#tRJOl
Ola w pewnym momencie przestała chodzić do szkoły, nie wiem dlaczego, ale zmartwiło mnie to i w sobotę do niej poszedłem. Dużo osób wiedziało, gdzie ona mieszka, bo przychodzili pod jej okna, by i tam pokrzyczeć na nią wyzwiska. Co dziwne, wpuściła mnie do swojego domu. Wtedy też dowiedziałem się dlaczego dużo je i nigdy nigdzie nie wychodzi. Jej mama była w stanie wegetatywnym. Nie poruszała się, leżała z otwartą buzią i patrzyła się w przestrzeń. Ola pomagała babci w opiece nad mamą i zajadała smutki. Pogadałem wtedy z nią, nie była do mnie uprzedzona.
Od tego momentu przychodziłem do niej bardzo często i chyba się zakochałem. Jej babcia bardzo mnie polubiła, piekła mi ciasta i próbowała wciskać drobne na słodycze. No i tak wyszło, że raz podczas oglądania filmu pocałowaliśmy się. To jednak nic nie zmieniło, w szkole udawałem, że nic nas nie łączy, a ona chyba to rozumiała. Przestałem się jednak śmiać, gdy ktoś ją obrażał, a to nie uszło uwadze mojej klasy.
Któregoś dnia, gdy nauczycielka wyszła z klasy, jeden z chłopaków zażartował, że chyba zakochałem się w wielorybie. Wszystkie oczy spoczęły na mnie. Nie wiedziałem co powiedzieć, wiedziałem, że gdy się przyznam, stracę pozycję w klasie, szacunek i też będę wyśmiewany. Dlaczego wtedy nie rozumiałem, że to wszystko jest naprawdę nieważne? Palnąłem coś głupiego, nie pamiętam dokładnie co, ale mocno wyśmiałem i obraziłem Olę, a na koniec powiedziałem, że takiej świni przecież nie da się pokochać. Klasa podchwyciła i przez następne kilka minut poleciało w stronę Oli mnóstwo obelg, jedna z dziewczyn nawet podeszła i ją szarpnęła. Ola pozbierała swoje rzeczy i wybiegła z klasy. Nie wróciła już na żadną lekcję.
Gryzły mnie wyrzuty sumienia, więc następnego dnia po lekcjach chciałem iść i ją przeprosić, ale gdy wróciłem do domu odłożyć plecak, zobaczyłem jej babcię pod moimi drzwiami. Chłodnym głosem oznajmiła mi, że Ola nie żyje.
Nadal się z tym nie pogodziłem.
Ktoś tu za dużo filmów się naoglądał podczas koronaferii :)
@Mrowkojad Brzmi mi to jak jakies depresyjne historyjki z głowy przecietnej czternastolatki.
Dokładnie tak
Nawet bym uwierzył, gdyby nie ta babcia pod koniec. Dzień po samobóju wnuczki, a ta zamiast ogarniać pogrzeb itp wybiera się z wizytą do kawalera zmarłej. Że co?
Może po to żeby poinformować ów kawalera? Ja bym tam chciała wiedzieć, że osoba którą darze uczuciem, jest martwa.
No nie wiem, ja bym się w takiej sytuacji zastanawiał nad kostnicą albo jakimś karawanem, a nie wystawał u kogoś na wycieraczce. Zawsze można zadzwonić do szkoły i wie cała klasa, łącznie z kawalerem ;)
Babcia go lubiła, nie musiała wiedzieć ze zabila się przez niego. Albo nawet celowo poszla powiedziec jeśli wiedziała
Ja nie piszę, że nie lubiła, ale to samobój. Są procedury, policja, ustalanie, czy nie było współudziału. Nikt w takiej sytuacji nie łazi po czyichś domach, tym bardziej, że ta babcia miała jeszcze podobno na głowie chorą matkę tej dziewczyny.
OWEGO kawalera
tygrysku kochanie 'ów' sie odmienia :)
Co za błazenada z mojej strony.. Dzięki za poprawę!
Bazienka nie odmienia się. Sprawdzałam.
wiaderny - "ów" to przymiotnik o archaicznej strukturze, oznaczający "tamten" i jak każdy przymiotnik się odmienia. można porownać go chociażby do "zdrów".
To nie jest przymiotnik tylko zaimek wskazujący. W swojej przestarzałej formie był odmienny jednak obecnie zwyczaj odmieniania tego zaimka wyszedł z użycia. Można to sprawdzić chociażby w poradni PWN
No zakończenie mnie zawiodło :c
Babcia powinna siedzieć u autora w domu, na fotelu z kotem na kolanach, a obok powinni leżeć martwi rodzice, a ich krew powinna rozlać się tworząc napis:,,winny". W to, to bym uwierzyła.
Proszę Cię. Komu by się chciało iść odkładać plecak xD
O ile ta historia jest prawdziwa, to jesteś okropnym sk*rwysynem. Nawet gdyby się nie zabiła, dalej byś nim był. Wyrzec się i zwyzywać osobę, którą się kocha na oczach innych? I nie, twoje poczucie winy i przemyślenia, niczego nie zmienią. Życzę samotnej reszty życia.
Jeśli to by była miłość to bardziej by się przejmował tym jak ona się poczuje...
To on stwierdził, ze prawdopodobnie ją kocha. Więc niech dostanie stosowny opieprz.
Owego kawalera...
honey nie ten komentarz;)
Ale widziałam, postaram się zapamiętać.
Był dzieckiem, nie do końca ogarniał życie.
az mnie zmrozilo jak pomyslalam jak mogla sie poczuc ta dziewczyna
wykorzystana, jakby byla nie wiem przedmiotem zakladu i ktos specjalnie rozbudzil jej nadzieje, by ja publicznie skopac
noz w serce nawet jelsi inni nie wiedzieli o tym pocalunku
juan1717
Ogólniak? To przecież nie dziecko. 16-18 latek doskonale wie co robi i jakie konsekwencje to za sobą niesie. Generalnie to strasznie denerwuje mnie to, że nastolatków dalej traktuje się jak dzieci i pozwala im się unikać konsekwencji. Potem rodzi to nieprzystosowanych do życia dorosłych, czesto niedojrzałych emocjonalnie.
suu - dokładnie. kiedy nastolatkom pozwala się zachowywać jak dzieci, nie powinni dziwić dorośli, ktorzy zachowują się jak nastolatki.
Oj, znam takie historie... Ze stron dla początkujących pisarzy.
Po pierwsze nigdy nie jest tak, że tylko jedna jedyną osoba w klasie to "szara myszka" a pozostałe to "puste plastiki" które się z niej naśmiewają.
Po drugie osoba w stanie wegetatywnym którą się ktoś opiekuje nie leżałaby bez przerwy z otwartymi ustami. Byłaby raczej podłączona do respiratora, albo miała usta zamknięte,chociażby po to żeby jej tam muchy nie wlatywały.
Po trzecie ta informacja od babci.
Po czwarte ludzie w liceum są już na tyle rozgarnięci, że nie wyzywają się jak w podstawówce
Nie wyzywają się? Do liceum chodzi tylko największa patologia więc gorzej niż w podstawówcel.
Super, ale chyba ci sie anonimowe z wattpadem pomyliły
jeśli to prawda to jesteś zwykłym dupkiem. Życzę Ci żeby ktoś potraktował cię tak samo albo gorzej
Oby spotkało Cię coś złego, a wyrzuty sumienia zjadały do końca życia:)
Eh, no i po jaką cholerę ta końcówka? Nawet byśmy w to uwierzyli, gdyby nie ta babcia, co pod drzwiami stała.
Całe wyznanie kręciłam głową i mruczałam pod nosem: ,,potworne, biedna dziewczyna", ,,jak tak można"... A potem przeczytałam ostatni akapit i złapał mnie taki cringe, że nadal się z tym nie pogodziłam.