wożę po lekarzach. Środkowa jak ją się poprosi o jakąkolwiek drobną pomoc tylko narzeka, że jej jest za ciężko, bo ma trójkę dzieci i olewa. Starsza się stara, jak zawsze.
Pół roku temu starszej i jej mężowi udało się adoptować dwie dziewczynki, siostry. Są w podobnym wieku jak dzieci średniej. Starsza spełnia się w roli matki i daje z siebie 100%, żeby tylko jej dzieci czuły się kochane i zapomniały o koszmarach przeszłości. Dziewczynki są przy tym bardzo wdzięczne, chcą pomagać. Gdy dzieciaki średniej biegną przed komputer po posiłku, starszej pomagają sprzątać ze stołu. Z własnej woli. Dzieciaki średniej wyśmiewają prezenty, są roszczeniowe, starszej cieszą się z moich starych kredek, komiksów typu WITCH.
Średnia ma pretensje, że nie chcę jej pomagać, że wymagam coś od niej. Nie pozwalam podrzucać jej wszystkich dzieci, bo troszczę się o rodziców i nie będę odpowiedzialna za jej dzieciaki, bo teraz to ja musiałabym je wszystkie ogarnąć. Przy tym wkurza się, że faworyzujemy dzieci starszej, a dziewczynki są wręcz bezobsługowe i pomagają. Biorę je, kiedy tylko tego chcą.
Jestem najmłodsza. Nie mam życia prywatnego, tylko uczelnia i rodzice. O mnie nikt nie myśli. Rodzice przepisali na mnie dom za to, że się nimi opiekuję. Średnia się śmiertelnie obraziła, mimo iż nic nie pomaga. Jestem bardzo stanowcza i gdy mówię NIE, to nic tego nie zmieni. Średnia robi mi awantury, żali się wszystkim naokoło, jaką to jestem tyranką. Starsza się dostosowuje, pomaga, płaci rachunki. I tak naprawdę nie znoszę swojej średniej siostry ani jej bachorów.
To nie utrzymuj kontaktów z nią. Jesteś dorosła, nic na siłe. Ale coś czuje, że tu nie chodzi o samo podejście średniej do macierzyństwa, a o to że ona ma kogoś kto o nią dba (męża), a ty masz tylko osoby o które musisz dbać. I masz jej to za złe. Skoro rodzice przepisali dom na ciebie to czemu średnia miałaby ci pomagać?
Skoro średnia nie pomaga to czemu się obraziła za przepisanie domu?
Może nie może pomagać? Może ma noworodka lub niemowlaka pod opieką? Z resztą jeśli autorka mieszka u rodziców to robienie zakupów to raczej część domowych obowiązków, a nie nadzwyczajna pomoc. Może autorka sobie w życiu nie radzi i dlatego mieszka z rodzicami i rodzice się zlitowali? Możliwości jest wiele.
Łatwo powiedzieć - nie utrzymuj kontaktów. Mieszka z rodzicami, a oni na pewno chcą, żeby córka i wnuki ich odwiedzali.
Bo to jej rodzice? Moi rodzice oddali swoje mieszkanie mojej siostrze ale jakoś nie obrażam się o byle co i jakby pomoc była potrzebna to bym pomogła.
Chciało Ci się, aż tyle opisywać?
Podziwiam 😄
Czy Tobie się wydaje, że to jest długi tekst? Bo wiesz, jak ktoś w miarę umie pisać, to nie ma problemu z naskrobaniem kilku linijek.
(ale chyba nie wiesz, patrząc po tym, jak wygląda pierwsze, i jedyne, zdanie w Twoim komentarzu.)
@ohlala Ja widzę tam dwa zdania🤔
Ohlala może tekst nie jest długi ale tak ciężko napisany, ze czytanie go męczy.
Widzę, że czytelnictwo w Polsce naprawdę kuleje.
No i git, ty masz chatę, średnia ma insta, starsza pracowite dzieciaki -> I żyli długo i szczęśliwie 😁
Średnia będzie chciała splaty po śmierci rodziców, pomyśl o tym ;)
Jeśli darowizne zrobi się 5 lat przed śmiercią to owa darowizna nie liczy się do części spadkowej
Wiertarka - notariusz mówił mi coś innego przy sporządzaniu darowizny. To pewne?
wiertarka niedawno bylo wyznanie i dziewczyna tlumaczyla, ze owszem,ale dotyczy to sytuacji kiedy darowizna zrobiona jest osobie, ktora nie jest spadkobierca
a tutaj autorka jest
lepiej spisac umowe o dozywocie skoro i tka opiekuje sie rodzicami
Pewne będzie tylko skonsultowanie z prawnikiem konkretnej sytuacji. W mojej to była to rozpatrywana opcja, a pokrewieństwo było rodzice-dzieci.
Nie zachęcam do kierowania się radami tylko z anonimowych. Wskazuję możliwą opcję, która jest warta konsultacji
Nikt ci nie każe mieć zażyłych kontaktów z nią czy dziećmi. Możesz je ograniczać do minimum.
To może powiedz jej to wprost, gwarantuje, że się od Ciebie odczepi raz na zawsze i problem z głowy.
odetnij sie od niej i nie wkurzaj?
to wychowanie zaprocentuje za kilka lat ;)
a co do przepisania- podpisz z rodzicami umowe o dozywocie, bo jeszcze zostaniesz z zachowkami do wyplacenia
Może nie ogarnia, ok. Może nie zarabia pieniędzy, ok. Ale czy zasługuje na AŻ taką pogardę, bo może sobie pozwolić na 3,4 dzieci, przy tylko jednym pracującym rodzicu? Nie siedzisz z nią 24/7, nie wiesz, jaką jest matką. Taka prawda.
Przecież napisała, że bachory są rozpuszczone, co dla mnie jednoznacznym wykładnikiem tego, że dobrą matką nie jest.
Dzieci mają również ojca.
Moi rodzice też przepisali dom na moją siostrę(z moją zgodą), i teraz ona się z mamą z demencją użera (tata już nie żyje). Niemniej jednak czuję się zobowiązana jej od czasu do czasu pomóc, np. gdy chce wyjechać na urlop i przyjeżdżam na te 2 tygodnie z drugiego końca Polski.
olejcie srednia siostre, jak wam tak zle