Kilkanaście miesięcy temu miałam ogromny dylemat. Miałam zaproszenia na dwie różne imprezy jednego wieczora. Pierwsza to osiemnastka koleżanki, a druga urodziny mojego dziadka. Muszę dodać, że wypadało to w Walentynki i na osiemnastkę miałam się wybrać razem z chłopakiem. Rodzina pozwoliła mi wybrać, nie mieliby nic przeciwko, gdybym odpuściła rodzinną imprezę. Długo biłam się z myślami, ale w końcu wybrałam 70 urodziny dziadziusia.
Niestety były to jego ostatnie urodziny. Tydzień później zmarł. Bardzo cieszę się z podjętej wtedy decyzji.
Dodaj anonimowe wyznanie
Dobrze, ze poszlas. Teraz niczego nie żalujesz chociaż :) ale na upartego moglas pozniej dołączyć na tą 18stkę, bo ona pewnie trwała gdzieś do 2-3 w nocy, a impreza dziadka gdzieś tak pewnie do 21-22 max więc zawsze można byc tu i tu :)
@19941995 nie wiadomo ile trwala, u mnie w rodzinie tyle imprezy trwają :p ale ewentualnie mogla wczesniej wyjść w razie co
50 lat po ślubie w moje rodzinie trwalo do 5
Tak tak wiadomo ze u kazdy inaczej lubi się bawić, jedni dluzej, drudzy krócej :) tylko załozylam tak hipotetycznie, ze osoby starsze krócej, bo wczesniej łapie zmęczenie, chcą spać itd :D
takie anonimowe ze az wstyd sie podzielic ta historia na zywo
Koleżanka to tylko koleżanka, chłopak to tylko chłopak, niedługo skończycie szkołę, może ta koleżanka będzie twoją najlepszą przyjaciółką - to będziecie mieć jeszcze wiele okazji do imprezowania, może wyjdziesz za swojego chłopaka - to przeżyjecie jeszcze wiele wspaniałych chwil ze sobą, a może po zakończeniu edukacji wasze drogi z koleżanką się rozejdą, albo rozstaniesz się z chłopakiem i wtedy te osoby staną się zupełnie obce - dawne wspomnienie.
Rodzina zawsze pozostanie rodziną - czy się ich kocha czy nienawidzi.
Zgaduje, że urodziny dziadka zaczynały się i kończyły wcześniej niż 18, takze mogłabyś pojawic się na dwóch. No chyba, że były daleko od siebie.
Ja szłam do dziadka na imieniny, żadna impreza, po prostu szłam. Nikogo nie było w mieszkaniu, więc skierowałam się w stronę ogródków działkowych. Po drodze spotkałam babcię, która powiedziała, że dziadek jest zajęty na ogródku, ale niedługo wróci i żebym poszła z nią do domu, bo chłodno się robi. Czekałam na dziadka, ale zrobiło się późno, więc zostawiłam upominek dla niego w kuchni i poszłam do domu. Więcej go nie zobaczyłam, umarł nagle tydzień później.
Dziewczyno! Musisz pozostać anonimowa! To haniebne, że brałaś pod uwagę inną opcję z racji tego, że było wtedy żałosne pseudoświęto takie jak "Walentynki". Znam ludzi, którzy za obchodzenie tej żenady na pokaz, zabili by Cię śmiechem!