#PCgXy
Żona zmieniła się nie do poznania, ciągłe narzekania, marudzenie, ciągle zmęczenie etc. Czasami odczuwam, że jestem jej potrzebny do posprzątania domu, przyniesienia pieniędzy. W sumie nie mam nawet dostępu do pieniędzy, za każdym razem muszę prosić żeby jakieś pieniądze wypłaciła albo mi dała, a zarabiam dość dobrze. Ciągle się waham czy odejść, szkoda mi dziecka, bo kocham je strasznie, ale z drugiej strony marnować sobie życie? Proszę, pomóżcie.
O ile sytuacja z pieniędzmi jest jakaś chora, to resztę jestem w stanie trochę zrozumieć. Przy małym dziecku zazwyczaj matka nie śpi za dużo, a jak próbuje zrobić coś w domu to od razu jest dziecięca histeria. Wtedy kobieta jest zmęczona, a przez to marudna i będzie potrzebowała pomocy w domu i jest to absolutnie normalne.
Chyba, że mówimy tu o dzieciach już starszych, a ona do pracy nie chodzi, wtedy sytuacja już do normalnych nie należy.
Orava ma 100% racji. Jeśli to małe dziecko powinieneś jej sam z siebie pomagać. Natomiast sytuacja z kasą jest mocno niezdrowa. Porozmawiaj z nią i jak się nie ogarnie, to lepiej będzie zmienić kobiete.
Nie powinien jej pomagać ani w domu, ani przy dziecku tylko dzielić się obowiązkami. To też jego dziecko i jego dom więc też i jego obowiązki. Powinni się dzielić jakoś sprawiedliwie bez skrajności. Bez sytuacji ze ona zajmuje się dzieckiem i domem 24h/dobe a on wraca z pracy i robi nic czy sytuacji, w ktorej on wraca z pracy i zajmuje sie dzieckiem do nocy a w tym czasie o a nic nie robi. Co do sytuacji z pieniędzmi to jest strasznie dziwna.
@Karboksy... To już jest kwestia nazewnictwa ;) Ja bym taki układ nazwała pomocą i nie widzę nic złego w tym określeniu. Jak był taki okres, że mój chłopak przez jakieś 2-3 miesiące nie pracował, to też uważałam, że ja tylko pomagam, bo jednak to on głównie zajmował się domem :)
Czyli zona tyra 24h/godzine a pan i wladca nawet nie zajmie sie dzieckiem przez godzine dziennie zeby mogla w spokoju sie umyc. Klasyk.
*24h/dobe
@Karboksyhemoglobina Nie mam dziecka, ale zajmowanie się domem męczyło mnie mniej, niż 4h praca na recepcji hotelu. Wiec, tak- śmiem twierdzić, ze jak ktoś przyszedł z 12h zmiany na budowie, wyrzucił śmieci i opowiedział bajkę na dobranoc dziecku, ma prawo iść spać. Robiłam za opiekunkę różnych dzieci, wiem, że to nie łatwa praca, ale ciągle, przynajmniej dla mnie, mniej mecząca niż praca 10h kelnerki.
Nie mówie, ze nie powinniśmy się dzielić obowiązkami, ale bez przesady, ze on ma ich brać połowę, bo może mamusia będzie musiała wstanąć w nocy do dziecka.
Powiesz mi gdzie napisalam, ze on ma brac polowe obowiązkow? Zacytuj jezeli mozesz.
Ty dziecko chyba jedynie na zdjeciu widziales.
@Livanir na studiach pracowałam jako kelnerka, później jako opiekunka do dziecka. Po dwóch miesiącach zrezygnowałam, wracając na posadę kelnerki. Dla mnie praca kelnerki dwa razy
*dwa razy lżejsza. Więc pewnie co człowiek to opinia i preferencje:)
To może wydać się rewolucyjnym i bardzo wywrotowym pomysłem, ale proponuję porozmawiać z żoną. Poważnie, bez obwiniania, bez agresji. Nazwij to, co robi, powiedz, jak Ty się z tym się czujesz i co chciałbyś zmienić.
Przed rozmową możesz troszkę poczytać o komunikacji bez przemocy.
Z jednej strony dałeś sobie wejść na głowę i sam wszedłeś pod pantofla w momencie, gdy oddałeś jej całą swoją wypłatę, ale z drugiej... Sam piszesz, że żona ciągle jest zmęczona, narzeka i marudzi. Może ma zwyczajnie za dużo na głowie, nie dosypia przy dziecku. Pewnie też jest tym wszystkim przemęczona i rozdrażniona, a jej prośby o posprzątanie domu nie powinieneś odbierać jako 'atak'. Usiądź i porozmawiaj z nią. Podzielcie się obowiązkami, spróbuj ją jakoś odciążyć. Skoro tak bardzo kochasz swoje dziecko, to powinieneś wiedzieć, że ojcostwo to nie tylko zabawa z potomkiem, ale też obowiązki wobec niego.
A czego się spodziewałeś? Dziewczyna siedzi na okrągło niewyspana, to narzeka.
Tylko z pieniędzmi się zgadzam, nie rozumiem jak może żona ci je wydzielać. Powinniście wspólnie nimi zarządzać.
A poza tym- jak nie masz dostępu do pieniędzy? Nie ma opcji żeby wypłatę przelewa pracodawca na inne konto niż Twoje, a jeśli konto jest wspólne, sam możesz również pieniądze wypłacać. Jakaś ściema.
Odejdz na tydzien. Bez ostrzezenia, bez podawania powodow. Gdy wrocisz, najprawdopodobniej na wiekszosc twoich pytan bedziesz znal odpowiedz.
Odejdź na tydzień? On ma dziecko, nie może go zostawić.
Dlaczego, przeciez dziecko ma opieke. Matka nie poradzi sobie sama przez tydzien?
A jeśli matka postanowi nagle wyjechać? Też może. I co wtedy?
To jakaś rada jak w tydzień zniszczyć małzeństwo?
Gdyby mój mąż wyjechał na tydzień i zostawił mnie z małym dzieckiem, to już nigdy by tego dziecka nie zobaczył. O takich sprawach się ROZMAWIA. Co za idiotyczne rady.
@ agathe @ postac; Czy odnajdujecie sie w roli kobiety tego wyznania?
Jesli nie, dlaczego?
Ultraviolett, co? To brzmi jak temat rozprawki maturalnej. Brakuje tylko jeszcze "odnieś się do wybranych tekstów kultury".
@ Postac: Twoj zwiazek funkcjonuje, no i szczere gratulacje. Opisany w wyznaniu rozpada sie. Kuracja wstrzasowa moze przelamac impas, alternatywnie zakonczy te nierowna walke. W obu przypadkach widze poprawe istniejacej sytuacji.
Pustka, gorzej gdy kobieta zda sobie sprawę, że brak tego typa niczego nie zmienił, bo jego udział w ich życiu jest znikomy. Pewnie ona i tak musi liczyć tylko na siebie. Pracowała, otrzymuje wynagrodzenie z tytułu urlopu macierzyńskiego.
@ Pirat: Mysle, ze nie gorzej. Wtedy rozchodza sie bez bolu, zamiast ciagnac ten toksyczny zwiazek. Jedno i drugie dostaje nowa szanse.
No, w kazdym razie tak to widze.
Taaaak, pojawia się dziecko i zaczyna się problem. Bo życie się wywróciło do góry nogami. Jeśli tak ciagle ta okropna żona marudzi to może ma na głowie cały dom plus dziecko? Zajmujesz się dzieckiem? Dzielisz obowiązkami? Nie pisze o pomaganiu tylko o współdzieleniu obowiązków. Może zostań w domu, a żona wróci do pracy?
Mnie tez tatus dziecka zostawił jak młody miał mniej niż rok. Dla dziewczyny , która u niego pracowała. Powiedział, ze jednak nie dojrzał do rodzicielstwa.
Następny, któremu dziecko się urodziło i zdziwiony, że żona zmęczona i marudna z powodu braku snu, a on nie może sobie seriali oglądać i leżeć do góry brzuchem, jak wcześniej. I zamiast się ogarnąć zastanawia się czy nie spier*olić. Odnoszę wrażenie, że co drugi facet nie dorósł do ojcostwa...
kolejny wysryw, tym razem o zonie-heterze? i jakie to baby materialistki?
przeciez to zaden problem zmienic dyspozycje w banku, zalozyc konto, na ktore bedzie wyplacana twoja pensja... i wyplacac zonie tyle, ile wynosi koszt utrzymania, czesc zostawiajac dla siebie
przeciez to proste
osobiscie uwazam to za uwlaczajace, musiec prosic malzonka o pieniadze na tampony czy piwo z kolegami
a jesli przeszkadza ci jej zachowanie, to moze warto odciazyc ja z obowiazkow przy dziecku?
pomyslec o zlobku lub przedszkolu dla dziecka? a ona niech wraca do pracy i pobedzie wsrod doroslych ludzi?