#uSIpv
Chciałabym Wam opowiedzieć pewną historię.
Gdy szukało się tam fikcyjnych znajomych, z którymi niekiedy jeżeli dobrze się dogadywaliście i wszystko przechodziło na bardziej realny kontakt. Wtedy epicentrum było GG. I tak któregoś razu pisząc ze znajomymi w fikcyjnym świecie, natrafiłam na chłopaka, który miał "fikcyjną dziewczynę", nie miał zbyt dużo znajomych (a był okres, w którym liczyła się jak największa liczba fikcyjnych znajomych na koncie, później nastała moda na posiadanie jedynie kilku osób, z którymi pisało się na bieżąco) a jego "historyjki" w komentarzach miały przestarzałe daty. Napisałam, długo czekałam na odpowiedź, ale jakaś myśl w głowie, mówiła, że nie należy usuwać tego chłopaka ze znajomych i warto poczekać na jego odpowiedź, chociaż gdy dzisiaj sobie przypominam to kazał czekać na odpowiedź długo.
Odpisał. Na początku był dość oschły, ale inicjatywę w rozmowie przejęłam ja. I tak pisaliśmy co jakiś czas, gdy on znalazł chwilę by zjawić się na swoim koncie i mi odpisać, gdy jednak nastawał taki dzień potrafiliśmy wymieniać się historyjkami i dialogami przez niemalże całe dnie. W tym czasie on zakończył swój fikcyjny związek, z tą dziewczyną. I tak, po pewnym czasie zostaliśmy parą po fikcyjnej stronie naszej-klasy. Na początku było cudownie, ale z czasem chłopak zaczął się coraz rzadziej pojawiać, aż w końcu przyznał, że mało kiedy ma czas wchodzić na konto i pisać lub mu się nie chce, ale chciałby mieć ze mną rzeczywisty kontakt poprzez GG. Wymieniliśmy się numerami i często już zamiast na naszej-klasie pisaliśmy na gg. Miałam wtedy kilkanaście lat, on był dwa lata starszy i naprawdę świetnie się nam dogadywało.
Fikcja odeszła w odstawkę, a my zaczęliśmy kontaktować się realnie. Poświęcaliśmy na to dużo czasu i swojej uwagi albo tylko ja to robiłam? Cały sens w tym, że "otworzyliśmy" się przed sobą i z każdą chwilą łączyła nas silniejsza więź niż jedynie fikcyjna znajomość z nk. Zaczęliśmy snuć coraz poważniejsze plany. Zamierzaliśmy się spotkać kiedyś, jak będziemy trochę starsi, chociaż M. był z jednego końca Polski tego "nadmorskiego", a ja niemalże z drugiego także dzieliło nas kilkaset kilometrów.
Przez kilka lat było naprawdę fajnie i wydawało mi się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, bo zaczęliśmy traktować siebie jak chłopaka i dziewczynę. Taki związek na odległość, z tym że większość rzeczy zawężała się do GG. Po około 7 latach znajomość legła, ale dzisiaj zastanawia mnie jak dużo osób z was pamięta fikcje, site models? Kto wie, może M. też to przeczyta? Miło wspominam ten czas.
Też byłam w takim "związku", 5 lat ale smsowym. Ja jednak żałuję, bo nie dość, że strata pieniędzy (rachunki za tel.mialam po 300-500zl) 15 lat temu, czasu, bo zamiast bawić się i używać życia ja siedziałam z nosem w tel. Do tej pory nie wiem tak naprawdę kto to był i czy cokolwiek co o sobie pisał było prawdą.
Poznałam się w ten sposób z moja najlepszą przyjaciółka <3. To będzie już jakieś 12/13 lat i dalej mamy kontakt. Miło się wspomina.
Omg pamiętam jak na NK wcielalo się w ulubione postacie :o była masa osób z kontami na nazwiska bohaterów zmierzchu i pamiętników wampirów. Byłam Katherine Pierce i w końcu znalazłam swojego Damona, albo jako Rosalie Hale sparowalam się z Alice Cu hahllen
Cullen
Świata zabawa
ja bylam Renesmee, na drugim koncie Jacobem, a na trzecim, zalozonym jak "dojrzalam" w moich historyjkach, Blair Waldorf z Gossip Girl :D
Życie fikcją, super opcja.
Rany ale mi się zrobiło dziwnie smutno, sama prowadziłam takie konto. Byłam Bella że zmierzchu, miałam w tym czasie chyba dwóch chłopaków na tym nk.
nie ogarniam tej mody
jeszcze w grach przegladarkowych typu rpg mialo sie "rodzine", "meza/zone", ale na nk? po co?
poza tym nigdy nie wiesz, czy ten typ to nie byl 40 letni Janusz z zona i dziecmi i dlatego mial tak malo czasu ;)
ah, nie zrozumiesz :D tam moglo sie byc kazda postacia, ktora sie chcialo, z bajki, z filmu, ukochanej ksiazki, lub calkowicie zmyslona. nawiazywalo sie przyjaznie, robilo imprezy, tworzono zwiazki itd. moglas byc kim chcialas i jak chcialas, bez ograniczen. jakkolwiek smiesznie by to nie brzmialo, bardzo milo wspominam okres, ktory spedzilam na moim fikcyjnym koncie na NK i wszystkich ludzi, ktorych poznalam w tym czasie.
Można to porównać do papierowego rpg'a. Wczuwałeś się w swoją postać i dobrze się bawiłeś z innymi ludźmi :D
Damn, moje konto na nk jeszcze jest. Czasami sobie wejdę z sentymentu.
Mela Heartnet <3
Jeny, fikcyjne nk, to był czas! Jakie tam się dramaty rozgrywały :-D Najpierw w komentarzach całe „życie” się toczyło, potem nagle wszyscy się na pw przenieśli. Kurczę. Fajnie by było móc do tego wrócić. Rose Weasley „byłam”, potem jakąś Laurie. Ale ludzie byli wspaniali! Nazwiska tych fikcyjnych facetów pamietam do dziś :-) Z jedną dziewczyną nawiązałam kontakt w realu i kumplowałyśmy się przez długi czas. Dzięki niej poznałam też bardzo ważnego w moim życiu faceta.
Boże fikcja! Znałam. Miałam konto tam Jezu 10 lat łącznie? Różne postacie.
Wsystsko to pamiętam. Teraz nk całkiem zeszła na psy sporo osób poznaje się na ask. Chętnie poznam więcej osób.
A pamiętacie czaty na gg? Różne pokoje tematyczne?