#srjuA
Znalazłam pokój u pewniej z pozoru miłej starszej pani. Do końca miesiąca miał tam mieszkać chłopak, a ja miałam się wprowadzić po nim. Podczas rozmowy zapoznawczej pani zaczęła strasznie na niego narzekać. Wypowiadała mu umowę, bo nie odkurzał, nie kąpał się, nie prał ubrań i śmierdział, nie mył naczyń, nie spuszczał wody w toalecie i wracał bardzo późno do domu, tak że ją za każdym razem budził.
Wcale jej się nie dziwiłam, że chciała się pozbyć takiego syfiarza.
Pierwszy dzień mieszkania z tą panią był całkiem OK.
Niemniej po trzech dniach zaczęły się problemy. Najpierw było, że za często się kąpię i powinnam się kąpać raz na trzy dni. Potem zaczęło się czepianie o to ile razy korzystam z toalety. Że każde spuszczenie wody słono ją kosztuje i powinnam chodzić się załatwiać tylko 3 razy dziennie i nie więcej.
O gotowaniu czy zmyciu naczyń mogłam zapomnieć, miałam jeść i pić z tych samych naczyń przez kilka dni, żeby nie marnować wody. Z pralki nie wolno mi było korzystać, brudne ciuchy woziłam do rodziców. O odkurzeniu pokoju też mogłam zapomnieć, bo szkoda prądu i worków, był tam dywan, który po prostu zwinęłam, żebym mogła chociaż zamieść gołą podłogę.
Wracałam z pracy po 14, dla niej to było za wcześnie i powinnam jeszcze iść gdzieś do znajomych czy na imprezę, byle nie siedzieć w domu i nie marnować jej prądu i wody. A jak zostałam na weekend, to wypominała, że powinnam pojechać do rodziców jak mam wolne. Czyli słowem, miałam płacić za pokój i najlepiej w nim nie mieszkać.
Ale że ja nie dam sobie w kaszę dmuchać, stawiałam się i po prostu robiłam swoje, kąpałam się ile razy chciałam, korzystałam z toalety ile razy chciałam itp. Potem wysłuchiwałam litanii, że marnuję prąd i wodę, ale za coś przecież płaciłam, prawda? I to niemało, bo pół mojej wypłaty za pełen etat.
Teraz pewnie zapytacie dlaczego nie rozwiązałam umowy od razu, jak zaczęły się problemy. Otóż pani wzięła dużą kaucję i w umowie zastrzegła, że jeśli rozwiążę ją przed czasem, kaucji mi nie zwróci. Żałuję, że nie udało mi się wcześniej porozmawiać z tym chłopakiem, ale ja go nawet nie widziałam.
Wyniosłam się jak tylko skończyła się umowa, na szczęście trwała tylko trzy miesiące. Pani była wielce zła, bo musiała szukać nową osobę i coś tam jęczała, że jak nikogo nie znajdzie, to się nie utrzyma sama, ale nie było mi jej ani trochę żal. Dodam, że wypalała dziennie półtorej paczki drogich papierosów (co sama mówiła) i przez to nie miała pieniędzy. Jak się wynosiłam, przyszła chętna na pokój dziewczyna, poczekałam na nią pod blokiem i jak wychodziła, powiedziałam co i jak.
Może ze mnie złośliwe babsko, ale po każdej takiej litanii chodziłabym do łazienki i puszczała dluuugo wodę do wanny "na uspokajającą kąpiel", albo bardzo dokładnie myła jeden talerz. Trzęsie mnie ze złości jak słyszę o czymś takim, wzięła kaucję, opłaty i jeszcze marudzi że za dużo używasz wody bo chcesz się umyć czy zmyć naczynia, no paranoja.
jakby baba gdzies wylazila to na cala jej nieobecnosc puscilabym wode
Mogłaś opisać babę w necie żeby trudniej jej było kolejnego frajera znaleźć.
nie wiadomo, jak dawno to bylo, ale tak bardzo dobry pomysl
wszelkie portale ogloszeniowe, spottedy, ujowe mieszkania do wynajecia itp.
10 lat temu czyli około 2010 roku. Już media społecznościowe były nieźle rozwiniete.
Mnóstwo jest takich sytuacji, mieszkanie u starej baby to koszmar...
Ostatnio było wyzwanie o je*anu starych bab prądem. :D
Mieszkam w Anglii i tu takich typow jest pelno. Lokator powienien placic, ale wielkie zdziwienie, ze korzysta z lazienki i kuchni, no bo przeciez powinien zyc tylko chyba strawa duchowa. Ma jakies dziwne wymagania, bo chce polke w lodowce i gdzies rozwiesic pranie. Wchodzac i wychodzac oczywiscie powinien przenikac przez sciany, zeby na nikogo sie nie natknac. A juz pytania: 'Czy bedziesz czesto gotowac?' slyszalam wielokrotnie. Nie, no dlaczego bym miala gotowac, lokatorzy to taki gatunek, ktory nie je i w zwiazku z tym tez nie korzysta z toalety.
Dobrze zrobiłaś. Ja kiedyś miesiąc mieszkałam z szaloną panią germanistką, która kazała oglądać telewizję w słuchawkach, zamykać dom na system 5 zamków, gdzie pomylenie kolejnosci blokowało drzwi XD, myć buty po powrocie do mieszkania (podeszwy pod kranem), wyłączać wifi na noc, bo rak i wiele innych.
pierwsza zasada wynajmu NIE mieszka sie absolutnie z wlascicielem
a juz szczegolnie ze stara baba
Uch trochę zburzę twoją pewność bo 3 lata wynajmowałam pokój u kochanej staruszki. Mieszkałam razem z nią i naprawdę ciepło wspominam ten okres.
bazienka, Stara baba to nic. Wynajmowałam kawalerkę u pewnego pana, nie mieszkał nawet ze mną. Drugiego dnia wpadł po coś, a tak naprawdę chciał mnie zgwałcić. Do tej pory boję się mieszkać sama, a jeszcze bardziej wynajmować mieszkanie u mężczyzny.
Przepraszam, ale jeśli masz licznik opłat i je opłacasz to mówisz takiej babie że za każdy litr wody zapłaciłaś.
Trudno żeby miała osobny licznik jak wynajmuje tylko pokój
ohoho ja mialam kiedys, licznik znajdowal sie nad kanapa w salonie i panstwo wlasciciele mogli sobie na niego patrzec w ramach popoludniowej rozrywki
No i bardzo dobrze zrobiłaś
Ciekawe czy tamta dziewczyna ,mimo Twoich ostrzeżeń się wprowadziła...
Ta pani to przypadkiem nie z Sosnowca? Brzmi bardzo podobnie do moich przeżyć że szkoły średniej. Tylko jeszcze do tego była wścibska i nie pozwalała prać prania.
I miała problem z włączonym światłem po 21.
brawo za ostrzezenie kolejnej osoby :)