Miało to miejsce dwa lata temu. Byliśmy z moim chłopakiem razem już 4 lata. Warto dodać, że jestem maniaczką herbaty. Tego dnia bardzo się śpieszyłam do pracy, ale na filiżankę herbatki znalazłam czas. Nagle spojrzałam na zegarek. Byłam już spóźniona, a więc wzięłam szybki łyk w biegu do wyjścia. Wtedy coś wpadło mi do gardła. Zaczęłam się dławić, nie wiedziałam co zrobić. Przybiegł mój chłopak. Pomógł mi, zaczął naciskać mi na brzuch, akcja jak z lekcji edb w liceum.
I wtedy wyplułam powód mojego zadławienia... był to pierścionek zaręczynowy! Omal mnie nie zabił, ale oświadczyny oczywiście przyjęłam.
Dodaj anonimowe wyznanie
Dobrze że Ci ten pierścionek stanął jednak bo pare stow poszlo by sie w pi**:D
Pierścionek w herbacie?
Mądre... Mądre...
Haha :D
PS: witam bliźniaczko, też kocham herbatę! ;w;
I ja jestem herbatocholiczką