#K1UFa

Ostatni rok mieszkam z rodzicami. Kiedyś wizja wyprowadzki wydawała mi się tak ponura. Czułam, że jako najmłodsze dziecko jestem bardzo przywiązana do rodziców.
Teraz czekam na to. Czuję, że bardzo się od nich oddaliłam. Na pewne rzeczy zobojętniałam, a na niektóre nie. Oto jedna z rzeczy, która mnie dręczy.

Mój tata jest poważnie chory od ponad roku. Można o nim powiedzieć jako o niepełnosprawnym, bo tak naprawdę stale potrzebuje opieki: trzeba nakarmić, napoić, przewinąć czy nawet rękę przełożyć. Leczenie nie przynosi spektakularnych rezultatów.

Mam poczucie, że znienawidziłam swój dom. Że nienawidzę mojego taty. Za to, że zachorował. Za wcześnie.

Piszę to, bo nikomu nie jestem w stanie tego wyznać, nie może mi to przejść przez gardło i nawet jak sama to czytam, to czuję obrzydzenie do siebie.
I to ciągłe poczucie winy, bo coś odburknęłam zamiast być miłą czy po prostu chcę, żeby to się skończyło.
milka90 Odpowiedz

Wiem co czujesz. Mój dziadek zachorował gdy byłam mała. Pomagałam w opiece nad nim przez prawie cały czas jego choroby. Na początku podawałam mu sok lub mleko przez słomę a później karmiłam, Pamiętam jak się wściekałam, ze je zbyt wolno, że się zachłysnął i kaszle plując na wszystkie strony. Czasami żeby się szybko wyrobić z karmieniem dawałam mu naprawdę ogromne porcje. Gdy mnie wołał uciekałam z domu udając że nie słyszę. Nie chciałam go słuchać, bo niewiele rozumiałam z tego co mówi. Po 7 latach jego choroby dołączyła do niego babcia. Trzeba było jej pilnować, żeby nie zostawiła włączonego gazu. Gdy leżała sparaliżowana to ją też musiałam karmić. Ona w przeciwieństwie do dziadka była agresywna. Rzucała kubkami itd. Starałam się pomagać moim rodzicom jak tylko mogłam. Oni cieżko pracowali by to wszystko jakoś funkcjonowali. Mój tata przez dźwiganie dziadka miał operację kręgosłupa. Mama też ma kręgosłup w kawałkach. Dziadkowie zmarli gdy miałam 15 lat. Śmierć babci przyniosła mi ulgę, spodziewałam się jej. Natomiast śmierć dziadka to był koszmar. Pamiętam jak się darłam. Chcę Ci tylko powiedzieć, że rozumiem jak Ci ciężko i że masz do tego prawo. Nie spodziewałaś, że takie coś Cię spotka. Wiem, że nienawidzisz czasami ojca, ale to normalne uczucia. Kochasz go mimo wszystko. Dlatego bądź dla siebie łaskawa i nie katuj się tym, że masz złe myśli. Ja przez długi czas nie mogłam sobie wybaczyć tego, że uciekałam przed dziadkiem, że pchałam w niego jedzenie i nie chciałam go słuchać. W sumie nadal mnie to boli i ciężko mi z tym żyć, ale wiem, że byłam dzieckiem i miałam do tego prawo w trudnej sytuacji.

agr74ha

Też musiałam się opiekować moimi pradziadkami, gdy przestali być samodzielni. Jasne, denerwowało mnie to czasami, ale nigdy nie miałam do nich o to pretensji i były to tylko wewnętrzne odczucia, których nikomu nie dawałam odczuć. Oni mną się opiekowali, więc czemu ja miałabym nie docenić tego i pamiętać o tym, kiedy role się odwróciły.

RosaVarAttre

Norskekatten "Po 7 latach jego choroby dołączyła do niego babcia", "dziadkowie zmarli gdy miałam 15 lat". Z tego wynika, że kiedy to się zaczęło miała maksymalnie 8...

AlaAla21

Ta jasne, już widzę jak poddają członka rodziny eutanazji. Mówią mu, to co, pa pa. Jak tak można powiedzieć w ogóle.

anula3366 Odpowiedz

Anonimowe nawet bardzo.
Przykre jeszcze bardziej, współczuje Twojemu tacie i ciężko mi zrozumieć Twoje podejście. Taka trochę egoistka z Ciebie z typu co rodziców na starość do domu starców najlepiej oddać bo już przeszkadzają.
Spróbuj zmienić podejście, Twojemu tacie jest bardzo ciężko a mimo, że wprost pewnych rzeczy nie mówisz na pewno widzi, że czujesz do niego wstręt, bo tak to odebrałam.

karolyfel

Poopiekuj się kimś tak chorym jak tata autorki uczciwe 24/7 przez rok, dwa, trzy...
Zapewniam, bardzo dużo dowiesz się o sobie.
Wtedy wróć i pogadamy.
Autorce życzę siły, tacie autorki życzę zdrowia.

anula3366

Z wyznania nie wynika, że ona się nim opiekuje, tylko że ojciec wymaga tej opieki natomiast mieszka z obojgiem rodziców. Gdyby rzeczywiście miało tak być, że to ona się nim cały czas zajmuje wtedy można by było zrozumieć, że ma po prostu dosyć. Widocznie inaczej zinterpretowałam wyznanie.

ananas1ek

W sumie z wyznania też wynika, że autorka ma jakieś starsze rodzeństwo, które już z nimi nie mieszka.
Oni się wyprowadzili, więc czemu ona miałaby tego nie zrobić?

bazienka

cos mi sie wydaje, ze ta opieka spada na (obecnych) domownikow a powinna obejmowac wszystkich po trochu
koniecznosc ciaglej opieki, swiadomisc, ze matka zostanie sama z wiekszoscia obowiazkow i czucie sie wyrodnym dzieckiem tylko dlatego, ze chce sie zyc normalnie, po swojemu tez nie jest najfajniejszym uczuciem
mam nadzieje,z e uda im sie zorganizowac opieke tak, by kazdy pomagal i nikt nie byl wykorzystywany

CyraneczkaZKoviru

Dzieci nie mają żadnego obowiązku aby zajmować się rodzicami, przeważnie przychodzi to naturalnie przez uczucia, dzieci po prostu chcą na starość się opiekować rodzicami. Ale pamiętajcie że nigdy NIC NIE MUSZĄ wobec rodziców i tyle.

agr74ha

Cyraneczka - dzieci muszą wobec rodziców dokładnie tyle, ile rodzice ofiarowali im. Adekwatnej opieki można się domagać przecież nawet w sądzie. Skoro jej nikt nie zostawił na pastwę losu to i ona powinna się odwdzięczyć. Jasne, cała rodzina powinna się opiekować, ale to nie zmienia faktu, że najmłodsza córka także.

CyraneczkaZKoviru

Otóż nie, nie muszą zupełnie nic, głównie dlatego że to rodzic decyduje się na dziecko a nie dziecko na rodzica. Jak wspomniałam wyżej, ta chęć pomocy rodzi się przez uczucia, ale nadal dziecko nie jest nic winne rodzicom.

Softkitty1

Dziecko samo się na świat nie sprowadziło. Jeśli rodzice je dobrze traktowali, to w ramę swoich możliwości powinno pomóc ale nie musi. Nie zawsze ma też możliwości finansowe np para z 3 dzieci w dwóch pokojach, oboje pracują, zajmują się dziećmi więc trudno by np opiekowali się osoba z zaawansowana demencja.

Maeve

Też jestem najmłodszym dzieckiem w rodzinie i moja mama podobnie jak tata autorki wyznania jest ciężko chora. To ja się nią muszę opiekować, gdy wracam na weekend do domu, czy na jakieś ferie. Starsze rodzeństwo ma swoje rodziny, więc obowiązek spadł na mnie. I rozumiem autorkę. Też czasami mam odczucia, że nienawidzę tego domu, rodziców. Niechętnie do tego domu wracam, bo wiem co mnie czeka. Nie jest to jednak spowodowane tym, że rodziców nie kocham, czy nienawidzę, tylko zmęczeniem psychicznym. W młodym wieku muszę ciągle myśleć o lekach, lekarzach, szpitalach, żyję w ciągłym stresie, że ktoś w każdej chwili może zadzwonić do mnie i powiedzieć mi, ze mama nie żyje. Chciałabym bardziej beztrosko przeżywać swoją młodość jak moi rówieśnicy, czy moje rodzeństwo gdy było w moim wieku. Pójść z mamą na zakupy, porozmawiać o pierdołach. Wiem, też że to niczyja wina, ale czasami już po prostu mi się nie chce, bo jestem tym wszystkim zmęczona.

Starlycious2 Odpowiedz

Masz rodzeństwo więc musisz z nimi ustalić kwestie opieki nad ojcem. To nie jest tak że tylko Ty masz zobowiązania wobec rodziców bo z nimi jeszcze mieszkasz. Może dacie radę zrzucić się na opiekunkę, a jeśli nie to musicie podzielić się obowiązkami (w poniedziałek jedna siostra zajmuje się ojcem, wtorek brat, Środa Ty itd.)

PiratTomi

Trudno oczekiwać, że ktoś, kto pracuje i nie mieszka z chorym, będzie rezygnować z pracy, by się opiekować osobą chorą.
Autorka też niedługo się wyprowadzi i nikt nie będzie od niej oczekiwał, że będzie u ojca tak często.

Vito857 Odpowiedz

Napiszę brutalnie - jeśli nie ma szansy, żeby twój tata wyzdrowiał to pewnie i on czeka na wybawienie w postaci końca. Czasem dla ludzi poważnie chorych śmierć jest końcem cierpienia.
Trzymaj się i spróbuj troszkę wyluzować. Wiem, nie jest ci łatwo, ale dasz radę!

bazienka Odpowiedz

gniew to naturalna faza zaloby (po zdrowiu twojego taty), nie masz sie czego wstydzic
specjalista moglby pomoc z tym oraz poczuciem winy zwiazanym z potencjalna wyprowadzka

bazienka

wiem ze nie chce (pisze to wyzej gdzies) ale tez ma prawo miec powiedzmy "zal" do taty, ze zepsul jej plany na przyszlosc, usamodzielnienie itp.
i ma prawo ten zal odczuwac, tak jak pewnie odczuwa powinnosc wobec taty i pomocy mamie
tak samo jak ma prawo odczuwac poczucie winy jesli zdecyduje sie isc swoja droga
poza tym ktos slusznie zauwazyl- ma jeszcze starsze rodzenstwo, to nie musi spadac tylko na nia, moga podzielic sie opieka i obowiazkami
ja wiem, ze to bardzo trudne, mam kolege, ktory musi zajmowac sie mama po udarze czy wylewie, lezaca mama, wlacznie ze zmienianiem pieluch i siedziec z nia prawie caly czas lub placic opiekunce- a jesc cos trzeba, to sa bardzo trudne sytuacje, wykanczajace psychicznie obie strony o ile ta, ktora trzeba sie opiekowac jest swiadoma

Jacobs638 Odpowiedz

Kiedy byłam nastolatką, ojciec był paliatywny, wcześniej długa choroba łączyła się z agresją i niepanowaniem nad sobą, znienawidziłam go za to, zwłaszcza, że nikt mi nie wytłumaczył różnicy pomiędzy rakiem mózgu a przeziębieniem. Upłynęło już bardzo dużo czasu od jego śmierci a ja wciąż nie potrafie sobie wybaczyć.

MorskaFala8 Odpowiedz

Przykre, że masz takie odczucia. Mogą one wynikać z tego, że czujesz się bardzo przytłoczona całą sytuacją. Zrób z rodziną podział obowiązków, żeby wszystkiego nie zwalali na Ciebie.

wtw Odpowiedz

Współczuję i bardzo rozumiem. Przez ostatnie pół roku opiekowaliśmy się z bratem ciężko chorą mamą (stan nieco lepszy niż ten opisany w wyznaniu, ale porównywalnie). Rodzice są już długo po rozwodzie, więc zostaliśmy z nią sami (ja mam 20 lat a mój brat 26). Wiem, że bywa bardzo ciężko. Jednak teraz, kiedy stan mamy bardzo się pogorszył (od lekarza dostaliśmy właśnie dzisiaj termin, na kilka dni) to zupełnie inaczej patrzy się na ten spędzony czas. Wiem, że to oklepane, ale po prostu postaraj się zapamiętać każdą z chwil, te dobre i te złe. Prawdopodobnie za jakiś czas wszystkie będą na wagę złota, bo po prostu nowych może już nie być. I chyba najważniejsze. Nie biczuj się za takie myśli na temat ojca. Trudno zachować pogodę ducha zmieniając piąty raz na dobę brudne prześcieradło po osobie chorej (bo i tak się zdarza przy takich dolegliwościach). Twoja sytuacja jest obecnie bardzo trudna, a i tak bardzo poświęcasz się dla ojca. Bardzo trzymam za ciebie kciuki, W końcu nawet jak anonimowo, to musimy trzymać się razem ;)

194b Odpowiedz

Jest Ci źle bo pelnisz rolę personelu medycznego. Może warto zainwestowac w pielegniarkę, a skupic się na relacji z ojcem w mozliwym do osiagniecia zakresie oraz na swoim życiu. Masz miec swoj zawod i pracę, a nie 2 etaty.

194b

Pielęgniarkę ktora przychodzilaby do domu, a nie że ojca go pozbawiać.

Dodaj anonimowe wyznanie