#uAfoS

Przechadzając się wczoraj po mieście zauważyłam maksymalnie pięcioletnią dziewczynkę i jej mamę. Doznałam szoku, ponieważ dziewczynka była umalowana mocniej niż matka, w jednej rączce trzyma szminkę, a w drugiej lusterko. W dodatku miała na sobie odsuniętą kurtkę, była bez szalika, bez czapki, miała spódniczkę i adidasy.

Były tylko trzy stopnie i padał śnieg.

Brak słów.
Dragomir Odpowiedz

Paradoksalnie ta mała może mieć lepszą odporność na infekcje, niż stare piecuchy jak ja.

Amfiploid Odpowiedz

No i? Moje dzieciaki nie noszą szalików. Nie znoszą, drapie,ciasno - nie i koniec. Czapki są głównie jak wieje albo jest mróz, rozpięte kurtki to norma, bo JAK SIE BIEGA, TO JEST GORĄCO, trzeba regulować temperaturę. Lepsze to niż chodzić zapoconym i zgrzanym a później pierwszy lepszy wiaterek i pyk, tydzień choroby. Adidasów bym się przyczepiła tylko dlatego, że mam na podwórku błoto i już przy samym przejściu do samochodu, pewnie by przemokły (często zmieniam kalosze na już w samochodzie). Suche adidasy przy ruchu spokojnie do zera dociągną. Spódnica z bawełnianymi rajtami jest ok.

Makijaż? Ja bym tak córki z domu nie wypuściła, ale pamiętam, jaką moja miała frajdę jak mogła wyciągnąć moje kosmetyki i się nimi pomazać przed lustrem. Pamiętam, jak sama wymykałam się do kiosku pod blokiem, umalowana niebieskim cieniem do powiek i czerwoną szminką, obwiązana apaszkami, jak babcia gotowała obiad.

Moja córka lubi ubrać się cała na różowo, połączyć ze sobą jednorożce na spodniach, kwiatki na koszulce, bluzę z kapturem, spódnice z tiulu i lakierki z kokardką. Wygląda idiotycznie, ale wychodzę z załeżenia, że jest mała, więc niech korzysta, póki może. Niech się nie przejmuje opinią innych, może być dziewczęca i różowa do obrzydzenia.

Wnioski: nie oceniaj po pozorach, bo się możesz zdziwić.

Jest olbrzymia różnica pomiędzy szanowaniem zdania dziecka (czy mu zimno, czy ciepło, czy jest głodne) i pozwalaniu my być na bycie dzieckiem (losowy, dziwaczny ubiór), a robieniem z dziecka lalki (celowym makijażem i nieadekwatnym, zaplanowanym ubiorem) i znając ludzi, prawdopodobnie miałas styczność z tym drugim przypadkiem.

W ogólnym rozrachunku polecam schować swoje święte oburzenie w kieszeń i zająć się swoimi sprawami. Żaden nawiedzony czapeczkowiec nigdy nie sprawił, że rozważyłam swoje zachowanie i założyłam dziecku czapkę. Ja jestem mamą, ja decyduję i nic na to nie poradzisz, więc odpuść i zajmij się czymś innym.

Solange

Do tego każdy człowiek inaczej odczuwa temperaturę. Każdy z mojej rodziny inaczej się ubiera na mróz, co w sumie wygląda zabawnie.

Dodaj anonimowe wyznanie