#s5ZLH
Lila poznała go na jakiejś imprezie niedługo po maturze. Ja już wtedy miałam narzeczonego (teraz już jesteśmy małżeństwem) i synka.
Siostra szybko zakochała się po uszy. W ciągu miesiąca wyprowadziła się od rodziców i zamieszkała u chłopaka, i jego znajomych. Dostała się na studia, przez pierwszy semestr szło jej świetnie. Potem ja bardzo poważnie chorowałam i nie miałyśmy za bardzo kontaktu, a rodzice nic mi nie mówili.
Kiedy wróciłam do zdrowia, dowiedziałam się, że Lila zaczęła zawalać naukę. Stypendium i kasę od rodziców przeznaczała na utrzymanie siebie i swojego chłopaka, który niczym się nie zajmował. Rodzice próbowali nie dawać jej pieniędzy, ale umiała brać ich na litość. Niestety jej chłopak już wtedy ostro brał i zaczął ją w to wciągać. Nikogo nie słuchała. Wyleciała ze studiów, a wkrótce potem jej ukochany poszedł do więzienia. Załamała się totalnie, w dodatku okazało się, że jest w ciąży. O dziwo, dzięki temu się ogarnęła. Zamieszkała z rodzicami, kiedy jej córka trochę podrosła, poszła do pracy. I prawie trzy lata było dobrze. Dopóki ukochany nie wyszedł na wolność. Rodzice kategorycznie odmówili, żeby z nimi zamieszkał. Więc siostra w zasadzie z dnia na dzień rzuciła pracę i szkołę policealną, małą zostawiła rodzicom. Znowu wrócili do narkotyków, co gorsza szybko wzięli się za heroinę. Żadne rozmowy do Lili nie docierają. Na rodziców jest wściekła, bo za radą psychologa nie wspierają jej w żaden finansowy sposób. W dodatku straciła prawa do córki. Ponieważ nasz ojciec poważnie choruje i oboje z mamą nie mają tyle sił do opieki nad małym dzieckiem, ja i mąż jesteśmy dla małej rodziną zastępczą, zwłaszcza że i tak planowaliśmy adopcję.
Rodzice są załamani, doszukują się swojej winy w sytuacji siostry. Bardzo mnie to boli i denerwuje zachowanie Lili, ale kiedy jest ze swoim facetem, totalnie nic do niej nie dociera, uważa, że wszyscy chcą zrobić im na złość. Boję się też, że przedawkuje albo zarazi wirusem HIV. Mieszkają w melinie, żyją z pomocy opieki społecznej, czasem wyżebrzą coś na mieście. Kiedy pożyczałam jej pieniądze, kupowała tylko narkotyki i alkohol, więc przestałam. Mnie też nienawidzi. Jest młodą dziewczyną, ale wygląda na dwadzieścia lat starszą. Zainteresowanie córką udaje kiedy czegoś chce. Podczas ostatniej wizyty kiedy poszłam po małą, zdążyła ukraść radio, trochę drobnych i uciec. Mój mąż namówił mnie na pójście na policję. Siostra na razie trafiła do szpitala (była totalnie naćpana). Boję się co będzie dalej.
Takich ludzi się zamyka w ośrodku. Sami nie mają szans (lub bardzo niewielkie), żeby wyjść samemu z ćpania. A przy heroinie to już w ogóle.
Ale najpierw sama musi chcieć rzucić. Inaczej nic to nie da, bo po wyjściu z tzw detoxu dalej będzie grzać. Z heroiny niewielu wychodzi na prostą...
Raz ćpun to zawsze ćpun.
To co napisałaś/eś jest bardzo krzywdzące. Przez 2 lata nie było tygodnia, żebym czegoś nie wzięła, zazwyczaj w kolosalnych ilościach. Od ponad roku jestem czysta i wcale mnie do tego nie ciągnie. Nie uważam się już za ćpunke. Z tego da się wyjść.
Frazes, który łatwo powtórzyć. Taki łatwo zapamiętywalny. Blondynki są głupie. A matki przestają mieć mózg po urodzeniu dziecka. Proszę, powtarzaj dalej.
Przykro mi to mówić ale jest nie wielka szansa, że siostra z tego wyjdzie. Chyba, że ten jej facet zaćpa się na śmierć szybciej niż ona.
Twoja siostra jest dorosła. To ona decyduje o swoim życiu. Nie możecie jej zmusić do zmiany i porzucenia tego co robi jeśli ona tego nie chce. Nawet jeśli wam się uda ją zmusić to i tak będzie do tego wracać. To takie błędne koło
Podstawa by rzucić jest to by tego chcieć. Bez tego wszelkie przymusowe odwyki traca sens, bo i tak wróci do ćpania.Patrząc na opis to niestety sytuacja jest co najmniej ciezka. Sam odwyk od opioidów jest absolutnym koszmarem - w sumie można to porównac od tego, że ktoś złapał jakas wybitnie paskudna wersje grypy zwykłej i żołądkowej - z objawami mniej wiecej 10 krotnie silniejszymi niż normalna wersja. Plus jeszcze taka różnica, ze o ile przy nromalnej chorobie jest się absolutnie wymietym i mozna i kilka dni przespac - to tu jednym z pierwszych objawow jakie sie pojawiaja, to calkowita, totalna bezsennosc.
Samotnie, w domu zrobic sobie odwyk może się sprawdzic przy lekkim uzależnieniu od dosc lagodnych srodkow i nie trwajacym zbyt dlugo - w momencie gdy trwa to jednak juz lata i w gre wchodza substancje typu hera - proba w domu moze sie skonczyc tragicznie - objawy odstawienne to nie tylko kwestia fatalnego czucia sie - sa rowniez niebezpieczne.
Nie ma sensu pomagać komuś, kto i tak ma to w dupie. Jest jakiś odsetek degeneratów w społeczeństwie i niestety, Twoja siostra i jej konkubent zasilają tę ilość. Szkoda Twojego zdrowia na walkę z wiatrakami. Oboje do utylizacji, dla osób z nalogami które nie podejmują leczenia nie powinno być żadnej pomocy socjalnej.
Popieram
Przepraszam, ale powinnaś odpuścić i myśleć o swoim i małej zdrowiu psychicznym. Twoja siostra raczej z tego nie wyjdzie. Nie możesz jej w żaden sposób pomoc.
Albo twoja siostra da się zamknąć w ośrodku, albo zostanie całkiem sama z tym ćpunem. Niestety, bez jej chęci nic nie poradzicie.
Nie dopuszczać do kontaktu z dzieckiem! Małej nie są potrzebne wspomnienia zaćpanej mamuni, która ma ją w dupie i przychodzi tylko po to, by chyłkiem coś ukraść. Nie ma co dzieciakowi fundować dodatkowej traumy i późniejszej psychoterapii.
Zero kasy, zero kontaktów z dzieckiem. To jest JEJ wybór. Ona zrezygnowała z tego dziecka, zostawiła go jak stary, dziurawy sweter i poszła, nie oglądając się za siebie.
Jeśli się kiedyś ogarnie i będzie chciała kontaktu z córką - to jak najbardziej. Ale dopiero po odwyku i dłuższym czasie abstynencji.
I nie, żadne tłumaczenia do niej nie przemówią. Jeśli była w stanie zostawić własne dziecko dla swojego Alvaro, to już nikt i nic jej nie przemówi do rozumu.
Jeśli masz wystarczająco otwarty umysł, zainteresuj się ustawieniami helingerowskimi. To jedyne wyjście jakie widzę, by pomóc Twojej siostrze. Jeśli trafisz na dobrego prowadzącego, jest szansa pomóc dziewczynie. Polecam pójść na ustawienia najpierw jako obserwator i zobaczyć, co to jest i o co w tych chodzi. Wtedy będziesz wiedziała, czy jesteś gotowa na ustawienia waszego rodu.