#rg87z
Banalnie to zabrzmi ale tak jest...
Mam tylko 18 lat, każdy powie, że tak naprawdę całe życie przede mną, że nie ma co przejmować się szczegółami i błahostkami.
I tak jest, ale czy powinno być tak, że ciągle zadaje sobie pytanie dlaczego nie mogę być lepsza, dlaczego nie mogę znaleźć motywacji do nauki, do przygotowania do matury. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że ciągle nie wiem co chciałabym robić. Kim być, jedyne co chodzi mi po głowie to to, że jestem nikim i już tak zostanie. Nie umiem nawet znaleźć sobie znajomych, moja klasa doszła do wniosku że nie jestem warta tego żeby ze mną normalnie rozmawiać, jedynie czasami mogą ze mnie zażartować, nic więcej....
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że osoby z najbliższego otoczenia ciągle dokładają mi swoich zmartwień, staram się jak mogę żeby każdy był zadowolony, żeby jakoś pomóc, coś doradzić. Ale jak mam to zrobić, gdy przy wszystkich udaje, że jest dobrze. Zawsze jestem tą pogodną, wesołą i pozytywną osobą, każdy tak myśli, nikt nie wie, że czasami mam dni, gdy płaczę nocami zastanawiając się czy komukolwiek by mnie brakowało. Czasami myślę, że gdyby mnie nie było, każdemu w jakimś stopniu by ulżyło, a większość by się nie przejęła. Oczywiście nie mam i prawdopodobnie nigdy nie będę mieć na tyle odwagi żeby cokolwiek z tym zrobić... Wiem też, że na pewno nie jestem jedyną osobą, która może mieć podobne problemy.
Napisałam tutaj swoją "historię", po to żeby wyrzucić to z siebie, nie mogłabym tego powiedzieć komuś w twarz, uważam że byłoby to zbyt atencyjne, a niektórzy doszliby do wniosku, że moje problemy nimi nie są i po prostu dramatyzuję...
To nie z twoim życiem czy tobą jest coś nie tak. Po prostu brakuje ci wsparcia, kogoś, komu mogłabyś się zwierzać i ufać, że nie odrzuciłby twoich problemów jako nieistotnych czy nieprawdziwych. Powinnaś poszukać takich ludzi.
Niestety jednak, wyrzucenie tego z siebie na tej stronie nie za bardzo ci pomoże.
A ja uważam, że może pomóc, zawsze człowiek czuje się lepiej jak wyrzuci z siebie coś co go gryzie, nawet tutaj. Może spojrzy na to z innej perspektywy.
Tak o robieniu czegoś w życiu. Ja jak zaczęłam liceum chciałam być psychologiem, potem dziennikarką, potem politologiem (studia), potem finansistą, a teraz jestem programistką i super zadowoloną. Nie ma nic złego w tym, że jeszcze nie wiesz co ze sobą zrobić.
Jakbym czytała o sobie, tylko ze studia dziennikarskie.
A w tej chwili kurs z podstaw programowania. Masz jakies porady dla początkujących? :) szkoła/kurs/ czy bootcamp ? Bo też często łapie się na tym że nie wiem czy dam rade i czy odpowieni sposób nauki wybrałam.
Do autorki wyznania - tak jak zostało napisane już wcześniej, jesteś młoda, masz jeszcze bardzo dużo czasu na decyzję i zawsze możesz się przebranżowywać, gdyby okazało się, że to jednak nie to. Głowa do góry!
Pociesze cię - nie jesteś ze swoim niezdecydowaniem sama. Jest cała masa ludzi w okolicach trzydziestki, czterdziestki - i pewnie także starszych - którzy również nie wiedzą, co zrobić z życiem.
Wszystkie 18latki mają podobne problemy
Czyżbyś znał(a) wszystkie osiemnastki?
Nie muszę znać wszystkich psów, żeby wiedzieć, że szczekają.
Wuwunio, gówno prawda. Ja od gimnazjum wiedziałam co chcę w życiu robić.W wieku 18 lat tylko dalej dążyłam do celu. Gdzie ta zasada w ogóle ma odwzorowanie? Każdy człowiek jest inny.
Coś w tym jest... nie muszę znać wszystkich forumowiczów żeby wiedzieć że wszyscy tu przesadnie generalizują...
Wyjątki nie przeczą regule a nawet mówi się, że ją potwierdzają.
To zdanie(abstrahując od tego czy jest słuszne czy nie) powinno brzmieć "WIĘKSZOŚĆ 18 latek ma podobne problemy"
Sadze ze powinnaś bardziej się otworzyć do osób, które mówią Ci o swoich problemach. Nie musisz od razu wylewać wszystkich swoich żali, zacznij po mału. Może nie są oni świadomi ze tez masz problemy - cały czas pokazujesz ze jest wszystko w porządku. Małymi krokami, a dasz radę. Trzymam kciuki 😉 x
Muszę Ci powiedzieć, że Twoje przemyślenia są normalne w takim wieku.
Według mnie niepotrzebnie udajesz że wszystko jest happy. Przez to że udajesz że wszystko jest happy inni korzystają z twojej pomocy bo w sumie mogą myśleć że i tak Cię to nie kosztuje tyle ile ty sama wiesz. Najpierw musisz powiedzieć to komuś zaufanemu, szczególnie też o tej myśli samobójczej bo uwiesz mi znam to z doświadczenia że jak życie samo się do ciebie nie uśmiechnie mówiąc inaczej jak nie będziesz miała farta to może się to przerodzić w depresję albo skrajną depresję jeśli już tej pierwszej wspomnianej nie masz. Co do twojej klasy to nie wiem, znasz może powód czemu nie chcą z Tobą rozmawiać i się z ciebie nabijają? Proponuję ich o to zapytać lub wziąć najbardziej ogarniętą osobę z nich na bok na parę minut i o tym porozmawiać. Jeszcze raz zachęcam żeby powiedzieć o tym najbliższym, trzymaj się ciepło:)
Ojej. Uświadomiłaś mi co ja najbardziej chciałbym robić w życiu, a mianowicie pomagać takim zagubionym ludziom jak Ty.
To po pierwsze, sporo ludzi chce poznawać problemy bliskich osób i wcale nie powie, że jesteś atencyjna. Nie umieć Ci obiecać, że w Twoim otoczeniu takie osoby są, najczęściej są to rodzice lub rodzeństwo (w tym wieku raczej tylko starsze), ja mam takie 2 osoby spoza rodziny i pewnie kilka o których nie wiem. Jestem w stanie im gadać godzinami o swoich problemach i próbują doradzić. Nie zawsze tak było, musiałem ich "odkryć" wśród swoich znajomych, powoli się przekonać, że są godni zaufania i chętni do pomocy. Jak masz kogoś takiego, kto może okazać się godnym zaufania, to spróbuj przebywać z tą osobą w 4 oczy. Lepiej nie mów o problemach w dużej grupie, bo wtedy ludzie nie wiedzą jak się zachować i czują się niezręcznie.
Po drugie, nieważne, czy innym będzie Cię brakowało, czy nie. Raczej zdziwiłbym się, gdyby nikt za Tobą nie zatęsknił. Ważne jest to, że przed Tobą wiele fajnych dni i nawet jeśli większość będzie ciężka lub nudna to warto na te najfajniejsze czekać. A cierpienie też jest przydatne, żeby doceniać szczęście. Każdy ma kiedyś gorszy okres, może Ty masz teraz...
Co do osób, które dokładają Ci coś do Twoich zmartwień, to mam fajny patent. Myśl nad ich problemami tylko wtedy kiedy z nimi rozmawiasz. Wtedy skup się na tym, co mówią, szukaj z nimi rozwiązania, jeśli o to proszą. Ale później musisz się odciąć od tego, bo jeśli w każdej chwili rozpamiętujesz ich problemy, to może się okazać, że bardziej się tym martwisz niż oni sami. Mnie się zdarzało wymyślić rozwiązanie czyjegoś problemu sprzed 2 lat, jak ta osoba już dawno o nim zapomniała :D. Wiadomo, dla empatycznej osoby to nie tak łatwo, ale próbuj, trenuj ;).
(reszta w kom)
Co do istoty Twojego problemu, czyli braku wymarzonej ścieżki życiowej. Też tak mam, nigdy nie wiedziałem kim chcę być. Patrzę co mi się teraz podoba i planuję na kilkana-kilkanaście miesięcy wprzód swoje życie. Wmawiano mi przez całe życie, że mogę być kim chcę i czasem mi się wydawało, że jeśli nie wybiorę kim chcę być, będę nikim. Ale to nieprawda, jestem kimś, jestem sobą, jestem jaki jestem. Ty też. Może jeszcze nie odkryłaś kim, uczymy się siebie do końca życia. Znajdź w sobie 3 cechy, które lubisz (najlepiej niedotyczące wyglądu...) i zobacz, jak możesz z nich korzystać. Może w jakiejś pracy, może w jakimś hobby, może w wolontariacie. Niech to decyduje, co ze sobą zrobisz w następnych latach. Jeśli nie wiesz co robić, rób to co umiesz, co Ci dobrze wychodzi. Pytasz się, co po maturze? Albo studia, albo praca, ewentualnie podróż dookoła świata. Jeśli studia, to idź na coś, co będzie od Ciebie wymagać codziennej pracy, ale nie ponad swoje siły - zbyt łatwy kierunek nie da Ci satysfakcji, na zbyt trudnym się zaharujesz. Jeśli praca to też - codzienna, ale nie po 12-14h. Po pół roku będziesz już 10 razy więcej wiedzieć co chcesz robić.
I ostatnie. Pomagasz innym, dajesz sporo rad. To może spisz swoje problemy i wyobraź sobie, że ktoś przychodzi do Ciebie z takim problemem. Co byś tej osobie doradziła? Jakie widzisz rozwiązanie problemu? I się zastosuj :P Jak nie wyjdzie, znajdź nowe ;).
Oj, rozpisałem się. Mam nadzieję autorko, że to przeczytasz. Zostaw po sobie jakiś komentarz, choćby "dzięki", lub "co Ty za głupoty wypisujesz" :P Jak masz jeszcze jakieś pytania to pisz, postaram się tu zajrzeć jeszcze.
Nie dramatyzuj
Kochana, to są typowe rozważania dziewczyny w Twoim wieku. Na pewno mi nie uwierzysz, ale większość nastolatków przechodzi ten etap, myślisz że nikt Cię nie rozumie, że jesteś inna, że sobie nie możesz znaleźć miejsca. I wiesz co? W dorosłości to często nawet nie mija, po prostu uczymy się z tym żyć :p