#pYgb4

Ola to 21-letnia dziewczyna, studentka na jednej z bardziej prestiżowych uczelni w Polsce. Zawsze uśmiechnięta, radosna, czerpiąca z życia każdą kropelkę. Ola jest też w stałym związku od 3,5 roku, ba jest nawet zaręczona.

Jak już wspomniałam Ola zawsze jest uśmiechnięta, dosłownie każdemu mówi "dzień dobry", z każdym zamieni kilka słów, może nawet poplotkuje. Na uczelni również świetnie sobie radzi. Każdy podziwia jej upór, samodzielność i wytrwałość w dążeniu do celu.

Jednak, gdy wraca do domu po całym dniu na uczelni i zdejmuje "szczęśliwą maskę" z twarzy, to zamienia się w kogoś innego. Kogoś, kto tęskni, niejednokrotnie płacze po nocach i zastanawia się jak to będzie... 2 lata temu Ola straciła matkę. W obawie, że pan rak również i ją może kiedyś zabrać z tego świata, postanowiła przebadać się w każdy możliwy sposób.

Niestety wiązało się to z licznymi wizytami na oddziałach onkologicznych, wspomnienia wracały, łzy niejednokrotnie stawały w oczach, ale Ola była dzielna. Każdemu lekarzowi na nowo opisywała, co spotkało jej mamę. Nie chciała podczas tych wizyt towarzystwa narzeczonego czy ojca.. Chciała być sama.. Nigdy też zbytnio nie dzieliła się wynikami badań z najbliższymi, wszystko zachowywała dla siebie. Dopiero, gdy okazało się, że pod względem genetycznym jest wolna od chorób nowotworowych, była w stanie podzielić się tą radosną nowiną.

Niestety życie Oli nie oszczędza. Podczas badań okazało się również, że będzie miała trudności z zajściem w ciążę, a najbliższe lata to jedyny okres, kiedy tak naprawdę będzie w stanie urodzić dziecko... Już teraz ma na głowie szkołę, dom, z którym niestety musi sobie w większości radzić sama, ponieważ ojciec Oli jak również narzeczony pracują, a rodzeństwa niestety nie ma, sprzątanie gotowanie, pranie, zajmowanie się ogrodem i jeszcze dziecko?

I wiecie co? Ola zdecydowała się na dziecko. Z narzeczonym nie zamierzają czekać z tym do ślubu, przecież tutaj chodzi o ich szczęście. Nie obchodzi ich to, że "tracą młodość", nie obchodzi ich również wścibskie gadanie ludzi, którzy nie znają ich historii. Tak, mieszkają ze sobą, pomimo, że nie są małżeństwem, co oczywiście stało się tematem numer 1 podczas schadzek sąsiadów i sąsiadek pod pobliskim sklepem.

Ola nie ma zielonego pojęcia jak pogodzi tyle obowiązków i wyzwań, które stawia przed nią życie, ale uważa, że robi dobrze, a dziecko zapełni jej pustkę po mamie, która na pewno byłaby dumna z jej uporu i samodzielności.

Cześć. Jak się domyślacie, jestem Ola.
Ywioan Odpowiedz

Ton tego wyznania jest taki dziecinny, że aż boli. Dziecko nie ma Ci wypełniać żadnej pustki. I nie rób z siebie ofiary, że nie wiesz jak pogodzisz pracę i zajmowaniem się domem, bo chłop pracuje..ludzie drodzy, przecież każdy normalny ojciec pracuje! Urodziłam dziecko mając 22 lata, bo chciałam, będąc za granicą (żadnej rodziny tu nie mieliśmy). Musiałam posprzątać, ugotować, zająć się dzieckiem, jak stary był w pracy, też chodziłam do szkoły (w weekendy). Co w tym nadzwyczajnego? Zwykłe dorosłe życie...

Waniliowabeza

Rozumiem, ze tez stracilas matke w wyniku raka, sama badalas sie onkologicznie i wykryto u ciebie postepujaca bezplodnosc? A jeszcze studia, samotny ojciec, i inne. Hmmmm rzeczywiscie dorosłość, standardowa i taka jak u wszystkich :)

Ywioan

Beza, nie miałam takich problemów, miałam inne, nie mniejsze, nie większe, inne. Każdy ma jakąś historię i swoje batalie. Połączenie opieki nad domem, nauki i dziecka nie jest niczym wyjątkowym.

nkp6

Dokładnie, tak wygląda życie dorosłego, samodzielnego człowieka - masa obowiązków jednocześnie.
Każdy ma jakąś historię, każdy ma jakieś swoje dramaty, z którymi sobie musi radzić. W tym wszystkim kluczowe jest wsparcie bliskich, autorka ma to szczęście, że ma narzeczonego, ma swój kąt, ma tatę, który jest zdrowy i zdolny do pracy. Jeśli jest na tyle zaradna jak mówi, to nie będzie miała problemu z wychowywaniem dziecka, pracą i dbaniem o dom, tym bardziej że ma kogoś kto jej pomoże.

Rabarbara Odpowiedz

Brzmi to jak przepis na katastrofę. Nie rób sobie dziecka dziewczyno skoro najwyraźniej nie nasz wsparcia od NIKOGO a w domu "ściągasz szczęśliwą maskę". Od dziecka stan depresyjny Ci się nie wyleczy. Bedzie tylko gorzej i jeszcze samolubnie zniszczysz życie temu dziecku... Nie rób tegp pliz. Ogarnij siebie NAJPIERW bo ewidentnie jest tu sporo materialu do pracy.

bylylektor Odpowiedz

Żadna prestiżowa uczelnia nie mieści się w pipidówie gdzie wszyscy wszystkich znają. W dużym mieście wszyscy mają gdzieś sąsiadów z sąsiedniej klatki - no chyba, że studiujesz w mieście a mieszkasz gdzieś na peryferiach lub na wsi. Ola robi wszystko w domu - a faceci po pracy w FIFĘ grają? Ma faceta nieroba i jeszcze chce sobie dziecko dorobić będąc do tego w depresji? Nie wróżę Ci nic dobrego tak jak i twojemu dziecku. Ja bym zalecił kilka wizyt u psychologa zanim faktycznie zabierzecie się za robienie dziecka. I co Cię obchodzą sąsiadki?

HellBlazer Odpowiedz

Gdyby komuś nie chciało się czytać : Dziewczyna robi z siebie ofiarę jednocześnie próbując nam wmówić z że jest super i każdy ją lubi, a jednocześnie jakby nie. Warto dodać, że to tylko jej zdanie. Pisze też o tym jaką jest ofiarą na własne życzenie i przez własne decyzje utrudnia sama sobie życie (więcej powodów do bycia ofiarą) i traktuje dziecko jako zapchaj dziurę po zmarłej mamie i nieobecnym narzeczonym.
Dużo sztuczności (naprawdę wiele osób mieszka ze sobą bez ślubu, a Wy jesteście nawet zaręczeni) oraz dziecinady i braku odpowiedzialności.
Warto też zaznaczyć mnóstwo, ale to mnóstwo godzin spędzonych przed lustrem w czasie których sama sobie mówi, że jest super i nieudolnie próbuje nas do tego przekonać.

HellBlazer

Warto dodać, że samo wyznanie ma służyć jej adoracji, okłamywaniu jej, że jest niesamowita (choć ewidentnie nie jest) i pisaniu, że wszystko będzie dobrze (ale nie wiem czy dobrze pod względem, że utrudni sama sobie życie jeszcze bardziej, bo już jest w tym świetna czy będzie sobie lepiej radzić z efektami tego pierwszego)

Imaginarium Odpowiedz

No ja pierniczę... Ludzie, niech mnie ktoś oświeci, bo do tej pory tego nie potrafię zrozumieć: po co przez całe wyznanie autorzy piszą o sobie w trzeciej osobie, by na samym końcu jakże mało odkrywczo wyznać, że cały czas chodziło o nich?

Selevan1

Bo myślą że to takie cool.

PiratTomi

Przeczytałam dwa pierwsze akapity i przewinęłam na dół, by sprawdzić, czy autorka to zwykły debil, który wywleka tu cudze sprawy, czy jeszcze większy debil, który będzie pisać o sobie w trzeciej osobie, by na końcu napisać coś w tylu: tak, Ola to ja.

Selevan1

Pamiętam za czasów epulsa i wcześniejszych 10-14 latki uwielbiały tego typu narrację.

Pocomitowszystko Odpowiedz

Przemyśl jeszcze decyzję o dziecku. Jeżeli jesteś nieszczęśliwa, na pewno ci to nie pomoże,a może jeszcze zniszczyć życie twoje i dziecka. Może poprostu ciesz się życiem, takim jakim jest..

WielkieGie4 Odpowiedz

Och ach jesteś cudowna, wszyscy klepiemy cie po pleckach

Selevan1 Odpowiedz

Czuję się do dupy, tęsknie za bliskim, mam dużo obowiązków i mało kasy.. dupnijmy sobie dzieciomtko! Powołajmy na ten kiepski świat kolejne istnienie, i co z tego że w ciulatej rodzinie? W końcu to cud życia.

PiratTomi

Dodaj tam jeszcze, że to dziecko ma być lekiem na problemy w związku.
Nie ogarniam takich ludzi jak autorka.

Selevan1

Szkoda słów. A takich ludzi jest multum.

Emiii666 Odpowiedz

Błagam darujcie już sobie taką narrację... Jak widzę coś takiego mam przed oczami zaplakaną i zasmarkaną 11-latkę cierpiącą na kryzys egzystencjonalny bo mama nie kupiła jej nowego ajfona

bazienka Odpowiedz

mozesz zamrozic komorki jajowe i zrobic in vitro

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie