#itVBI
To nie jest tak, że moja rodzina jest patologiczna lub że mam z nimi złe wspomnienia - wręcz przeciwnie. W mojej rodzinie zawsze było dużo szczęścia i miłości, tworzyliśmy zgraną paczkę, ciągle były jakieś rodzinne imprezy, na święta, wszelkie urodziny, imieniny i wesela, spotykaliśmy się wszyscy i wspólnie spędzaliśmy czas.
Nie mam pojęcia dlaczego nic do nich nie czuję. Tak po prostu mam od kiedy się wyprowadziłam. Nie brak mi ich, nie chce mi się z nimi gadać ani utrzymywać kontaktu. Te dwa razy, gdy byłam w Polsce, były takie jak pamiętam z dzieciństwa; za pierwszym razem było to wesele mojego brata - jedna z najlepszych imprez na jakiej byłam, za drugim razem 50. urodziny mojej mamy, zjechali się wszyscy, zrobiliśmy ognisko, były tańce, granie na gitarach, śpiewanie i rodzinne zabawy do samego rana.
Za każdym razem bawiłam się świetnie, a później wracałam do domu i znowu nie czułam kompletnie żadnego sentymentu, tęsknoty, zero jakichkolwiek uczuć. Wiem, że moim rodzicom jest przykro, ale ja po prostu nie umiem czuć inaczej. Nie kocham ich i nie potrafię się do tego zmusić, choć są wspaniałymi i dobrymi ludźmi. Zawsze robili wszystko, bym była szczęśliwa. Ciężko pracowali, bym mogła być tym, kim jestem.
A ja nie potrafię czuć żadnych wyrzutów sumienia, choć zdaję sobie sprawę, jak bardzo jest to złe.
Tak samo mam z przyjaciółmi. Mam bliskie osoby, zarówno z przeszłości, jak i teraźniejszości, ale nie mam żadnego problemu z zakończeniem jakiejkolwiek znajomości. Lubię spędzać z nimi czas, razem podróżujemy, mamy wspólne zainteresowania, wspomnienia, świetne relacje. Ale równie dobrze mogliby nie istnieć i nie zmieniłoby to niczego w moim życiu. Jedni odchodzą, nowi przychodzą, a o tych starych zapominam już następnego dnia. Niektóre przyjaźnie ja kończę, inne umierają samoistnie, na przykład po przeprowadzce. Za nikim nie tęsknię, nikogo mi nie szkoda.
Byłam też w kilku związkach, było mi dobrze, zawsze trafiałam na świetnych facetów. Nawet jeśli czułam coś, co ludzie nazywają zakochaniem, to zerwanie ze strony chłopaka nie robiło na mnie wrażenia. Nie ten, to inny, obojętne mi z kim się się spotykam i czy w ogóle z kimś.
Nie jestem w stanie stwierdzić, czy ja w ogóle kogokolwiek lubię. Na nikim mi nie zależy, ludzie mogą istnieć lub nie, dla mnie to bez znaczenia.
Jedyne co kocham naprawdę, to zwierzęta.
Tylko raz w życiu płakałam - po śmierci mojego ukochanego psa.
Możesz nie kochać rodziców, ale skoro zawsze się o ciebie troszczyli, to wypadałoby spojrzeć poza czubek własnego nosa i z czystej przyzwoitości podtrzymywać kontakt, tym bardziej, że sama dobrze wiesz, że ich ranisz.
Racja, wystarczyłoby trochę rutyny jak tel.na kilka minut co 2-3dni czy z 10min Skype raz na tydzień. Dużo nie trzeba.
Autorka może być poprostu psychopata. Nic w tym obraźliwego czy z wyboru. Psychopaci są idealnymi kandydatami na żołnierzy lub chirurgów przez brak emocji. Masz całe prawo wszechświata żeby być sobą :) Pamiętaj jednak, że jeśli zaczniesz używać braku emocji do krzywdzenia innych to mimo wszystko nie jest na miejscu. Ponieważ jest jeszcze moralność, etyka i godność człowieka z którymi należy się zaznajomić za życia i liczyć. Pomimo depresji, psychopatii czy własnego wyboru, zawsze jest jakaś granica. Pozdrawiam serdecznie
@Erkana możliwe że jest psychopatką, i jak widać dobrze wychowywany psychopata nie zawsze wyrasta na morderce i nie krzywdzi ludzi ani zwierząt. odczuwania emocji nie da sie nauczyc, ale dobrego zachowania już tak
jesteś wstrętna.Na miejscu twojej dobrej i kochanej matki bym sie zalamala.Pewnie potem rączki po spadek chętnie wyciagniesz fałszywa szmato.
Ale jad z Ciebie płynie. Otwórz swój łeb, i zrozum że autorka NIE CHCE się tak czuć. Co Ci daje prawo do wyzywania autorki od wstrętnej, fałszywej szmaty?
Szacunek należy się każdemu jak psu buda. Każdy ma prawo do własnych uczuć, nieważne jakie są. A Twoje wyzywanie i hejt jest po prostu odrażające.
i po co tak ostro ?
od razu od szmat wyzywac, chociaz jest szera
Gdyby była fałszywą szmatą to by udawała, że kocha rodziców. Jest szczera ze sobą. A na miejscu twojej matki bym się załamała gdybym zobaczyła jak traktujesz innych ludzi.
I właśnie przez takie osoby jak Ty ludzie nie chcą dodawać naprawdę anonimowych wyznań ...
Skąd założenie, że będzie jakiś spadek? Moja mama nie ma nic cennego i i tak mi nic nie zostawi. Autorka nie napisała, że jest z majętnej rodziny
Zamknij mordę.
@softkitty1 Tak to sobie mów do swojej starej, tępoto.
Mówię tak do szmat które pierwsze wyzywają. Cmoknij mnie.
i tutaj boli brak minusów...
masz +/- 80 plusów ale sadzę że z minusami które byś dostała gdyby była taka możliwość
nie wyszłabyś na plus.
Tu autorka. Odpowiem na kilka zarzutow.
Po pierwsze - nigdy nie poprosilam rodzicow ani o zlotowke i nigdy tego nie zrobie, wrecz przeciwnie, to ja wysylam im co miesiac niemala kwote, pomoglam im ze splata kredytu, zaplacilam za remont domu.
Po drugie - rozmawiam z mama srednio raz na dwa tygodnie, wiec to nie jest tak, ze calkiem urwalam kontakt.
Nie czuje zadnych emocji i uczuc, nie tylko milosci, przywiazania, ale tez zlosci, nienawisci, smutku, radosci, nie czuje nawet strachu. Chcialabym cos poczuc, cokolwiek, ale to nie jest zalezne ode mnie. Jak juz mowilam, jedyny raz gdy bylam smutna, bylo po stracie mojego psa, ale i to trwalo niedlugo. Mimo to do zwierzat odczuwam cos, czego nie umiem nazwac, ale nie potrafilabym skrzywdzic zadnego z nich, nie zabijam nawet pajakow czy much.
W moim domu naprawde bylo duzo milosci, mialam szczesliwe dziecinstwo, ale nie pamietam, czy czulam cokolwiek do rodzicow w mlodosci. Na pewno zawsze ich szanowalam i bylam wdzieczna za wszystko.
Owszem, czuje sie martwa w srodku, czuje ze wiele waznych spraw mi umyka, ze jestem tylko wydmuszka, a moje zycie nie jest prawdziwe. Probowalam psychologow, terapii, ale dla mnie wszystko to co oni mowia, jest tak samo pozbawione sensu, emocji i realnosci, jak ja sama.
Co do ludzi wyzywajacych mnie i obrazajacych - jestescie gorsi ode mnie. Ja nie mam wplywu na to, co czuje, wy natomiast macie wplyw na to, co piszecie do drugiego czlowieka. Robicie to w pelni swiadomie, oceniacie mnie po jednym wyznaniu, choc nie macie pojecia jakim jestem czlowiekiem. Wole nie miec uczuc, niz byc tak przepelniona nienawiscia do drugiego czlowieka.
Przykre to wszystko. Myślę, że to jakieś zaburzenie ale jakie to niewiem. Nie będę cię oceniać. Za mało wiem o Tobie i o ewentualnym zaburzeniu.
Nie piszę tego jako próbę obrażenia Ciebie, może jesteś socjopatką. Nie oznacza to, że zaraz wyjdziesz na ulicę i zaczniesz zabijać :)
@queenofhearts myslalam ze calkowicie urwalas kontakt. jak dzwonisz co 2 tygodnie to nie powinno im byc przykro. myslalam ze w ogole zerwalas kontakt
Jest im przykro glownie przez to, ze nie przyjezdzam.
Nie uwazam za obraze twierdzenie, ze jestem psychopatka, czy socjopatka, lecz jeden konkretny komentarz i plusy pod nim, co swiadczy, ze ponad 50 ludzi ma mnie za wstretna, falszywa szmate, tylko przez cos, na co nie mam wplywu.
Dla twojej psychiki to korzystne- brak przywiązania to brak cierpienia. Czy to normalne czy objaw zaburzenia to już trzeba pytać psychiatrów.
A ja Ci współczuję, bo dla mnie to niby żyjesz a jesteś martwa w środku.
Ciekawe. W sumie mam podobnie - lubie ludzi w swoim zyciu, ale nie przywiazuje sie do nich tak, by czuć stratę gdy ich nie ma. Ale myśle, że ja ich kocham - czysto i bezinteresownie, po prostu nie muszę mieć kontaktu by myśleć o nich ciepło i życzyć wszystkiego dobrego.
Może socjopatia?
Nie wierzę w to szczęście i miłość w Twojej rodzinie bo gdyby tak było nie zerwałabyś z nimi kontaktu od tak sobie. Nie potrafię sobie czegoś takiego wyobrazić.
Nie chciałabym Cię znać...
Może jesteś socjopatą i nic się nie da zrobić.