#s6b18
Niemniej jednak czasem żal mi jej było, bo emocjonalnie reagowała na zaczepki - czasem może za bardzo. Koledzy z pracy prywatnie sądzili, że "coś jest z nią nie tak". Postanowiłam się do niej zbliżyć, poznać ją lepiej. Po jakimś czasie zaprosiłam X do siebie do domu na kawę i babskie ploty.
Po jej wyjściu zauważyłam brak naszyjnika - nie szczególnie cennego, ale mającego dla mnie wielką wartość sentymentalną - przypominał mi o pewnym ważnym wydarzeniu w moim życiu. Tuż przed jej przyjściem zdjęłam go i odłożyłam na toaletkę. Wsiąkł. Miałam brzydkie podejrzenia, ale nie chcąc nikogo fałszywie oskarżać, przetrząsnęłam całe mieszkanie. Nie ma.
Minęło parę tygodni. Pewnego dnia zauważyłam swój naszyjnik na szyi X. Nie było mowy o pomyłce - był bardzo charakterystyczny, przywieziony przeze mnie z Norwegii wiele lat temu. Zdybałam X po pracy, wprost pytając, skąd go ma. Patrząc mi prosto w oczy, wcisnęła jakąś bajeczkę - a ja również prosto w oczy odpowiedziałam jej, że łże jak z nut i ma mi go zwrócić. Zaczęła krzyczeć, szarpać mnie, a potem uciekła. Następnego dnia dostałam wypowiedzenie. Później dowiedziałam się, że X ciężko "pracowała" po godzinach z szefem, więc gdy tylko mu się poskarżyła, wywalił mnie w trybie nagłym.
Kilka tygodni temu, przeglądając CV, które przyszły do firmy mojego męża (pomagam mu w rekrutacji), natknęłam się na papiery X i jej list motywacyjny. Oprócz standardowych formułek pisała, że utraciła tymczasowe źródło dochodu, a ma na utrzymaniu czteroletnią córeczkę (policzyłam sobie i chyba wiem, kto jest tatusiem...), więc bardzo potrzebuje tej pracy...
Nie muszę chyba mówić, że nawet nie została wzięta pod uwagę. Nie jestem aż tak szlachetna.
Ja bym ją zaprosiła na rozmowę i zażądała zwrotu naszyjnika
Dokładnie to samo chciałam napisać. :D
NiebieskiMotylek to przez wyznania o kupie :)
A co ci pies winny? :/
Ja bym ją zaprosiła na rozmowę kwalifikacyjną i wtedy wywaliła :d
Podzielam twój sposób jest iście szatański ale doskonały
Szkoda, że nie odzyskałaś naszyjnika. Chociaż, może Ci się jeszcze udać, w końcu w CV masz jej numer telefonu i chyba adres. Ja bym walczyła.
Cholera. Tego naszyjnika mi szkoda...
W takiej sytuacji mało kto zachowałby się szlachetnie w stosunku do tej Pani.
Na anonimowych pojawia się dużo historii które mają jedną wspólną cechę. Autor poznaje kogoś, ten ktoś zrobił coś złego, po jakimś czasie ta zła osoba zazwyczaj przychodzi do autora wyznania prosząc o pracę. Zazwyczaj nie wie że to jest on.
Takie moje przemyślenia ;)
Nienawidzę takich ludzi. Jakie chamstwo, jak można się tak zachowywać..
Szkoda, że nie odzyskałaś naszyjnika. Ja bym ją chyba zaprosiła na rozmowę, ciekawe, jak by zareagowała.
Jaki ten świat jest mały 😏
Mogłaś zgłosić kradzież na policję.