#uH8JE
Przez pół roku byłem „bogaty”, żyłem pełnią życia, spłacałem jedną chwilówkę kolejną. Do momentu, kiedy wziąłem chwilówkę na cztery i pół tysiąca. Wtedy dobry okres się skończył. Przy mojej rencie nie dałem rady. Rzuciłem studia przez osobiste problemy, przez które również pogrążyłem się w alkoholu, renta odpadła, a ja zostałem z jakimiś dwudziestoma tysiącami długu. Zacząłem pracę, po pół roku na wypłatę wszedł mi komornik, dostawałem połowę pensji, więc zapierdzielałem po 230 godzin w miesiącu, żeby mieć za co żyć. Po czasie doszedł drugi, trzeci komornik, a inne moje długi (miałem zaciągniętych kilkanaście chwilówek) wciąż rosły. Przeszedłem ciężką depresję, zapożyczałem się u znajomych, żeby mieć co jeść.
W końcu poznałem jego. Człowieka z zupełnie innego świata, dobrze zarabiał, mógł sobie pozwolić na bardzo dużo. Zakochałem się. Chciałem mu dorównać, też dobrze żyć, jeździłem z nim na wakacje, na które nie było mnie stać, w pewnej chwili zrozumiałem jednak, że u niego również zacząłem się zapożyczać. Po roku związku przyznałem mu się do długów. Zrozumiał, obiecał, że wesprze, ale ja wciąż, zamiast z tym walczyć, zapożyczałem się u niego. Teraz mieszkamy wspólnie w Holandii, jestem zapisany na terapię u psychologa, chcę nauczyć się rozporządzania pieniędzmi. Swoje długi powoli spłacam, ale jeszcze długa droga przede mną. Na szczęście zarobki mam dobre, więc jest światełko w tunelu.
Niby się wie, że nic na świecie nie jest za darmo. Jednak przez darmową pożyczkę przy odrobinie nieostrożności można znaleźć się w naprawdę ciężkiej sytuacji. Ja przez własną nieostrożność i głupotę, zamiast czerpać z życia, ciągle się zastanawiam, jak wyjść z długów.
Dobrze, że w szkołach uczymy się inwokacji i życiorysu Mickiewicza na pamięć, zamiast jakichś nieprzydatnych rzeczy jak jakiekolwiek podstawy edukacji finansowej i ekonomii...
Samodzielnie myśleć też nie uczą, a jednak średnio rozgarnięty człowiek wie, że jeżeli pożyczasz, to musisz oddać.
Od instytucji, oczywiście z procentem.
Mnie nie uczyli też, by nie próbować się podpalić, a jednak trzymam ogień z dala od siebie.
Tak, ale niestety większość społeczeństwa nie rozumie jak działają kredyty, procent składany, itp.
Myślę, że akurat takie podstawy są w szkole, może nie uważałeś, albo jesteś starszym rocznikiem i nie miałeś takich przedmiotów. Ja pamiętam, że w szkole średniej było coś takiego jak Podstawy Przedsiębiorczości i tam były tematy związane z oprocentowaniem kredytów. Teraz sprawdziłam i aktualnie w szkole średniej w Polsce jest przedmiot Biznes i zarządzanie. Poniżej przeklejona z czata.
Tematy w dużym skrócie:
• jak działa firma
• czym jest zysk, koszt, VAT
• jak czytać prosty budżet
• rynek pracy, umowy, podatki
• banki, kredyty, inflacja
• podstawy inwestowania
• marketing
• prawa pracownika i konsumenta
A tak przy okazji to uczysz się o Mickiewiczu i innych Sienkiewiczach, Gothe czy pieśniach o Rolandzie, nie po to, żebyś powtarzał sobie to nad jajecznicą w niedzielę, tylko żebyś jako jako osoba przynajmniej średnio wykształcona był w stanie czytać polski i europejski kod kulturowy i nie żył w oderwaniu od swojej przynależności etnicznej.
Znajomość kodu kulturowego nie wymaga znajomości fragmentów tekstów na pamiec. A podstawy przedsiębiorczości owszem były, ale przynajmniej u mnie były prowadzone dość po macoszemu (a liceum było wysoko w rankingach). Robiliśmy biznes plan i pisaliśmy CV i to by było w zasadzie na tyle.
anonimowe6692 nauka tekstu na pamięć wspiera rozwój mózgu - gorzej jak oprócz inwokacji uczniowie zaczynają się tak uczyć też zagadnień z fizyki, chemii czy biologii, bo nauczyciele kiepsko tłumaczą. Co do PP to nie był idealny przedmiot, ale takie podstawy jak oprocentowanie kredytów tam było. U mnie dla chętnych był roczny projekt prowadzenia „firmy” - akurat fajnie to wspominam, było to bardzo pouczające i jeszcze można było sobie trochę dorobić prowadząc na terenie szkoły różnego rodzaju biznesiki :)
Narobiłeś bałaganu, ale go sprzątasz i wychodzisz na prostą - to jest najlepsze w tej historii :) masz nauczkę na przyszłość, nauka czasem jest kosztowna. Ja wyniosłam z domu zasadę żyć o stopień niżej niż mnie na to stać i to się sprawdza. Polecam najpierw odłożyć, zgodnie ze swoimi założeniami, a reszta dysponować.
Wychodzi na prostą, bo znów się zapożycza, tylko tym razem u kogoś prywatnie, a nie biorąc chwilówki.
Z tego co pisze to ja rozumiem, że zadłużał się u swojego chłopaka, a teraz mieszkają za granicą, zarabia i spłaca. Skąd wniosek, że nadal się zadłuża?
„ ale ja wciąż, zamiast z tym walczyć, zapożyczałem się u niego”.
Zapisał się na terapię i może z tego wyjedzie, ale jest dopiero na początku drogi.
No tak, ale teraz mu spłacą te długi pracując w Holandii, to jak zapożycza się i spłaca jednocześnie to by była paranoja: ,, Swoje długi powoli spłacam”
Widzę że nie tylko światełko jest w tym tunelu :)))
🤦♀️ masz chłopie problem
Żart jest jaki jest, ale to Ty masz z nim jakiś problem.