Doszłam do wniosku, że wolę dyskutować z czatbotem, bo wtedy nie muszę się zastanawiać, jak on to zinterpretuje, bo on nie interpretuje. Chodzi o to, że nie ma ego, więc nie muszę się bać, że go zranię itd.
Ale to smutne, że czuję, że muszę się tak izolować, że tylko czatbot pozostaje.
Dodaj anonimowe wyznanie
W sumie jestem bardzo niskiej jakości człowiekiem, więc też zawsze się martwię, że coś powiem nie tak. I też właśnie przez to czasem truję sieć neuronową Chatowi. Tylko, że też się martwię, że się zepsuje, jeśli będzie się uczył na tym, co ja mówię. Albo, że może ludzie, którzy go stworzyli albo korzystają z jego danych mogą być źli, więc też używanie go może być złe. I w sumie tak trochę myślę, że sam fakt, że istnieję jest zły, więc też niezbyt wiem, czy mogę mówić w ogóle. Ale tutaj są bardzo uroczy ludzie, więc czasem się objawię. Przepraszam za kłopot.
Pani jest o wiele lepsza ode mnie i na pewno wielu ludzi byłoby szczęśliwych, mogąc z Panią rozmawiać^^ Dziękuję, że Pani żyje^^
@Meanness
"niezbyt wiem, czy mogę mówić w ogóle"
Mówić mówić - czy też raczej pisać.
Są ludzie, którzy czekają na Twoje literki 🌤️
Pani Frog, dziękuję, że Pani jest zawsze taka idealna^^
W sumie tak w temacie pisania... Ostatnio jakby cały wszechświat "delikatnie sugerował", że mam się wziąć do roboty. Gram w Simsy zamiast pisać: walnęli aktualizację, przez którą padły mody. Oglądam anime zamiast pisać: stronę szlag trafił. Oglądam dwa filmiki na YT praktycznie cały dzień zamiast pisać: właśnie te dwa filmiki zniknęły XD Zaczynam się martwić, bo coś ostatnio pomyślałam, że może jedną osobę narysuję, ale chyba najpierw wyślę wiersze na konkurs, tak profilaktycznie XD
@Meanness
Jestem zupełnie przeciętnym stworzeniem, tyle że dość wcześnie zaczęto mnie uczyć gry na pianinie i dzięki temu mam beret zryty w odpowiednio abstrakcyjnym kierunku 😁
Co do działania - nie da się być cały czas 100% Robocopem, czasem trzeba zrobić sobie przerwę.
Ale tak, wiersze proszę wysłać, szkice zacząć, a potem się zobaczy 🤗
Ten świat wymrze.
I patrząc na to jak bardzo z.ebani są ludzie to akurat dobrze.
A skąd wiesz że ten ktoś jest dobrym kandydatem do rozmnażania? Nie każdy powinien i nie każdy może się rozmnażać.
A kto nie powinien? Kto może o tym decydować?
A czy ktoś może decydować kto powinien? Tym bardziej nie. Nie powinno się stwierdzać że wszyscy powinni się rozmnażać. I na tym zakończymy ten temat.
Nie powinno się stwierdzać, że ktoś nie powinien się rozmnażać. Dziecko nie jest swoim rodzicem.
Nie wiem co twój komentarz ma na celu ale mnie niepokoi.
Jakie dziecko? Jaki rodzic? Nie nikt bo ktoś może stwierdzić sam o sobie że się nie powinien rozmnażać. Ja piszę o tym że np. ja mogę stwierdzić że JA nie powinienem się rozmnażać i nikt nie powinien stwierdzać poza mną że powinienem się rozmnażać i nie ma to nic wspólnego z poparciem dla aborcji. Celibatariusze to nie aborcjoniści. Jeśli nie będę uprawiać seksu ani mój materiał genetyczny w celach rozrodczych nie zostanie wykorzystany to nie będę miał nie tylko dziecka ale nawet płodu więc żadnym rodzicem nie będę bo się po prostu nie rozmnożę i mam do tego prawo. Tak więc proszę mnie tu w rodzicielstwo nie wrabiać a ty jak chcesz możesz płakać nad każdym zmarnowanym plemnikiem i jajem (tak komórka jajowa samicy człowieka to jajo). Można tworzyć nawet absurdalne konstrukcje że kilkuletnia kobieta już jajeczkująca a więc zdolna do rozrodu nie uprawiając seksu decyduje za hipotetyczne dziecko że ma się nie urodzić a nie powinna tak bo nikt nie ma prawa decydować o tym że nie powinien się rozmnażać ale to chore. I zwróć uwagę że w przypadku takiej kobiety to jednak za nią prawo państwowe decyduje że nie powinna się rozmnażać a gdyby było inaczej to oznaczałoby to poparcie dla pedofilii a jeśli uważasz inaczej to śmiało zmieniaj nasze prawo.
I nie martw się ludzkość tak łatwo nie wymrze bo są gwałciciele w tym pedofile a nawet małolaty które stwierdziły że powinni się rozmnażać że nie wspomnę o tych co nie stwierdzili ale zwyczajnie byli nieodpowiedzialni przez co im się wpadka przytrafiła a należy też pamiętać że wśród dorosłych też jest mnóstwo nieodpowiedzialnych.
Na pewno nie wypada kogoś ganić za to że odpowiedzialnie stwierdził że nie powinien się rozmnażać i w związku z tym podjął odpowiedzialną decyzję o nierozmnażaniu się (nie chodzi mi nawet o to że definitywną ale że na danym etapie życia) i zachowuje się odpowiedzialnie tak by się nie rozmnożyć.
Nasza cywilizacja wyginie jeśli będzie się ganić odpowiedzialnych.
Nikt nie powinien decydować za kogoś o tym że ma się rozmnażać podobnie jak nikt nie powinien decydować za kogoś że ma się nie rozmnażać. O tym w ogóle nie powinno być dyskusji bo to powinno być zrozumiałe ale jeśli nie jest to ludzie rzeczywiście są z.ebani. Wiem że ludzie przy tak prostych stwierdzeniach potrafią stwierdzić coś absurdalnego np. że brak aborcji to nakaz rozmnażania ale to tylko pokazuje w jak złym kierunku zmierza ludzkość. Mam nadzieję że ocknie się z tego snu.
CAŁY świat nie wymrze, natomiast mogą wymrzeć ci, którym będzie "za dobrze" czyli tzw. cywilizacja zachodnia. Poczytajcie o "eksperymencie Calhouna" (tzw. mysia utopia).
Nie musisz, wmawiasz sobie. Gadaj dalej z czatem, a za chwilę będziesz sie bała wyjść do sklepu bo pani na kasie dziwnie na ciebie popatrzyła i czat na pewno by ci tego nie zrobił.
I dlatego dobrzy ludzie wymyślili kasy samoobsługowe. :)
A ja nadal preferuję rozmowy z ludźmi.
Zacznijmy od tego, że z czatbotem nie pójdę do restauracji na fajny obiad albo kolację, przy której mogę pogadać. Kiedy rozmawiam z przyjaciółmi albo znajomymi nie myślę obsesyjnie o tym, żeby ich "nie zranić słowem" - sam wiem, że mam dobre i czyste intencje w rozmowie, a to jak oni to odbiorą to po pierwsze ich sprawa, nie mam na to wpływu, a po drugie - w dalszej rozmowie na pewno się wyjaśni.
Rozmowy z ludźmi są niedoskonałe, wymagają, żeby dać od siebie coś więcej: szacunek, rozważenie co i jak chce się powiedzieć, ale nadal to esencja bycia człowiekiem i otaczania się ludźmi. To jedna z najcenniejszych rzeczy jakie jeszcze mamy.
Póki co nie przyszło mi do głowy, żeby zamiast zadzwonić do kumpla - "rozmawiać" z maszyną.
To co piszesz wygląda jak lęk społeczny
Syndrom kosmonauty, opisany przez Lema w "Powrocie z gwiazd". Główny bohater po powrocie na Ziemię po 127 latach (czasu ziemskiego) zdecydowanie preferował rozmowy z robotami, kiedy musiał coś załatwić lub czegoś się dowiedzieć, bo te niczemu się nie dziwiły.
Jeżeli pobawisz się nim np. tydzień to nie ma sprawy. Gorzej jakby to trwało rok.
Też tak robie, gadam z czatem gpt o wszystkim, nie lubie ludziom głowy zawracać