#rXCHB
Na początku nie zauważałam tego, ale Michał zaczął dawać mi sygnały, że mu się podobam. Problem tkwił w tym, że dla mnie był przyjacielem, nikim więcej. Postanowiłam wtedy z nim porozmawiać. Rozmowa była długa i trudna, ale oboje wylaliśmy z siebie to, co nas trapiło. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że pozostaniemy przyjaciółmi. I mogłoby się wydawać, że wszystko wróciło do normy. Częste wyjścia na piwo, wspólna nauka, wspieranie się w egzaminach. On uspokajał mnie przed kolokwiami, że na pewno zdam, w końcu się uczyliśmy. Ja wyprawiałam go na randki, wspierałam przy kolejnych zawodach miłosnych.
Po kolejnym zawodzie miłosnym Michał zaproponował układ - friends with benefits. Nie zgodziłam się, bałam się, że to zniszczy naszą przyjaźń, zresztą nigdy nie pociągał mnie fizycznie. I znów, wydawałoby się, że przeszliśmy nad tym do porządku dziennego. Studia się skończyły, a ja wiedziałam, że uczucie Michała w stosunku do mnie nie gaśnie, dlatego zdecydowałam się zrobić coś, co powinnam zrobić już dawno temu, by oszczędzić nam obojgu cierpienia - zerwałam z nim kontakt. Oczywiście podczas rozmowy, z wytłumaczeniem swoich powodów. Bolało jak cholera, mieliśmy za sobą kilka lat wspólnej historii. Ale od razu po tej rozmowie poczułam ulgę. Michał też to przyjął spokojnie, zrozumiał moje motywy i sam stwierdził, że być może tak będzie najlepiej. Życzyliśmy sobie wszystkiego najlepszego i rozeszliśmy się w swoje strony.
Życie bez Michała było dziwne. Wiecie, jeśli przez kilka lat ktoś ciągle wam towarzyszy, to gdy tej osoby zabraknie, pojawia się pustka. Ale i tak miałam świadomość, że to była najlepsza decyzja. Znalazłam pracę, wzięłam ślub ze wspaniałym mężczyzną, kupiliśmy mieszkanie, dorobiliśmy się dziecka i kota. Sielanka. W ciągu tych kilku lat co jakiś czas docierały do mnie informacje o tym, co u Michała - a to coś zobaczyłam na portalu społecznościowym, a to któryś znajomy wspomniał. Michał też się ustatkował. Wziął ślub ze śliczną kobietą, zmienił pracę na znacznie bardziej dochodową.
Ostatnio spotkałam Michała w sklepie. Schudł od czasu studiów, dojrzał i widać było, że jest szczęśliwy. Przywitaliśmy się ze sobą, zamieniliśmy parę słów. Zbiliśmy piątkę i rozeszliśmy się w swoje strony. Wydaje mi się, że oboje nie mamy zamiaru wracać do starej przyjaźni.
Czasem po prostu lepiej zakończyć coś wcześniej z dobrymi wspomnieniami, niż potem mieć żal do siebie, że nie zareagowało się w porę.
Jezu, nie strasz tak już myślałam, że teraz Ty za nim tęsknisz i zdradzasz męża z nim i cholera wie co jeszcze
Hahhaha XD
I bardzo słusznie. Tym większy szacunek dla tego chłopaka, że w ogóle chciał się przywitać i rozpoznał.
Szacunek za to, że chciał się przywitać z kimś, kto nic mu nie zrobił? O losie, jak niektórym niewiele trzeba.
Za to tutaj należy się szacunek? Byli znajomymi i tyle.
Czyli co? Był potrzebny, bo ogarniał dobre notatki, a studia się skończyły, więc trzeba było zakończyć znajomość? Dlaczego nie wyszłaś z tą inicjatywą jeszcze na studiach?
Zapewne obydwoje mieli korzyści z tej znajomości. Na ma się co czepiać.
Może dlatego, że nie da się zerwać kontaktów studiując razem ten sam kierunek?
FWB zniszczyłoby przyjaźń, a friendzone już nie? xD
Nie probuj zrozumiec kobiet. One sa do kochania, nie do rozumienia.
Nie podobał się jej fizycznie, to po co miałaby uprawiać z nim seks? Pomijając już to, że nie każdy wskakuje do łóżka byle komu. Nie wyobrażam sobie uprawiać seksu z kolegą czy kimś kogo w ogóle nie znam i nic do niego nie czuję.
@PiratTomi Bliskiemu przyjacielowi, a nie "byle komu".
Silas, a co to zmienia? Nie kochała go, nie pociągał jej fizycznie, więc był takim "byle kim" w kwestii doboru osób do współżycia. Widziała w nim brata, a nie kandydata na partnera do związku.
Hva, popieram.
Powiem Ci tak prosto z mostu. Przeszlo mu, i moze cos tam w głowie masz, te swoje jakies dziwne romantyczne rozkminy, ale prawda jest taka, ze ma juz cie w nosie. Dobrze mu bez ciebie :)
Ale po co to piszesz?
Widocznie mały, zakompleksiony człowieczek czuję się lepiej jak napisze o kim coś niemiłego
Bo inaczej co byłoby w tym anonimowe? I wspomnienie tego, że schudł? Co z tego? Oczywiście, to wszystko jest na wyrost, ale trochę tak odbieram to wyznanie. Tłumaczenie się przed sobą, że dobrze zrobiła, choć gdzieś tam szpileczkę poczuła.
Prawda nigdy nie jest miła :) A wy co? Obronczynie romantycznych wizji bohaterki?
Było, mineło, mógłbym sie zapytac też, po co autorka pisze wyznanie? A to wam powiem. Bo gdzies w głebi duszy kobiecej, siedzi taka glupiutka dziewczynka, ktora mysli, ze kazdy ex przyjaciel, chlopak, jak zobaczy swoja milosc z dawnych lat, to cos sie obudzi, bedzie wspominał, "a pamietasz..." Nie, to tak nie dziala, wiekszosc po latach uklada sobie zycie i ma inna kobiete i innych przyjaciół, a dla niego jestescie znajomą. I z tego malo anonimowego wpisu, pieknego w opisy, jak to bylo cudownie i pieknie, czytam jedno.... Ze oczekiwala czegos wiecej, tylko nie pykło :)
Jaketakecos, dlaczego zakładasz, że twoje zdanie jest jedyne, słuszne i prawdziwe? Nie masz pojęcia, co siedzi w głowie tego faceta, oceniasz na podstawie swoich zachowań. Na szczęście faceci są różni, a nie tylko tacy jak ty :)
"Przywitaliśmy się ze sobą, zamieniliśmy parę słów. Zbiliśmy piątkę i rozeszliśmy się w swoje strony. Wydaje mi się, że oboje nie mamy zamiaru wracać do starej przyjaźni." Ja tu nie widzę romantycznych rozkmin, czy ex pamięta itp. Ot, spotkali się, przywitali i tyle. Zarówno autorka, jak ten przyjaciel mają swoje rodziny i są zadowoleni.
Bardzo dobrze, że to w porę zakończyłaś.
Podziwiam waszą silną wolę. To było trudne, ale najlepsze rozwiązanie.
Wyznanie o niczym.
Jak co drugie tutak