#txbjC

Wiele lat temu, jako dziecko zaczęłam interesować się horoskopami. Nudziło mi się, więc zaczęłam dokładnie o nich czytać, potem próbowałam wychodzenia duszą z ciała i paru innych rzeczy w temacie ezoteryki. Po kilku tygodniach znudziło mi się to i olałam temat. Temat jednak nie olał mnie. Gdy zaprzestałam, zaczęły się dziać dziwne rzeczy w moim domu. Pierwszą sytuacją było, gdy siedząc sama w pokoju i czytając książkę, poczułam nagle chłód i spojrzałam w bok pomieszczenia. Zobaczyłam, jak z góry (okolice sufitu) zlatuje postać, przypominająca człowieka. Ta twarz... nigdy jej nie zapomnę. Zarazem piękna, jak i przerażająca. Po chwili zniknęła, a ja wybiegłam z krzykiem z pokoju. Potem się już zaczęło na dobre. Potworne koszmary w nocy, uczucie ciągłego obserwowania, kroki w środku nocy, głosy mówiące jakby łaciną, uczucie, jakby ktoś bił mnie po głowie, gdy już zasypiałam. Gdy którejś nocy nie wytrzymałam i wybiegłam na korytarz (słyszałam, jak ktoś po nim jakby biegał) to poczułam, że coś obok mnie przeleciało i moje ciało jakby stanęło w płomieniach, aż krzyknęłam z bólu. Spanie ze świętymi obrazkami pod poduszką kończyło się tym, że rano znajdowałam te obrazki na podłodze, a wizerunki osób, które pierwotnie się na nich znajdowały, miały oderwane głowy. Medalik został zerwany przez sen.

Rok, nawet więcej to trwało, zanim powiedziałam rodzicom, co się dzieje i egzorcysta musiał wypędzać to coś. Chciałabym tylko ostrzec innych przed tym, że naprawdę nie ma się co interesować tematami, które są tymi zakazanymi. Z jakiegoś powodu są dla nas właśnie zakazane i tego należy się trzymać. Dla jasności – za dziecka nie oglądałam horrorów, nie wmawiałam nic sobie, jedyną rzeczą, jaką sobie powtarzałam przez rok, było: „wydaje ci się, to tylko twoja wyobraźnia”.

Czemu o tym teraz wspominam? Bo zeszłej nocy znowu widziałam tamtą twarz, gdy spojrzałam w lustro, to coś przez ułamek sekundy stało za mną.
Diddl Odpowiedz

Stare wyznanie, ale wniosek mam taki sam jak po przeczytaniu go pierwszy raz: autorka ma najpewniej schizofrenię, a że jest z zapewne wierzącej rodziny i interesowała się wcześniej horoskopami i ezoteryką, to objawy były takie, a nie inne. Gdyby coś rzeczywiście nawiedzało dom, to rodzice też by słyszeli te kroki, głosy, widzieli tę twarz, a tymczasem tylko autorka ,,doświadczała" tego rzekomego bytu. I usłyszeliby rzucanie świętymi obrazkami, obudziłoby ich to (no chyba że mieliby naprawdę bardzo mocny sen). Podejrzewam że autora pod wpływem choroby (może myśląc w tej chwili, że jest tym bytem) sama zerwała medalik, powyrywała głowy ze świętych obrazków i poukładała obrazki na podłodze jakby były porozrzucane. Dziwne że rodzice przez rok niczego nie zauważyli. Co autorka zrobiła z tym medalikiem i zniszczonymi obrazkami? Wyrzuciła? Czy rodzice nie zauważyliby ich braku? ,,Wypędzenie" tego czegoś przez egzorcystę tymczasowo pomogło, bo zadziałał efekt placebo. Autorka wierzyła, że to pomoże i pomogło na jakiś czas. Egzorcysta zresztą sam powinien najpierw wysłać autorkę do psychiatry, zgodnie z zasadami KK, zwłaszcza że tylko ona z domowników doświadczała rzekomego bytu. To że nikt poza autorką nie miał takich doświadczeń, żadnej z jej rodziców, powinno zaalarmować egzorcystę, że autorka może mieć chorobę psychiczną i od razu zalecić jej rodzicom, żeby zabrali ją do egzorcysty. KK zabrania egzorcyzmów przed uzyskaniem moralnej pewności, że ma do czynienia z prawdziwym działaniem nadprzyrodzonym, a nie chorobą psychiczną. W praktyce diecezjalnej osoby zgłaszające się do egzorcysty najczęściej w pierwszej kolejności otrzymują skierowanie do współpracującego z kurią psychiatry lub psychologa w celu wydania opinii klinicznej. Ewentualnie zatrucie czadem może dawać omamy sugerujące nawiedzenie, wiec to też egzorcysta powinien sprawdzić. Tylko że wtedy rodzice też mieliby objawy zatrucia (niekoniecznie takie same oczywiście), więc to można wykluczyć, czyli zostaje choroba

Diddl

autorki. Zauważmy, że większość opętań w Biblii to tak naprawdę choroby psychiczne albo epilepsja (nawet w Biblii Tysiąclecia jest fragmenty nazwany ,Uzdrowienie epileptyka", przy czym w ew. Mateusza również w treści chłopiec został nazwany epileptykiem, w ew. Marka i Łukasza nie), których ludzie wtedy zwyczajnie nie znali i nie rozumieli, bo nie mieli wiedzy medycznej jaką teraz ludzkość posiada. Co prawda osoby wierzące wskazują jednak, że w niektórych opisach biblijnych (oraz współczesnych rzekomych przypadkach) występują elementy wykraczające poza medycynę, takie jak lewitacja, mówienie nieznanymi językami (ksenoglosja) czy znajomość faktów ukrytych. No ale pamiętajmy że Biblię pisali ludzie i że medycyna wciąż się rozwija i nadal możemy nie wiedzieć wszystkiego. Istnieje coś takiego jak syndrom języka obcego, który najczęściej jest zespołem obcego akcentu, w którym chory po urazie mózgu zaczyna mówić z obcym akcentem, a skrajnym przypadku kompulsywnego języka obcego chory może zacząć faktycznie mówić w obcym języku, który znał słabo albo wcale, więc przynajmniej ta ksenoglosja nie musi być żadnym nadprzyrodzonym zjawiskiem. Wracając do autorki, powinna szybko udać się do psychiatry, jeśli jeszcze tego nie zrobiła. Dostanie leki i nie będzie już widziała ani w żaden inny sposób odczuwała obcego bytu.

Diddl

*zabrali ją do psychiatry
*kompulsywnego syndromu

wyzwolonaa Odpowiedz

To brzmi jak jakaś choroba psychiczna, ale oczywiście lepiej wmawiać sobie, że egzorcysta pomoże. XXI wiek...

upadlygzyms Odpowiedz

Znaczy, warto się uczyć łaciny.
Może te duchy tylko pogadać chcą.
A jak się z takim zaprzyjaźnić, to może pognębią trochę wrogów albo zmiękczą twardego partnera biznesowego?

TakaOna100 Odpowiedz

Zakazane przez kogo?

monzStanu Odpowiedz

to nie tyle jest 'zakazane', ale wchodząc w to otwiera się furkę dla opętania. Zręsztą jak każdy grzech ciężki i trwanie w nim:( Ale nie obwiniaj się, tylko walcz o siebie!
ja miałem przez wiele lat koszmary i dziwne nałogi, które nie miały logicznego sensu.
Jak masz szansę idź znów do egzorcysty. Znajdź zdrową wspolnotę (najlepiej katolicką), oraz polecam z mojego doświadczenia różanieć(dosłownie zło ucieka, bo boi się tej modlitwy)

Diddl

Ona powinna iść do psychiatry, a nie do egzorcysty. Ten egzorcysta, który pierwszy raz ,,wypędzał" to coś powinien wysłać ją do psychiatry. Jeśli tego nie zrobił złamał zasady KK.

monzStanu

@diddl chyba nie byles nigdy u egzorcysty i nawet nie wiesz jak wyglądają proceducy i przesiew. Pierwsze to co robią to lecą z Tobą po filtrze psychologa a potem psychiatry.
Troszkę to inaczej niż u egzorcysty Bogdana:)

Diddl

Teoretycznie powinno tak być, że egzorcysta najpierw wysyła do psychologa i psychiatry, ale w praktyce jest niestety inaczej, bo nikt tak naprawdę nie kontroluje egzorcystów i oni tworzą osobną kastę. A w Polsce mamy najwięcej egzorcystów obok Włoch. Brakuje państwowej kontroli w tym, a biskupa taki egzorcysta najczęściej nigdy więcej nie widzi po otrzymaniu dekretu, że jest egzorcystą. Obejrzyj sobie to: https://www.tiktok.com/@jozektargosz/video/7682149650329242903?_r=1&_t=ZN-99XE7737ZqQ Sam sobie odpowiedz na pytanie czyhttps://www.youtube.com/watch?v=7lo_LBM4J3A to jest normalne. Albo ten wywiad i sam powiedz czy to co on tu opowiada jest normalne? Tu mowa o zwykłej przemocy pod płaszczykiem pomocy ,,opętanym", często nie mogącym się sprzeciwić, bo są dziećmi lub są niepełnosprawni. I pamiętajmy o takich kwiatkach jak egzorcyzmowanie wegetarianki salcesonem albo egzorcyzm starą skarpetką JPII. Rodzice zabierający dziecko do egzorcysty sami powinni zostać wysłani do psychiatry. Jak rodzice, którzy czerwcu 2024 roku zatrzymywała samochody na drodze, szukając egzorcysty, ponieważ ich dziecko nie przestawało płakać (no kurde, normalni ludzie wiedzą że jak roczne dziecko płacze, ro znaczy że jest głodne, ma pełną pieluchę, jest mu zimno/za ciepło, niewygodnie, ma kolkę, coś go boli (a wtedy zabiera się dziecko do lekarza, a nie do egzorcysty), a nie jest opętane. Ci ,,geniusze" zabrali córeczkę do lasu i tam, w ramach samodzielnie wymyślonego „rytuału oczyszczenia”, rozproszyli ubrania płaczącego dziecka i uderzali je gałęziami, wierząc, że w ten sposób wypędzą z niego demona, czyli zwyczajnie się nad nią zaczęli znęcać. Na szczęście zaniepokojeni świadkowie powiadomili policję, która przerwała to drastyczne zdarzenie. Dziecko trafiło pod opiekę lekarzy, matka została skierowana na leczenie psychiatryczne, a sprawą zajęła się prokuratura. Ojcu dziecka grozi do 5 lat więzienia.

Dodaj anonimowe wyznanie