#tHczG
Kilka miesięcy temu stanęłam na nogi, odzyskałam radość i sens życia, wróciłam do pracy. Nikt nie wie, że stało się tak, gdy zasmakowałam w imprezach, na których sypie się mnóstwo mefedronu, kryształu i amfetaminy. Nikt nie wie o tym, że zaliczyłam mnóstwo facetów, niektórzy są 10 lat starsi, inni 10 lat młodsi i niemalże mogliby być moimi uczniami. Nikt nie wie, że uwielbiam trójkąty i zamianę partnerów. Na co dzień jestem towarzyską, wesołą nauczycielką, bardzo lubianą przez uczniów i im oddaną. W weekendy zmieniam się w kogoś, przed kim staram się przestrzegać młodzież.
Wiem, że to hipokryzja, ale nie potrafię zrezygnować z "nowego" życia. Wiem również, że mogę przez nie stracić pracę, szacunek, poważanie. Ale pokusa jest zdecydowanie za silna.
Nigdy dotąd nikomu o tym nie mówiłam i wiem, że nie będę mogła przyznać się do tych dwóch wcieleń, bo stracę jedno z nich. Dlatego w tygodniu sprawdzam prace uczniów, a w weekendy oddaję się szaleństwu. Czuję się, jakbym była dwiema, zupełnie innymi osobami.
Z mojej perspektywy nie jest tak, że stanęłaś na nogi, odzyskałaś radość i sens życia. Raczej mocno i szkodliwie się znieczulasz, a prawdziwe uczucia masz wciąż nie przepracowane. Życie na krawędzi: coś się posypie i cała rozpacz do Ciebie wróci. Może jednak terapia zawczasu?
Ćpając nie usuniesz problemów emocjonalnych, a stworzysz nowe, w tym zdrowotne.
Nie oszukuj się i zastanów za wczasu, czy nie uciekasz przed konfrontacją z sobą, a nie prowadzisz "drugie życie".
Wyzwoliłaś się. Rodzice byliby dumni.
Większość ludzi ma różne oblicza, nie opowiadamy każdemu o wszystkim, to normalne.
Obawiam się, że kiedy zaliczysz mnóstwo facetów i ćpasz na imprezach z mnóstwem ludzi, to określenie "nikt nie wie" jest pewnym nadużyciem
Może to przeczytasz, a może i nie autorko. Mam nadzieję, że chociaż nie żyjesz weekendowo w tym samym mieście, ktoś cię może rozpoznać. Rób co uważasz za stosowne.
Miłej zabawy.
Nie wierzę.
Przez chwilę myślałam że opisujesz moje życie, przynajmniej to weekendowe
O, wiedziałam. Myślę sobie „wyzwolonemu się spodoba, przyjdzie i powie, że ona też”.
Skoro ci to pomaga to nie masz się czego wstydzić. Takie masz preferencje i to jest normalne
Nie, nie jest. Brzmi jak mania.
Niby dlaczego? Dziewczyna po prostu korzysta z życia