#rmV9S

Dziś Dzień Matki i naszły mnie z tej okazji pewne myśli. Nie jestem mamą, choć być nią mogłam. Poroniłam w 8 tygodniu, ponieważ zaszłam w ciążę w trakcie leczenia onkologicznego i szanse utrzymania ciąży były praktycznie zerowe, a moje przeżycie bez natychmiastowego leczenia równie małe.

Nie wiem, czy to będzie ckliwe wyznanie czy nie, każdy sam oceni. Ale chcę powiedzieć wszystkim kobietom, które straciły ciążę i nie czują z tego powodu traumy, że to nic złego. Czasami - jak by to okrutnie nie zabrzmiało - lepiej, aby dziecko zmarło jeszcze w brzuchu, aniżeli urodziło się bardzo chore. Natura czasami wie co robi, a my kobiety nie powinnyśmy się czuć źle, bo nie byłyśmy/jesteśmy w stanie urodzić dziecka.

Nie chciałabym, aby to wyznanie było zapalnikiem do dyskusji o aborcji, bo zupełnie co innego mam namyśli. Chodzi mi o społeczne przekonanie, że strata ciąży musi być traumą. Nie musi. I w moim moralnym odczuciu nigdy nie powinna. Tylko tyle i aż tyle.
Atothez Odpowiedz

Tak jak ktoś już wspomniał. To jak się czuje kobieta po stracie, zależy tylko od niej samej. Jednak ja się z Tobą zgadzam autorko. Ciężko chore dzieci, gdy się urodzą żyją w cierpieniu. To samo w pewnym stopniu przeżywają rodzice. Według mnie nie ma sensu skazywać ich na takie życie.

PrzezSamoH

Poronienie nie odbywa się tylko ze względu na dziecko, ale też bardzo często z powodu stanu zdrowia matki. Nie wiem, czemu ludziom kojarzy się to tylko jednoznacznie.

Atothez

Masz rację. Mi się wydaje że częściej mówi się jednak o dzieciach i zapomina o tym że to matka może być w niebezpieczeństwie.

Anonimowane

A ja myślę, że autorce chodziło o coś zupełnie innego. Kobiety, bez względu na nagonkę społeczeństwa czy jej brak, bo poronieniu mogą się czuć, że zawiodły jako kobiety. Że są winne, że dziecko było chore albo że poroniły.
Inne mogą mieć traume związaną z utratą dziecka, która jest zrozumiana i wspierana.
A potem są kobiety, które nic nie czują. Ot nie wyszło, czują się tak jakby nigdy w ciąży nie były. I takie kobiety mogą czuć się winne, że nie cierpią z powodu utraty dziecka. Że co z nich za kobiety i za matki skoro nie opłakują potencjału istnienia.
I z tego co rozumiem wyznanie jest skierowane do tych ostatnich. Że życie jest nieprzewidywalne i zdarzają się chore dzieci, aborcje chorego dziecka lub dla zdrowia matki i poronienia. I nikt nie nakłada na te kobiety obowiązku żałoby.

Czekerap Odpowiedz

Autorka napisała, że jeśli kobieta nie czuję nic po stracie to to jest okej.
Natomiast komentarze: to chyba Kur jasne ze każdy czuje inaczej i ciąże liczy się w tygodniach.

Tutaj już każdy musi zabłysnąć w komentarzach?

chlef123 Odpowiedz

niby nic, a jednak im wiecej myślę o tym wyznaniu, tym więcej racji ci przyznaję. faktycznie, stosunek do poronienia wśród kobiet jest... niezdrowy. wynika to moim zdaniem z nadmiernego przekonania, że każda ciąża na pewno zakończy się porodem, że dwie kreski równa się piękny, różowy bobasek.
no nie. co czwarta ciąża kończy się poronieniem. dotyka ono całkowicie zdrowych par i nie świadczy o żadnym defekcie ani nie prognozuje przyszłych klopotów z donoszeniem ciąży. to zjawisko równie normalne co brak ciąży pomimo współżycia, a mimo to kobiety po poronieniu czesto czują się gorsze, wadliwe, napiętnowane, analizują, jak mogły poronieniu zapobiec - niepotrzebnie! Autorka ma fajne podejscie - zdarzylo się, to się zdarzyło. Nie ma co rozpamietywać "dziecka", którego tak naprawdę nigdy nie było - nasze mamy, babcie i siostry też prawdopodobnie kiedyś doświadczyły poronienia i żyją, w większości mają zdrowe potomstwo i cieszą się życiem.
Poronienie jest częścią życia. Nie jest złe i nie powinnyśmy się go wstydzić!

ohlala

Kobietom po poronieniu często wmawia się traumę, nie dając szansy na przetrawienie tego tak, jak im byłoby najlepiej. Ludzie dookoła wiedzą w końcu lepiej, co taka kobieta powinna czuć.

Misiujejagody Odpowiedz

To kwestia indywidualna. Ale masz rację, tak natura chciała. Ale czasami zapomina się o czymś co jest oczywiste w tym danym momencie.

Nie na temat trochę może. Zawsze zabezpieczam się przed ciążą. Po prostu nie mam warunków na dziecko i wręcz czasem ogarnia mnie panika, że mogę być w ciąży. Raz na jakis czas wykonuje test ciążowy, zwlaszcza przed zakrapianymi imprezami i zamiast ulgi odczuwam smutek... Nie mam pojęcia czemu. Tak samo raz podczas wizyty kontrolnej dowiedziałam się, że nie dawno poroniłam, co również bardzo przeżylam. Także łatwo jest mówić, a reakcja może się okazać niespodziewana.

Kopnietykalendarz Odpowiedz

To może być dla kobiety trauma, może nie być, a może być i błogosławieństwem. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

SzubiDubi Odpowiedz

Bardzo madrze napisane. Tym bardziej nie nawidzę wmawiania wszystkim kobietom traumy po aborcji z jakiegokolwiek powodu, po prostu jej chcą. To nie, od razu lament prolajfów, że będzie mieć traumę, aborcji trzeba zakazać. Może będzie, może nie. To jej decyzja.

Jumalatar Odpowiedz

Wreszcie jakaś normalna osoba. Gratuluję zdrowego rozsądku. To w naszych czasach rzadkie.

Bidford Odpowiedz

8 tydzień to która to godzina cionży? ;)

MentalnyParadoks

Tu akurat marne pole do popisu. Jeśli chodzi o płód to wiek określa się właśnie w tygodniach, ponieważ w tym wypadku tydzień robi czasami ogromną różnice.
Słaby żarcik.

Komika

Wiek ciąży określa się w tygodniach. Doinformuj się. Lekarz na badaniu nie wpisuje, który miesiąc ciąży leci, a tydzień i dzień. Dla płodu każdy dodatkowy tydzień to duża zmiana.

maIasarenka Odpowiedz

Na niektóre rzeczy zwyczajnie nie mamy wpływu. Chyba faktycznie nie warto się tym zadręczać.

WendyWu Odpowiedz

Dobrze powiedziane

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie