#tNAfU
Wychowałem się w bardzo szczęśliwej rodzinie. Ja, moja czwórka młodszego rodzeństwa, rodzice, dziadkowie. Ogromny dom, luksusowe samochody, wycieczki zagraniczne, kasy pod dostatkiem- jednym słowem żyć, nie umierać.
Moja mama to najlepsza kobieta pod słońcem. Wychowała się w małej wsi, w bardzo biednej rodzinie. Niezwykle mądra i bystra kończyła szkołę z najlepszymi wynikami i stypendiami. Potem studia za granicą, mnóstwo wyjazdów, szybka kariera w młodym wieku, aż do stanowiska prezesa w dużej firmie gdzie zarządza rzeszą ludzi. Czasami zastanawiam się aż czy ona nie ma jakichś specjalnych względów na górze, bo czego się nie dotknie, to się niemalże w złoto zamienia. Do tego wszystkiego urodziła pięcioro dzieci dla których miała i nadal ma zawsze czas. A w moim ojcu kocha się nadal jak nastolatka mimo że w zeszłym roku obchodzili 25 rocznicę ślubu.
Mój ojciec od zawsze miał pieniądze, był dzieckiem z "dobrego domu", dziadkowie to znana rodzina w mieście. Krótko mówiąc wyższe sfery. Ojciec odziedziczył formę po ojcu i chodź zarządza nią znakomicie, to jednak nie doszedł do bycia prezesem własną ciężką pracą. Ojca zawsze kochałem i miałem do niego szacunek.
Może to wydawać się to trochę staromodne, ale ich małżeństwo to taki mały mezalians. Rodzice ojca zaakceptowali moją mamę, tylko ze względu na to, że już w młodym wieku była kierownikiem w swojej firmie i dorobiła się jako takich pieniędzy. Natomiast jej pochodzenie i temat drugich dziadków był zawsze dla nich tematem tabu. Jak zauważyłem później, moja mama też była dla nich zawsze tą gorszą.
I tak wiedliśmy sobie szczęśliwe życie jak z obrazka. Aż do wczoraj. Ojciec poszedł na imprezę firmową bez mamy bo ta się rozchorowała. Długo nie wracał, a że te imprezy są zawsze mocno zakrapiane mama poprosiła mnie żebym po niego pojechał. Mój ojciec bawił się w najlepsze. W swoim samochodzie, którym pojechał. Ze swoją sekretarką. Nago. Nie muszę chyba mówić co robili. Bez zastanowienia wyciągnąłem go stamtąd i uderzyłem w twarz. I nie żałuję. Zachowałem się tak, jak mnie zawsze uczył- żeby szanować kobiety, które się kocha i zawsze ich bronić. Zostawiłem go tam.
Teraz siedzę u siebie w pokoju i mam ochotę wyć, a moja mama mimo gorączki zmienia opatrunek mojemu ojcu. A ja nie mam siły jej powiedzieć co zrobił. Nie potrafię zrujnować świata mojej kochanej mamie, tak jak zrujnował mi go mój ojciec.
Jesli kochasz mame tak jak piszesz to powiedz jej to. Zasluguje na prawde
Życie nie jest czarno białe. Ja myślę że jeśli to była jednorazowa przygoda to lepiej nic nie mówić i obserwować ojca. Ale jeśli to był długi romans lub liczne zdrady to lepiej powiedz...
Tak czy siak zacznij od poważnej rozmowy z ojcem
@Lalqa: Jakby mnie ktoś zdradził, to chciałbym to wiedzieć, bez względu na to, czy zrobił to raz, czy dwadzieścia.
A ja nie chciałabym. Jeśli mąż zalowalby to wolałabym żeby jednorazowa przygoda nie przekreślila 25 lat wspólnego życia. A gdybym o tym wiedziała to świat zawalił by się. I tak pewnie wybaczylabym więc po co miałabym cierpieć. A tak że swoją tajemnicą cierpieć będzie facet. Szkoda tylko że syn niechcący został tym ciężarem w obarczony
Lalqa Lepsza jest najgorsza prawda niz najpiekniejsze klamstwo, skoro sa razem powinni byc sobie wierni.
Lalqa, już się bałam, że tylko ja tak myślę :-) Jeśli po prostu podwinęła mu się noga, to nie chcę o tym wiedzieć. A jeśli dłuższy romans to cóż... i tak mnie nie kocha, więc nie ma sensu być razem.
@FoxyLady dokładnie....
Podwinęła mu się noga?! Może jeszcze powiedz, że uwiedli się przypadkiem i zaczęli się niewinnie pieprzyć?
+to była mocno zakrapiana impreza, jak pisze autor, więc mogli być po prostu pijani.
@Avoiding Taaak, bo alkohol to dobra wymowka na zdrade. Albo sie kocha, albo zdradza. Nawet po pijaku.
Uwielbiam ludzi typu "nigdy/zawsze":-) Najbardziej wtedy, gdy podwinie im się noga i na własnym przykładzie zobaczą, jakie niespodzianki może przynieść życie.
Penetracja, która odbyła się w warunkach uniemożliwiającym czerpać z niej faktyczną przyjemność, jest dla mnie mniejszą zdradą, niż zauroczenie się kimś innym czy zwierzanie się z "naszych" problemów obcej osobie.
I dlatego nie muszę o tym wiedzieć. Niepotrzebnie byłoby mi przykro i w dodatku zaważyłoby na być może cudownym związku. Ale ty byś, Annaxo, z pewnością nigdy nie zdradziła i nigdy nie wybaczyła ;-)
Według mnie powinieneś powiedzieć o tym swojej mamie bo ona zasługuje na kogoś lepszego niż twój ojciec
Anonimowi, wracam tu bo chciałem podziękować. Zostałem sam w tym bagnie bo i komu miałem o tym wszystkim opowiedzieć? Z pomocą przyszliście wy. Ojciec się przyznał, taki postawiłem mu warunek. Mama wyjechała na kilka dni. Nie wiem, co będzie dalej. Po prostu mocno ją przytuliłem gdy odjeżdżała. I możecie mnie nazwać złym człowiekiem, ale z satysfakcją patrzę na ojca, który chodzi po domu zbity jak pies i nie może znaleźć sobie miejsca. Mam nadzieję, że wyrzuty sumienia jeszcze długo nie pozwolą mu spać.
Dobrze, że prawda wyszła na jaw. Prędzej czy później i tak by się tak stało.
Drogi autorze Twoja mama będzie Cię teraz potrzebować jak nigdy, ale jestem pewna, że dasz radę.
Życzę Waszej rodzinie szczęścia i siły :)
Będzie dobrze.
Dobrze postąpiłeś. Jeżeli Twój ojciec ma jeszcze trochę "oleju" w głowie, jeśli kocha Twoją Mamę, będzie walczył. Trzymaj się!
Mimo wszystko powinieneś powiedzieć jej o wszystkim. Trzymam kciuki! :)
Spróbuj go zmusić, żeby sam się przyznał .Boże jak można być taką gnidą.
Nie rozumiem jak można zdradzić osobę, którą się kocha.
A alkohol nie jest żadnym wytłumaczeniem.
Dokładnie! Niedobrze mi się robi jak czytam te komentarze typu "powinela mu się noga" . Albo się z kimś jest i nie krzywdzi się go i nie zdradza albo odchodzi i tyle.
Nie krzywdź mamy dając żyć jej z kimś, kto na nią nie zasługuje! Twoja mama to silna kobieta sukcesu. Niech ma wokół siebie ludzi którzy ją kochają i szanują. Powiedz jej, czekam na ciąg dalszy!
Powiedz mamie, ma prawo wiedzieć. Potem może boleć jeszcze bardziej..
Co za śmieć.
Powinna poznać prawdę. Lepiej znac naweta tą najgorsza niż żyć w kłamstwie lub niewiedzy.. Jeśli to kiedyś wyjdzie na jaw będzie mieć do Ciebie żal..